<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kronika Montrealska &#187; Proza</title>
	<atom:link href="http://kronikamontrealska.com/category/kultura/proza/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://kronikamontrealska.com</link>
	<description>Z. P. Wasilewski</description>
	<lastBuildDate>Mon, 28 Dec 2020 11:01:09 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	
		<item>
		<title>2018 rok Sendlerowej</title>
		<link>http://kronikamontrealska.com/2018/06/19/2018-rok-sendlerowej/</link>
		<comments>http://kronikamontrealska.com/2018/06/19/2018-rok-sendlerowej/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 19 Jun 2018 12:10:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbigniew Paweł Wasilewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Kanada]]></category>
		<category><![CDATA[Konferencje]]></category>
		<category><![CDATA[Montreal]]></category>
		<category><![CDATA[Proza]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Czerwińska-Rydel]]></category>
		<category><![CDATA[Irena Sendlerowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kronikamontrealska.com/?p=18000</guid>
		<description><![CDATA[Uchwała Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 8 czerwca 2017 r.w sprawie ustanowienia roku 2018 Rokiem Ireny Sendlerowej Irena Sendlerowa, pseudonim okupacyjny „Jolanta”, to wybitna polska działaczka społeczna. Urodziła się 15 lutego 1910 roku  w Warszawie, gdzie zmarła 12 maja 2008 roku. W czasie II wojny światowej jako kierowniczka referatu dziecięcego Rady Pomocy Żydom „Żegota” zorganizowała siatkę]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Uchwała Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 8 czerwca 2017 r.w sprawie ustanowienia roku 2018 Rokiem Ireny Sendlerowej</p>
<p>Irena Sendlerowa, pseudonim okupacyjny „Jolanta”, to wybitna polska działaczka społeczna. Urodziła się 15 lutego 1910 roku  w Warszawie, gdzie zmarła 12 maja 2008 roku.</p>
<p>W czasie II wojny światowej jako kierowniczka referatu dziecięcego Rady Pomocy Żydom „Żegota” zorganizowała siatkę ludzi i instytucji, z którymi niosła pomoc dzieciom z getta. Przyczyniła się do ocalenia z Holokaustu około 2500 żydowskich dzieci. Z narażeniem życia, heroizmem, w największej konspiracji wyprowadzała dzieci z warszawskiego getta, a następnie znajdowała im schronienie w polskich rodzinach, klasztorach i domach opieki.</p>
<p>W październiku 1943 roku Irena Sendlerowa została aresztowana, była przesłuchiwana i torturowana w siedzibie Gestapo przy alei Szucha i więziona przez 100 dni na Pawiaku. Nawet pod groźbą kary śmierci nie zdradziła swoich współpracowników ani nie ujawniła żadnych informacji. Prowadzony przez Irenę Sendlerową rejestr uratowanych dzieci pozwolił im na poznanie ich własnej tożsamości, a także odnalezienie bliskich po zakończeniu II wojny światowej.</p>
<p>Irena Sendlerowa została uhonorowana w 1965 roku  medalem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata, w 2003 roku – Orderem Orła Białego, w 2007 roku – Orderem Uśmiechu. Od 1990 roku Honorowa Obywatelka państwa Izrael.</p>
<p>Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 10. rocznicę śmierci Ireny Sendlerowej oddaje hołd Tej, która z największym poświęceniem działała na rzecz ratowania drugiego człowieka, i ogłasza rok 2018 Rokiem Ireny Sendlerowej. MARSZAŁEK SEJMU  Marek Kuchciński</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2018/06/19/2018-rok-sendlerowej/1000004237_01/" rel="attachment wp-att-18002"><img class="aligncenter size-full wp-image-18002" alt="1000004237_01" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2018/06/1000004237_01.jpg" width="300" height="218" /></a></p>
<p>Irena Stanisława Sendlerowa z domu Krzyżanowska, ps. „Jolanta” (ur. 15 lutego 1910 w Warszawie, zm. 12 maja 2008) – polska działaczka społeczna i charytatywna, kierowniczka referatu dziecięcego Rady Pomocy Żydom „Żegota”. Sprawiedliwa wśród Narodów Świata, dama Orderu Orła Białego i Orderu Uśmiechu. W czasie II Wojny Światowej zajmowała się m.in. ratowaniem żydowskich dzieci z warszawskiego getta, w czasie powstania warszawskiego była sanitariuszką. Po wojnie pracowała w opiece społecznej i średnim szkolnictwie medycznym. Przez długie lata jej działalność podczas okupacji Polski była nieznana.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2018/06/19/2018-rok-sendlerowej/logo_ris_0/" rel="attachment wp-att-18007"><img class="aligncenter size-full wp-image-18007" alt="logo_ris_0" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2018/06/logo_ris_0.jpg" width="480" height="226" /></a></p>
<p>Konsulat Rzeczpospolitej Polskiej w Montrealu zaprasza na prelekcję pt. &lt;Życie i społeczna działalność Ireny Sendlerowej&gt; poprowadzoną przez Annę Czerwińską-Rydel, autorką książki &lt;Listy w Butelce. Opowieść o Irenie Sendlerowej&gt;</p>
<p>Czwartek, 21 czerwca, godz.: 19:30 Konsulat Generalny RP w Montrealu 3501 Avenue du Musee, Montreal. Spotkanie w języku polskim/angielskim. Wstęp bezpłatny. Po prelekcji będzie poczęstunek i nieformalna dyskusja z autorką.</p>
<p>Proszone jest potwierdzenie obecności: e-mail: montreal.info@msz.gov.pl tel.: 514 840 6081</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2018/06/19/2018-rok-sendlerowej/628790-352x500/" rel="attachment wp-att-18005"><img class="aligncenter size-full wp-image-18005" alt="628790-352x500" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2018/06/628790-352x500.jpg" width="480" height="682" /></a></p>
<p>Opracował: Zbigniew Wasilewski</p>
<p>nadesłane z Konsulatu RP w Montrealu, materiały prasowe</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kronikamontrealska.com/2018/06/19/2018-rok-sendlerowej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kawiarnia Literacka w Montrealu</title>
		<link>http://kronikamontrealska.com/2015/11/06/kawiarnia-literacka-w-montrealu/</link>
		<comments>http://kronikamontrealska.com/2015/11/06/kawiarnia-literacka-w-montrealu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Nov 2015 23:00:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbigniew Paweł Wasilewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kanada]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Montreal]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Poezja]]></category>
		<category><![CDATA[Proza]]></category>
		<category><![CDATA[Quebec]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Porowski]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Wolny]]></category>
		<category><![CDATA[Jolanta Duniewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Czyżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Magdalena Wolny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kronikamontrealska.com/?p=16043</guid>
		<description><![CDATA[Kanadyjska Fundacja Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego w Montrealu zaprasza na pierwsze spotkanie z cyklu Kawiarnia Literacka.Temat  wieczoru to: &#8220;Polubić różnice &#8211; wielokulturowość, imigracja, pogranicza&#8221;. Dlaczego taki właśnie temat? Sami jako imigranci i podróżnicy, wzbogacamy się wzajemnie różnicami kulturowymi krajów przez które przeszliśmy, w których się osiedliliśmy, różnicami ludzi, ktorych spotykaliśmy, z którymi się zaprzyjaźniliśmy..  Zaproszony gość &#8211; Krzysztof Czyżewski]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<div>Kanadyjska Fundacja Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego w Montrealu zaprasza na pierwsze spotkanie z cyklu <b><i>Kawiarnia Literacka</i></b><i>.</i>Temat  wieczoru to:<i> </i>&#8220;Polubić różnice &#8211; wielokulturowość, imigracja, pogranicza&#8221;. Dlaczego taki właśnie temat? Sami jako imigranci i podróżnicy, wzbogacamy się wzajemnie różnicami kulturowymi krajów przez które przeszliśmy, w których się osiedliliśmy, różnicami ludzi, ktorych spotykaliśmy, z którymi się zaprzyjaźniliśmy..</div>
<div></div>
<div><a href="http://kronikamontrealska.com/2015/11/06/kawiarnia-literacka-w-montrealu/fundacja/" rel="attachment wp-att-16049"><img class="aligncenter size-full wp-image-16049" alt="Fundacja" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2015/11/Fundacja.png" width="480" height="107" /></a></div>
<div dir="ltr">
<p> Zaproszony gość &#8211; Krzysztof Czyżewski &#8211; twórca Fundacji &#8220;Pogranicze&#8221; jest eseistą i animatorem działań międzykulturowych, inicjatorem programów dialogu międzykulturowego w Europie Środkowej, na Bałkanach, Kaukazie, Azji Środkowej, Indonezji, Bhutanie i innych pograniczach świata. Otworzył w dworku w Krasnogrudzie (byłej własności rodziny Miłoszów, przekazanej &#8220;Pograniczu&#8221;) Międzynarodowe Centrum Dialogu. Jest autorem wielu książek, wykładowcą na kilku światowych uniwersytetach i laureatem rozlicznych nagród krajowych i zagranicznych.*</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2015/11/06/kawiarnia-literacka-w-montrealu/plakat-6/" rel="attachment wp-att-16048"><img class="aligncenter size-full wp-image-16048" alt="plakat" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2015/11/plakat.png" width="480" height="617" /></a></p>
<p>Ponadto w wieczorze udział wezmą artyści: Magdalena Wolny &#8211; fortepian i Janusz Wolny &#8211; baryton. Fragmenty prozy Czesława Miłosza zaprezentuje &#8211; Jan Porowski, Spotkanie poprowadzi Bożena Szara</p>
<p>Wieczór  &#8220;Polubić różnice&#8221; otwiera serię spotkań <b><i>Kawiarni Literackiej</i></b><i>,</i> gdzie w towarzystwie specjalnych gości, którzy będą  prezentować swe życiowe pasje i osiągnięcia, publiczność także będzie miała okazję dzielić się swoimi przeżyciami, wspomnieniami i anegdotami.</p>
<p>Każde spotkanie wzbogacone będzie muzyką i fragmentami prozy związanymi z tematem wieczoru. Rozmowy kontynuować będziemy przy kawie i serwowanych słodkościach.</p>
<p>Na kolejny wieczór <b><i>Kawiarni Literackiej</i></b> zapraszamy już w grudniu, zaś tematem spotkania będą polskie tradycje świąteczne. Szczegóły wkrótce.</p>
<p>Jolanta Duniewicz, Prezes <a href="http://polish-jewish-heritage.org/Pol/onas.htm">Kanadyjskiej Fundacji Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego w Montrealu</a></p>
<p>Nadesłane do redakcji</p>
<p>&nbsp;</p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kronikamontrealska.com/2015/11/06/kawiarnia-literacka-w-montrealu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Reminiscencje kanadyjsko – galicyjskie, czyli lato u babci Anieli</title>
		<link>http://kronikamontrealska.com/2015/08/10/reminiscencje-kanadyjsko-%e2%80%93-galicyjskie-czyli-lato-u-babci-anieli/</link>
		<comments>http://kronikamontrealska.com/2015/08/10/reminiscencje-kanadyjsko-%e2%80%93-galicyjskie-czyli-lato-u-babci-anieli/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Aug 2015 02:13:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbigniew Paweł Wasilewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kanada]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Proza]]></category>
		<category><![CDATA[MonsieurLaPadite]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kronikamontrealska.com/?p=882</guid>
		<description><![CDATA[Lato u babci Anieli było nad wyraz interesujące… po pierwsze ta strzecha na stodole, stolnica na stole pełna mąki i pierogi ruskie lepione z taką wprawą i finezją, że samo patrzenie na to dzieło, oprócz ślinotoku,  wprawiało w osłupienie. Cztery wielkie chleby pieczone w wielkim piecu raz na tydzień, na liściach zielonej  kapusty, ten jego]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Lato u babci Anieli było nad wyraz interesujące… po pierwsze ta strzecha na stodole, stolnica na stole pełna mąki i pierogi ruskie lepione z taką wprawą i finezją, że samo patrzenie na to dzieło, oprócz ślinotoku,  wprawiało w osłupienie. Cztery wielkie chleby pieczone w wielkim piecu raz na tydzień, na liściach zielonej  kapusty, ten jego zapach wkręcający się w nozdrza i szklanka świeżego mleka. Kulebiak, przy okazji pieczenia chleba, taki pieróg z ciasta pozostałego, nadziewany tym czym fantazja babci Anieli i artyzm, inwencja kulinarna pozwalała i zasób komórki. Raz były to nadziewańce kartoflano-serowe, innym razem kapuściano-grzybowe, te moje ulubione, najlepsze, tak bardzo wyborne, że do dzisiaj nie uwolniłem się od ich smaku.</p>
<p style="text-align: justify;">Lato u babci Anieli, to także warzywniak, ogródek za parkanem zza którego wyłaziły pędy malin jako zapowiedź grzechu, bo zgrzeszyć koniecznie trzeba było. Zakazane smakuje… i to jeszcze jak!  Do ogrodu można było wejść za pozwoleniem, lub raczej na prośbę babci Anieli, która tak całkiem zwyczajnie potrzebowała kilka marchewek, dwie cebule, cztery ogórki i koszyk opadłych jabłek. I to był obłęd totalny – otwierasz furtkę zakazaną i co widzisz? Maliny!!! Kurcze skurczone w poprzek!!! Takie dojrzałe i pachnące i nawet kilka leżących na ziemi. Toż to rozpusta. No dobrze, tylko jedną malinkę na spróbowanie, czy one dobre są, soczyste, słodkie, tylko jeszcze jedną z troski o to, czy robaki brzydkie nie za bardzo atakują, a może biedronki też malinkami się zbytnio interesują? Zaraz, zaraz… czy maliny nie mają podobnego smaku do poziomek? Maliny? Coś już słyszałem o Balladynie, ale nie byłem pewien… więc, aby się upewnić zerwałem jeszcze kilka i smak mi nic nie mówił ani o Alinie, ani o Balladynie.</p>
<p style="text-align: justify;">I tak jeszcze myślałem chwilę jakoś o baśniach… gdy nagle wołaniem babci Anieli zostałem przywołany do porządku. Ani ogórków, ani marchewki, bez cebuli, bezradny z miną spóźnionego na pociąg wyłażę z tej dżungli i idę pokonany na obiad: misa młodych ziemniaków posypanych lekko koperkiem i spóźniona mizeria z ogórków.</p>
<p style="text-align: justify;">Tego wieczora, tuż przed zaśnięciem zastanawiałem się nad związkiem malin i ludzką głuchotą, wierząc, że żuraw – nie ten od czapli – pochylił głowę i śpi, aby wczesnym rankiem zaczerpnąć ze studni wiadro orzeźwiającej wody..</p>
<p style="text-align: justify;">Autor: Monsieur LaPadite</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kronikamontrealska.com/2015/08/10/reminiscencje-kanadyjsko-%e2%80%93-galicyjskie-czyli-lato-u-babci-anieli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Magnifique Paris&#8230;.</title>
		<link>http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/</link>
		<comments>http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Oct 2014 14:23:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbigniew Paweł Wasilewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Fotografia]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Montreal]]></category>
		<category><![CDATA[Obieżyświat]]></category>
		<category><![CDATA[Proza]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Szara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kronikamontrealska.com/?p=14188</guid>
		<description><![CDATA[Czy jest jakis przepis na to miasto? Może tak&#8230; szary bruk Montmartre’u należy nasycić czerwienią Moulin Rouge, dodać garść świateł Champs Elysées i wieży Eiffla. Uzupełnić paryskimi dźwiękami, bo dźwieki są najważniejsze, a więc trochę kawiarnianego gwaru, stukot obcasów wytwornych paryżanek, dostojny dźwięk dzwonów Katedry Notre Dame i szczyptę akordeonu z piosenek Edith Piaf. Wszystko]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Czy jest jakis przepis na to miasto?</p>
<p>Może tak&#8230; szary bruk Montmartre’u należy nasycić czerwienią Moulin Rouge, dodać garść świateł Champs Elysées i wieży Eiffla. Uzupełnić paryskimi dźwiękami, bo dźwieki są najważniejsze, a więc trochę kawiarnianego gwaru, stukot obcasów wytwornych paryżanek, dostojny dźwięk dzwonów Katedry Notre Dame i szczyptę akordeonu z piosenek Edith Piaf. Wszystko to, należy przyprawić tesknotą zawartą w poezji Jacquesa Brela i niepowtarzalnym nastrojem piosenek Charlesa Aznavoura. Gotowe? Chyba jednak nie. Na Paryż nie ma dobrego przepisu. Tu trzeba po prostu być.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/1960941_726340420737056_7446905584688695661_o/" rel="attachment wp-att-14193"><img class="aligncenter size-full wp-image-14193" alt="1960941_726340420737056_7446905584688695661_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/1960941_726340420737056_7446905584688695661_o.jpg" width="480" height="360" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10631148_726336530737445_7212721103485496622_o/" rel="attachment wp-att-14194"><img class="aligncenter size-full wp-image-14194" alt="10631148_726336530737445_7212721103485496622_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10631148_726336530737445_7212721103485496622_o.jpg" width="480" height="360" /></a></p>
<p>Tydzień, nawet miesiąc spędzony w Paryżu nie wystarczy, by powiedzieć: znam to miasto, niczym mnie nie zaskoczy. Bo ono zaskakuje zawsze. Choć symetryczne, promieniste i uporządkowane – a jednak nieprzewidywalne. Dwieście lat temu pewien urbanista wpadł na pomysł, by Paryż przebudować. Tak, żeby nie mogła tu już stanąć żadna barykada. Wyburzono całe dzielnice, ulice poszerzono. A mimo to Paryż zachował duszę, ciało i wszystkie swoje tajemnice. Jest trochę niepokojący, a przy tym pociągający. Każdy, kto był choć raz w Paryżu, wie o czym mówię.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/1888883_726345477403217_8947193906278987519_o/" rel="attachment wp-att-14196"><img class="aligncenter size-full wp-image-14196" alt="1888883_726345477403217_8947193906278987519_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/1888883_726345477403217_8947193906278987519_o.jpg" width="480" height="360" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/1956911_726355337402231_3240586380701539784_o/" rel="attachment wp-att-14197"><img class="aligncenter size-full wp-image-14197" alt="1956911_726355337402231_3240586380701539784_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/1956911_726355337402231_3240586380701539784_o.jpg" width="480" height="360" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/1982250_726346234069808_4811993758549137703_n/" rel="attachment wp-att-14198"><img class="aligncenter size-full wp-image-14198" alt="1982250_726346234069808_4811993758549137703_n" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/1982250_726346234069808_4811993758549137703_n.jpg" width="480" height="640" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10375507_726343204070111_7286773547856365921_n/" rel="attachment wp-att-14199"><img class="aligncenter size-full wp-image-14199" alt="10375507_726343204070111_7286773547856365921_n" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10375507_726343204070111_7286773547856365921_n.jpg" width="480" height="640" /></a><br />
A jeśli ktoś wybiera się po raz pierwszy niech zapomni o tym, co przeczytał<br />
w przewodnikach. Nie radzę wyznaczać sobie tras z obowiązkowymi punktami programu: Wieża Eiffla, Louvre, Centrum Pompidou. To zawsze zdąży się zobaczyć. Najpierw trzeba zanurzć się w miasto. Poznawać je na swój sposób, warto pospacerować bocznymi uliczkami, pozaglądać do klatek schodowych, odkryć ogrody za murami, posiedzieć w kawiarniach. Tylko tak można dotknąć tego wyjątkowego miasta, poczuć jego aurę i powietrze.<br />
To, o którym pisał Wictor Hugo, że nim oddycha dusza.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/1053062_726353214069110_3248055804946662003_o/" rel="attachment wp-att-14200"><img class="aligncenter size-full wp-image-14200" alt="1053062_726353214069110_3248055804946662003_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/1053062_726353214069110_3248055804946662003_o.jpg" width="480" height="360" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/1973887_726342320736866_7022872346302430510_o/" rel="attachment wp-att-14201"><img class="aligncenter size-full wp-image-14201" alt="1973887_726342320736866_7022872346302430510_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/1973887_726342320736866_7022872346302430510_o.jpg" width="480" height="360" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10592802_726341057403659_5039502475490153783_n/" rel="attachment wp-att-14202"><img class="aligncenter size-full wp-image-14202" alt="10592802_726341057403659_5039502475490153783_n" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10592802_726341057403659_5039502475490153783_n.jpg" width="480" height="640" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10668686_726344437403321_8324891960126712302_o/" rel="attachment wp-att-14203"><img class="aligncenter size-full wp-image-14203" alt="10668686_726344437403321_8324891960126712302_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10668686_726344437403321_8324891960126712302_o.jpg" width="480" height="360" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10679689_726345087403256_4619001074144855388_o/" rel="attachment wp-att-14204"><img class="aligncenter size-full wp-image-14204" alt="10679689_726345087403256_4619001074144855388_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10679689_726345087403256_4619001074144855388_o.jpg" width="480" height="394" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10700194_726340864070345_3599901707446955700_o/" rel="attachment wp-att-14205"><img class="aligncenter size-full wp-image-14205" alt="10700194_726340864070345_3599901707446955700_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10700194_726340864070345_3599901707446955700_o.jpg" width="480" height="360" /></a></p>
<p>Gdy przylatuję do Paryża wczesnym rankiem nie odpoczywam po całonocnej podróży, bo nie mogę doczekać się by wyruszyć w miasto.<br />
Zazwyczaj witam się z nim na wzgórzu Montmartre. Można tam dojechać metrem albo kolejką turystyczną, ale ja wolę iść pieszo. Od hotelu, gdzie zwykle zatrzymuję się, to tylko kilka przecznic. Wspinam się zakrętami uliczki Lepic, mijam bar „Pod dwoma wiatrakami”, w którym kręcono „Amelię”. Czy ktoś pamięta ten film? Tuż po świcie Montmartre. jest jeszcze pusty i senny.<a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10258191_726345337403231_5284913922708916168_n/" rel="attachment wp-att-14217"><img class="aligncenter size-full wp-image-14217" alt="10258191_726345337403231_5284913922708916168_n" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10258191_726345337403231_5284913922708916168_n.jpg" width="480" height="640" /></a><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10660332_726345690736529_1983127881966465872_n/" rel="attachment wp-att-14215"><br />
</a> Na górze śnieżnobiała Bazylika Sacré Coeur odbija słońce, a ja, mrużąc oczy, spoglądam w dół. Stokroć wolę ten widok niż panoramę z Wieży Eiffla. Dwa kroki od bazyliki jest Place du Tertre. Powoli zapełnia się ludźmi. Kelnerzy rozstawiają krzesła, sklepikarze towary: pocztówki, pamiątki różnego sortu. Siadam przy kawiarnianym stoliku, twarzą do ulicy i przechodniów – tak jak mają w zwyczaju paryżanie. Obserwuję. Turystów jeszcze niewielu, ale przychodzą już malarze. Stawiają sztalugi, parasole i swoje prace: głównie portrety robione na zamówienie, dla pieniędzy, ale i trochę dla zabawy. Jakoś mnie nie razi, że to czysta komercja. Może dlatego, że wciąż czuje się tu ducha paryskiej bohemy. A może to sprawka Toulouse-Lautreca, który po pijaku odgrażał się, że będzie na Montmartre wracał i po śmierci.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10686952_726344934069938_8707037900470432738_n/" rel="attachment wp-att-14216"><img class="aligncenter size-full wp-image-14216" alt="10686952_726344934069938_8707037900470432738_n" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10686952_726344934069938_8707037900470432738_n.jpg" width="480" height="640" /></a></p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10688206_726340637403701_5331538975841335464_o/" rel="attachment wp-att-14195"><img class="aligncenter size-full wp-image-14195" alt="10688206_726340637403701_5331538975841335464_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10688206_726340637403701_5331538975841335464_o.jpg" width="480" height="360" /></a></p>
<p>Piję kawę, kruszę croissanta. Francuskie śniadanie: rogalik lub bagietka z masłem i dżemem w Paryżu smakuje najlepiej. Podobnie jak kawa serwowana do stolika wystawionego na ulicę. Kawa pod chmurką kosztuje znacznie więcej niż ta sama podana w kawiarni albo przy bufecie. Taki jest Paryż. Napój bogów serwowany przy stoliku ustawionym na chodniku i swieżutki croisant to czysta poezja.<br />
Z Placu Tertre niedaleko do innego placu – tego, którego nazwę każdy Polak natychmiast skojarzy z kasztanami i&#8230;.z serialem telewizyjnym „Stawka większa niż życie”. Hasło: „Najlepsze kasztany są na Placu Pigalle” Odzew: &#8220;Zuzanna lubi je tylko jesienią&#8221;. I jeszcze odpowiedz. „Przesyła Ci swieżą partię&#8221;. Czy istotnie kasztany na Placu Pigalle są najlepsze? No cóż. Nigdy nie widziałam tam żadnego straganu. Za to stoiska z gorącym przysmakiem w charakterystycznych papierowych torebkach można spotkać w wielu miejscach miasta. Mnie, podobnie jak Zuzannie, kasztany najlepiej smakują jesienią, ale ponoć zimą są smaczniejsze, bo świetnie rozgrzewają&#8230;.:-)))</p>
<p>Po sąsiedzku Placu Pigalle mieści się sławny Moulin Rouge. Kabaret nie ma już świetności dawnej rewii, ale ciągle szerokim strumieniem leje się tu szampan i pracują najładniejsze dziewczyny w Europie. I można zobaczyć spektakl ten sam od ponad stu lat: „La Nouvelle révue Féerie” – show z udziałem kilkudziesięciu tancerek i tancerzy. Zostawmy jednak klimat bohemy, malarzy, kabaretowych tancerek i bukinistów.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10655412_726342087403556_3385864825117521568_o/" rel="attachment wp-att-14206"><img class="aligncenter size-full wp-image-14206" alt="10655412_726342087403556_3385864825117521568_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10655412_726342087403556_3385864825117521568_o.jpg" width="480" height="360" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10708513_726342697403495_294729740347111755_o/" rel="attachment wp-att-14207"><img class="aligncenter size-full wp-image-14207" alt="10708513_726342697403495_294729740347111755_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10708513_726342697403495_294729740347111755_o.jpg" width="480" height="360" /></a></p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/1973887_726342320736866_7022872346302430510_o/" rel="attachment wp-att-14201"><img class="aligncenter size-full wp-image-14201" alt="1973887_726342320736866_7022872346302430510_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/1973887_726342320736866_7022872346302430510_o.jpg" width="480" height="360" /></a><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10679689_726345087403256_4619001074144855388_o/" rel="attachment wp-att-14204"><br />
</a>Nie można będąc w Paryżu, nie wybrać się do Louvru&#8230; Wszyscy wiedzą, że Louvre jest największym muzeum sztuki na świecie, ale mało kto wie, że gdyby nie Florian Trawiński, zostałyby po nim tylko zgliszcza. W 1871 roku miał miejsce rewolucyjny zryw ludności Paryża, która za cel postawiła sobie gruntową przebudowę ustoju Francji. W Komunie Paryskiej brało udział również wielu Polaków, z czego najczęściej przywołuje się postać Jarosława Dąbrowskiego. Często zapomina się o powołanym przez władze rewolucyjne na stanowisko kierownika resortu kultury i sztuki Florianie Trawińskim. A to on, na przekór rozkazom wydanym przez swoich zwierzchników, zamienił beczki z naftą na beczki z wodą, chroniąc w ten sposób Louvre przed całkowitym spaleniem. Po stłumieniu Komuny Paryskiej, Polak w przeciwieństwie do większości rewolucjonistów, którzy trafili do więzień lub zostali skazani na karę śmierci, dzięki swojemu czynowi zdobył wielki szacunek i uznanie. W ramach podziękowania został powołany na stanowisko dyrektora Louvre, które pełnił przez wiele lat.</p>
<p>Wiosną odwiedzam obowiązkowo Ogrody Tuileries, które rozpościerają się na zachód od Louvru. Mówią o nich zielony salon Paryża. A z największego muzeum świata do zielonego salonu tylko kilka kroków. Wychodząc z parku trafiam na majestatyczny Plac de la Concorde. Niegdyś scena krwawych egzekucji, teraz miejsce spotkań turystów i jeden z punków arientacyjnych. Środek tego przestrzennego, brukowanego placu wyznacza gigantyczny obelisk z różowego granitu sprzed 3 tysięcy 300 lat (sprowadzony ze światyni Ramzesa w Luksorze), a w jego czterech narożnikach stoi osiem posągów kobiet, symbolizujących główne miasta Francji.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/1234201_726350380736060_7884675892172236183_n/" rel="attachment wp-att-14208"><img class="aligncenter size-full wp-image-14208" alt="1234201_726350380736060_7884675892172236183_n" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/1234201_726350380736060_7884675892172236183_n.jpg" width="480" height="640" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10415703_726347704069661_4627008238604893770_n/" rel="attachment wp-att-14209"><img class="aligncenter size-full wp-image-14209" alt="10415703_726347704069661_4627008238604893770_n" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10415703_726347704069661_4627008238604893770_n.jpg" width="480" height="640" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10629794_726352520735846_181224002402124769_n/" rel="attachment wp-att-14210"><img class="aligncenter size-full wp-image-14210" alt="10629794_726352520735846_181224002402124769_n" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10629794_726352520735846_181224002402124769_n.jpg" width="480" height="640" /></a></p>
<p>Z Place de la Concorde już niedaleko (kilka przecznic) do muzeum Rodina, zgodnie z nazwą poświęcone temu wybitnemu rzeźbiarzowi. Mam do tego miejsca szczególny sentyment. Piękny pałac pełen rzeźb stoi w ogromnym, cienistym parku. To świątynia rzeźby. Przechadzając się alejkami ogrodu przypominam sobie sceny z filmu o Auguste Rodinie. Ten z Gerardem Depardieu i Isabelle Adjani, która grała Camille Claudel, uczennicę, modelkę i kochankę Rodina. Postać niezwykła i tragiczna. Była mu wierna do obłędu, ale on nigdy nie zgodził się, by była w jego życiu jedyną. Chciała mu dać dziecko, ale została zmuszona do aborcji. Opowiadała swoją rozpacz w kamieniu i w brązie – genialnie! W paryskim światku mówiło się potem, że mistrz wzorował się na jej pracach. A nawet, że to Camille była prawdziwą autorką niektórych dzieł Rodina. Swego czasu spotykali się potajemnie w „Cygańskiej zagrodzie” przy bulwarze d’Italie. Co ciekawe, kiedyś bywał tam też Alfred de Musset z George Sand, nim jeszcze poznała Chopina.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10371455_726352204069211_7534086287580637422_n/" rel="attachment wp-att-14211"><img class="aligncenter size-full wp-image-14211" alt="10371455_726352204069211_7534086287580637422_n" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10371455_726352204069211_7534086287580637422_n.jpg" width="480" height="640" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10628046_726350490736049_6997999048064251414_n/" rel="attachment wp-att-14212"><img class="aligncenter size-full wp-image-14212" alt="10628046_726350490736049_6997999048064251414_n" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10628046_726350490736049_6997999048064251414_n.jpg" width="480" height="640" /></a></p>
<p>Paryż to dwadzieścia odrębnych dzielnic. Każda ma swój charakter i klimat. By zobaczyć jak najwięcej, najlepiej jeździć metrem. Sieć podziemnej kolei jest imponująca i tak gęsta, jak w żadnym innym mieście europejskim. Lecz wielkość i rozmach miasta ponoć najlepiej docenić ze statku pływającego po Sekwanie. Ale ja od pływania barką wolę wędrować legendarnymi nadrzecznymi bulwarami.<a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10668933_726341647403600_4233202299287018986_o/" rel="attachment wp-att-14213"><img class="aligncenter size-full wp-image-14213" alt="10668933_726341647403600_4233202299287018986_o" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10668933_726341647403600_4233202299287018986_o.jpg" width="480" height="360" /></a></p>
<p>Gdy jestem w Paryżu w maju, idę na spacer nad romantyczny kanał Świętego Marcina, który wije się wśród drzew, spięty malowniczymi mostami. Kwitnące szpalery kasztanowców płoną jak pochodnie. A ja przyglądam się statkom czekającym na otwarcie śluzy. Nikt się nie spieszy, spokojna rzeka przekonuje, że na wszystko jest czas&#8230;</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/10689478_726341510736947_182287615979962988_n/" rel="attachment wp-att-14214"><img class="aligncenter size-full wp-image-14214" alt="10689478_726341510736947_182287615979962988_n" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/10/10689478_726341510736947_182287615979962988_n.jpg" width="480" height="640" /></a></p>
<p>Ah Paris&#8230;. Magnifique&#8230;. Au revoir&#8230;.. <img src='http://kronikamontrealska.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Autor: Bożena Szara</p>
<p>Fot: Bożena Szara</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kronikamontrealska.com/2014/10/10/paris-magnifique/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Montrealczycy od A do Z &#8211; Karim</title>
		<link>http://kronikamontrealska.com/2014/08/03/montrealczycy-od-a-do-z-karim/</link>
		<comments>http://kronikamontrealska.com/2014/08/03/montrealczycy-od-a-do-z-karim/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Aug 2014 18:17:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbigniew Paweł Wasilewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Człowiek]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Montreal]]></category>
		<category><![CDATA[Proza]]></category>
		<category><![CDATA[Elżbieta Uher]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kronikamontrealska.com/?p=13750</guid>
		<description><![CDATA[Zatrzymał przy oknie, lekko pochylony, oparł rękę na chłodnym, kamiennym parapecie i spojrzał na małą wnękę w głębi korytarza. Przez chwilę przyglądał się jej w zamyśleniu, jak kot poszukujący schronienia w deszczowy dzień. W korytarzu panował półmrok. Przez zakurzoną szybę okna przezierały pojedyńcze promienie słońca. W otoczeniu żółto-szarej mgiełki porannego światła, drobna, nieruchoma sylwetka Karima]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Zatrzymał przy oknie, lekko pochylony, oparł rękę na chłodnym, kamiennym parapecie i spojrzał na małą wnękę w głębi korytarza. Przez chwilę przyglądał się jej w zamyśleniu, jak kot poszukujący schronienia w deszczowy dzień. W korytarzu panował półmrok. Przez zakurzoną szybę okna przezierały pojedyńcze promienie słońca. W otoczeniu żółto-szarej mgiełki porannego światła, drobna, nieruchoma sylwetka Karima nabrała odcienia stali. Panująca wokół cisza sprzyjała zadumie.  Dopiero na dźwięk kroków , Karim odwrócił się, a na jego twarzy zajaśniał uśmiech.</p>
<p>„Oh&#8230;to ty, zadumałem się trochę.”</p>
<p>„ A nad czymże to?” starała się by ton jej glosu brzmiał żartobliwie.</p>
<p>Zawahał się, „ Mam rodzinę w Gaza a tam teraz giną ludzie&#8230;” dodał mimowolnym szeptem.</p>
<p>Skinęła głową i oboje zamilkli. Pierwszy milczenie przerwal Karim. Wskazał ręką na okienny parapet i nienaturalnie głośno powiedział. „ Ładny kamień.”<br />
Parapet był jednolicie szary i chropowaty. Nie mogla dopatrzyć sie w nim żadnego uroku. Zrozumiała że Karim szuka neutralnego tematu do rozmowy.</p>
<p>„Mamy dzisiaj piękny, słoneczny dzień &#8230;,”zaczęła niepewnie.<br />
Na  czole Karima pojawiła się nagle głęboka bruzda. Spojrzal na swą rozmówczynię jak zagubione dziecko.</p>
<p>„ Powiedz mi czemu nie ma sprawiedliwości na świecie?”</p>
<p>Tyle już razy, w przeszłosci, zadawała sobie podobne pytanie. Spośród kilku własnych teorii na ten temat wybrała jedną.</p>
<p>„Może dlatego że pojęcie sprawiedliwości wymyślił człowiek.”</p>
<p>Jego dłonie zacisnęły się w pięści. Ta gwałtowna reakcja zaskoczyła ja. Znała go od niedawna. Był cichy,uprzejmy, przyjemnie się z nim rozmawiało. Wiedziała że jest z Bliskiego Wschodu, ale nie wiedziała że pochodzi z Palestyny.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/08/03/montrealczycy-od-a-do-z-karim/img_3259/" rel="attachment wp-att-13752"><img class="aligncenter size-full wp-image-13752" alt="IMG_3259" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/08/IMG_3259.jpg" width="480" height="585" /></a></p>
<p>“Mówisz że sprawiedliwość wymyślił człowiek,”powtórzył za nią jak echo,“A ja sądzę że w głębi duszy każdy człowiek wie co jest sprawiedliwe, a co nie,” dodał z nietypowa dla niego zaciętością.</p>
<p>“Pod warunkiem, że ten człowiek ma wystarczająco dużo właściwych informacji i zimną głowę.” Po chwili  pożałowała własnych słów. Zabrzmiały lodowato racjonalnie, a Karim wrzał z emocji.</p>
<p>„ Kogo ty popierasz?” zapytał drżącym głosem.</p>
<p>„ Nie popieram wojny, żadnej wojny,”odparla. W moim kraju była kiedyś straszna wojna&#8230;”</p>
<p>Mięśnie policzków napięły mu sie jak struna a twarz straciła swój łagodny owal. Nie patrząc jej w oczy, wycedził przez zęby:“ „ I był antysemityzm&#8230;,   powinniście nas rozumieć.”</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/08/03/montrealczycy-od-a-do-z-karim/palestinian_territory_people_icon_640/" rel="attachment wp-att-13757"><img class="aligncenter size-full wp-image-13757" alt="palestinian_territory_people_icon_640" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/08/palestinian_territory_people_icon_640.png" width="480" height="360" /></a></p>
<p>Poczuła że robi jej się gorąco.</p>
<p>„ Gdybyś ty wiedzial co ty gadasz&#8230;!” Dopiero kilka głębokich oddechow pomogło jej odzyskac równowage.</p>
<p>„Nie teraz ,”pomyślała.” Moze kiedyś wrócimy do tematu. Może będę mogła podzielić się z tobą swoimi myślami o świecie, o wojnach, o sprawiedliwości.Ale nie teraz&#8230;Czy wiedziałbyś o czym mówię? Opowiedziałabym ci z jakim wysiłkiem przyszło mi zapoznać się z cieniami historii mojego własnego narodu. Jak zmagałam się z opisem wydarzeń przedstawianych mi przez tych którzy nie mogli zapomnieć krzywd wyrządzonych im przez moich rodaków. Mówiłabym jak złościła mnie czerń i biel niektorych opinii i skłonność do pochopnych oskarżeń. Czy rozumiałbyś co mam na myśli?  Mówiłabym jak mnie wkurzło gdy aspekty narodowe stawiano przed aspekyami ludzkimi.  A przecież sama czesto odwoływałam się do historycznych i narodowych aspektów, gdy  opowiadalam innym o tragediach jakie cierpieli moi rodacy.” W jakim stopniu czyny  innych mogą zmniejszyc nasza odpowiedzialnośc za nasze wlasne czyny ? ‘<br />
Zauważyła że Karim uważnie jej się przygląda.</p>
<p>„ Czy głośno myślę ? ” zapytała.</p>
<p>„Nie wiem, miałaś taką&#8230;,”  przez chwilę szukał właściwego słowa i nie znalazłszy dodał,“&#8230;trudną do określenia minę.”  Rozluźniła się.</p>
<p>On też się rozluźnił.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/08/03/montrealczycy-od-a-do-z-karim/disappearing-palestinel/" rel="attachment wp-att-13754"><img class="aligncenter size-full wp-image-13754" alt="Disappearing PalestineL" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/08/Disappearing-PalestineL.png" width="480" height="385" /></a></p>
<p>“Wszyscy boja się mówić głośno co myślą,” dodał zrezygnowanym tonem.</p>
<p>“Bo może nie chcą być źle zrozumiani, albo&#8230; sami nie są pewni czy dobrze wszystko rozumieją.”</p>
<p>“Wykręcasz się,”spojrzał z ukosa.</p>
<p>Wiedziała co chciał od niej usłyszeć, miał wzrok lisa z łapą w potrzasku. Coś jej podpowiadało że powinna zachować chłodny racjonalizm.</p>
<p>“ W Gaza toczy się walka i desperacja popycha ludzi dalej niż powinni iść , każe im płacić więcej niż powinni płacić.”</p>
<p>Dotknęła drażliwego tematu i spodziewała się w odpowiedzi potoku gniewnych słów.<br />
Tymczasem Karim był zadziwiająco spokojny.</p>
<p>“Każdy radzi sobie z desperacja jak może. Ja opuściłem Gaza, inni zostali, walczą i giną&#8230;Teraz giną też ci co nie walczą&#8230;”<br />
Pomyślała o jego rodzinie, o której losy tak się lękał. Czy gdyby ta rodzina była teraz przy nim, to aż tak dotkliwie odczuwałby walki w Gaza, po tylu latach od wyjazdu z tamtych stron? Czy choć przez moment przeszłaby mu przez myśl historia kobiet i dzieci ktore zginęły od bomb samobójczych, albo desperacja ludzi żyjących w nieustannym poczuciu zagrożenia?</p>
<p>Milczał. Jej ostatnie słowa wyraźnie dały mu do myślenia. Patrzył w kierunku okna i mróżył oczy. Słońce było teraz ostrzejsze. Po chwili przeniósł spojrzenie na cienistą, pustą wnękę. Tę samą która już wcześniej przyciągnęła jego uwagę.  Wydawała sie istnieć zupełnie przypadkowo. Z  jej nierównych ścian obłaziła szara farba. Spojrzal na papierowy kubek po kawie  ktorego  z niszy nie wymiotła maszyna do czyszczenia posadzki.</p>
<p>“Powinni ją pomalować i wstawić tam małą ławeczkę, przynajmniej mogłaby komuś dobrze służyć,” wskazał głową na wnękę.</p>
<p>“Powinni,”zgodziła się  chętnie i dodala cicho.</p>
<p>“Czytałam apel norweskiego lekarza który pracuje w Gaza.Gdybym była na jego miejscu też napisałabym taki apel.”</p>
<p>W jego oczach pojawiły sie iskierki. “Ale jesteś tu, w Montrealu. Jesteś w kraju który uchodzi za jeden z najbardziej pokojowych na świecie. I&#8230;i ja też tu jestem.”</p>
<p>“ I Aaron i Naomi &#8230;,”  pomyślała nagle o ich wspólnych, montrealskich znajomych. Brwi Karima uniosły sie w górę i momentalnie opadły.</p>
<p>“Taaak,”odpowiedział. “To fajni ludzie.”</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Autor: Elżbieta Uher</p>
<p>Szkic ołówkiem: Elżbieta Uher</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kronikamontrealska.com/2014/08/03/montrealczycy-od-a-do-z-karim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Montrealczycy od A do Z. Hugo</title>
		<link>http://kronikamontrealska.com/2014/05/30/montrealczycy-od-a-do-z-hugo/</link>
		<comments>http://kronikamontrealska.com/2014/05/30/montrealczycy-od-a-do-z-hugo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 May 2014 01:01:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbigniew Paweł Wasilewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Kanada]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Montreal]]></category>
		<category><![CDATA[Proza]]></category>
		<category><![CDATA[Elżbieta Uher]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kronikamontrealska.com/?p=13484</guid>
		<description><![CDATA[Hugo (fr: Hugues) wychował się na farmie , w okolicach St-Célestin. W jego rodzinnym domu mówiło się że prawdziwy Quebec  tworzą ludzie ziemi. O Montrealu mawiano że nawet jego najbardziej francuska część jest mało ‘quebecka’. ‘Kiedyś Montrealem rządzili anglos, chętnie  przypominał ojciec Hugona. ‘Anglos popierali tylko swoich.  Franco Canadians, na dobrą pracę nie mieli tam]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Hugo (fr: Hugues) wychował się na farmie , w okolicach St-Célestin. W jego rodzinnym domu mówiło się że prawdziwy Quebec  tworzą ludzie ziemi. O Montrealu mawiano że nawet jego najbardziej francuska część jest mało ‘quebecka’. ‘Kiedyś Montrealem rządzili anglos, chętnie  przypominał ojciec Hugona. ‘Anglos popierali tylko swoich.  Franco Canadians, na dobrą pracę nie mieli tam szans. Do dzisiaj Montreal jest pełen anglos.’ ‘Rząd sprowadza coraz wiecej emigrantów żeby zaludnić prowincję, a oni jadą do Montrealu i zamiast francuskiego uczą się angielskiego. Nie chcą być tacy jak my,’ mówiła matka Hugona.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/30/montrealczycy-od-a-do-z-hugo/interface_01/" rel="attachment wp-att-13488"><img class="aligncenter size-full wp-image-13488" alt="interface_01" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/interface_01.gif" width="480" height="106" /></a></p>
<p>‘Pamiętacie jak sąsiednią farmę kupił emigrant z Holandii? Po dwóch latach sprzedał ją i wyjechał. Podobno mówił że czuł się tu obco, a jak miał się czuć jak był obcy?’ opowiadał ojciec.</p>
<p>‘ Obcy nie rozumieją że Quebec  to nasz kraj,’ skwitował Hugo. ‘ Może dobrze że siedzą w Montrealu, a my żyjemy sobie tutaj.’</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/30/montrealczycy-od-a-do-z-hugo/decision-quebec-web-720x420/" rel="attachment wp-att-13490"><img class="aligncenter size-full wp-image-13490" alt="decision-quebec-web-720x420" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/decision-quebec-web-720x420.jpg" width="480" height="300" /></a></p>
<p>Aż pewnego dnia Hugo sam wybrał się do Montrealu. Wyruszył w poszukiwaniu pracy. Pamięta jak wysiadł z autobusu we wschodniej części miasta, przy szeregu małych, barwnych sklepików. To w jednym z nich, na tablicy ogłoszeń,  przeczytał o studencie poszukującym współlokatora. Oferta była interesująca,  choć niebawem okazało się że student jest samoukiem, a żądana opłata ma pokrywać koszt wynajecia całego lokum. Miejsce  było jednak przyjemne, a lokator wydawał się być, generalnie rzecz biorąc,&#8230; w porządku.  Jeszcze tego samego wieczoru Hugo rozpakowywał plecak w swoim nowym, maleńkim pokoiku.</p>
<p>Następnego dnia rozpoczął poszukiwanie pracy. Po tygodniu względnie dobrze znał najbliższą okolicę i był gotów wyruszyć na podbój centrum miasta. Wkurzyło go jednak że wiekszość  tamtejszych pracodawców wymaga dodatkowej znajomości angielskiego. Do zachodniej części miasta nawet nie zaglądał. Słyszał, że mieszkają tam sami bogaci i wyniośli anglos.</p>
<p>‘Nous sommes chez nous ( jestesmy wśrod swoich)’ powtarzał buńczucznie współlokatorowi. ‘O co chodzi z tym angielskim?’</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/30/montrealczycy-od-a-do-z-hugo/bvn/" rel="attachment wp-att-13487"><img class="aligncenter size-full wp-image-13487" alt="bvn" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/bvn.jpg" width="480" height="308" /></a></p>
<p>‘Masz wybór,’ mądrzył się współlokator ‘ Szukaj pracy w naszej części miasta i wspieraj ruch separatystów, jak prawdziwy Quebecois, albo&#8230; naucz się angielskiego i zacznij mówić że jesteś  dumnym Kanadyjczykiem.’</p>
<p>Hugo znalazł w końcu pracę na sąsiedniej ulicy, w rozległej składnicy złomu. Wkrótce odkrył że pracowali tam głównie nowoprzybyli emigranci z Haiti i z Kongo. Trzymali się razem, a Hugonowi wytykali że mówi Joual. Zaciskał zęby i przysięgał zemstę. Po miesiącu zaczął się rozglądać za inną pracą. Okazja nadarzyła się w tym samym narożnym sklepiku, w którym znalazł ogłoszenie o wynajęciu lokum. Właścicielem sklepiku był Libańczyk. W sklepiku pracowała cała jego rodzina.  Hugo zaczął od układania towaru na półkach.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/30/montrealczycy-od-a-do-z-hugo/img_2944/" rel="attachment wp-att-13491"><img class="aligncenter size-full wp-image-13491" alt="IMG_2944" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/IMG_2944.jpg" width="480" height="445" /></a></p>
<p>‘Dobrej pracy to się tu szuka przez znajomości,’ uświadomił go współlokator.</p>
<p>Wtedy Hugo, nie wiedząc czemu, zaczął dopytywać się o zachodnią część miasta.</p>
<p>‘A więc chcesz zostać  dumnym Kanadyjczykiem,’ żartował współlokator.  ‘Za kurs angielskiego trzeba płacić. Tylko emigranci mają za darmo francuski. Możesz sie uczyć sam, z TV.’</p>
<p>Hugo zaczął od przełączania radia na kanał angielski. Przychodziło mu to z oporem. Dla równowagi  kibicował separatystom i w lokalnych francuskich gazetach przeglądał ogłoszenia o pracę. Pewnego dnia znalazł ogłoszenie o naborze na kurs zawodowy do jednego z dużych, montrealskich szpitali. Szpital miał status dwujęzyczny a to oznaczało, że współrządzili nim anglos.</p>
<p>Duma rozpierała Hugona  gdy na rozmowie wstępnej usłyszał że jego angielski jest wystarczający i że zostaje przyjęty. Tego dnia nawet nie zauważył  kiedy przełączył radio na angielski kanał.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/30/montrealczycy-od-a-do-z-hugo/keep-calm-and-love-quebec-4/" rel="attachment wp-att-13492"><img class="aligncenter size-full wp-image-13492" alt="keep-calm-and-love-quebec-4" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/keep-calm-and-love-quebec-4.png" width="480" height="560" /></a></p>
<p>Kurs był prowadzony po francusku, ale na przerwach często można było usłyszeć angielski. Hugo zauważył że jego radość ze znajomości angielskiego była przedwczesna,  ale przynajmniej już nie wkurzała go obecność tego języka . Wszyscy w grupie dogadywali się dobrze&#8230;mieli wspólny cel.</p>
<p>To od kolegi z kursu Hugo dowiedział się o atrakcyjnym mieszkanku do wynajęcia, blisko szpitala, na spokojnej ulicy w zachodniej częsci miasta. Przeprowadził się w dniu rozpoczęcia pracy. Ucieszył sie że sąsiedzi mówią po francusku, tylko jedni, ci z naprzeciwka, to byli typowi anglos chociaż nie byli bogaci, za to dość życzliwi. Pierwszy szef Huguesa był fajny, za to szef szefa, chociaż rodak, okazał się być wyniosłym, zamożnym sknerą.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/30/montrealczycy-od-a-do-z-hugo/plaque/" rel="attachment wp-att-13493"><img class="aligncenter size-full wp-image-13493" alt="plaque" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/plaque.jpg" width="480" height="239" /></a></p>
<p>‘Czy życie nie jest pełne paradoksów?’, opowiadał  Hugo w swym rodzinnym domu koło St-Célestin. ‘ Zdobyłem  zawód. Nauczyłem się drugiego języka. Poznałem dziewczynę z Armenii. Pracuję z franco-, z anglo- i z takimi z rożnych krańcow świata. Mieszkam w zachodniej części Montrealu. I&#8230; czuję się prawdziwym i dumnym Quebekiem , być może bardziej dumnym niż kiedykolwiek przedtem.’</p>
<p>Autor: Elżbieta Uher</p>
<p>Szkic ołówkiem: Elżbieta Uher</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kronikamontrealska.com/2014/05/30/montrealczycy-od-a-do-z-hugo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Montrealczycy od A do Z-GRZEGORZ I PRZYJACIELE.</title>
		<link>http://kronikamontrealska.com/2014/05/09/montrealczycy-od-a-do-z-grzegorz-i-przyjaciele/</link>
		<comments>http://kronikamontrealska.com/2014/05/09/montrealczycy-od-a-do-z-grzegorz-i-przyjaciele/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 May 2014 02:08:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbigniew Paweł Wasilewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Człowiek]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Montreal]]></category>
		<category><![CDATA[Proza]]></category>
		<category><![CDATA[Elżbieta Uher]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kronikamontrealska.com/?p=13142</guid>
		<description><![CDATA[Grzegorz pochylił się lekko do przodu i zmrużył oczy. “Słyszeliście jak Cugowski wypowiadał sie ostatnio o polonii ? Powiedział że to przegrani ludzie, że są rozdarci wewnętrznie, pozbawieni osobistego sukcesu i pograżeni w porażkach.” “Bo może nie wszystkim powiodło się poza krajem?” Pośpieszyła z wyjaśnieniem Halinka &#8211; drobna, szczupła, o rozmarzonym spojrzeniu. “ A w Polsce to wszystkim się]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Grzegorz pochylił się lekko do przodu i zmrużył oczy.</p>
<p>“Słyszeliście jak Cugowski wypowiadał sie ostatnio o polonii ? Powiedział że to przegrani ludzie, że są rozdarci wewnętrznie, pozbawieni osobistego sukcesu i pograżeni w porażkach.”</p>
<p>“Bo może nie wszystkim powiodło się poza krajem?” Pośpieszyła z wyjaśnieniem Halinka &#8211; drobna, szczupła, o rozmarzonym spojrzeniu.</p>
<p>“ A w Polsce to wszystkim się powiodło?” Grzegorz nie dawał za wygraną.</p>
<p>“ Tęsknota to jedna rzecz, każdy troche tęskni za ojczyzną, ale żeby zaraz&#8230; rozdarty?” Grzegorz, w niepewnym geście oparł szeroką dłoń o brzeg stołu.</p>
<p>“Ależ Grzesiu,” rozległ się donośny głos Mariana. “On o sobie mówił. Nie powiodło mu się za granicą więc wrócił do kraju i takie rzeczy opowiada. Nam się tu przecież dobrze wiedzie&#8230;no nie jest tak?”</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/09/montrealczycy-od-a-do-z-grzegorz-i-przyjaciele/22-2/" rel="attachment wp-att-13149"><img class="aligncenter size-full wp-image-13149" alt="22" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/22.jpg" width="480" height="360" /></a></p>
<p>Oczy Grzegorza nabrały blasku.</p>
<p>“My też mieliśmy marzenia, każdy kto wyjeżdżał z kraju miał jakieś marzenia, za czymś gonił, albo przed czymś uciekał&#8230;Niektórym się lepiej udało, innym gorzej, ale żeby zaraz o porażkach?”</p>
<p>“Kiedyś wybrałam się tu do lasu,” wtrąciła Halinka.</p>
<p>A las był piekny, chociaż inny jak w Polsce. Widziałam tam jakieś grzyby, ale przypomniały mi się nasze polskie rydze. Zaczęłam ich szukać&#8230;na prożno,” westchnęła Halinka.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/09/montrealczycy-od-a-do-z-grzegorz-i-przyjaciele/olympus-digital-camera-6/" rel="attachment wp-att-13144"><img class="aligncenter size-full wp-image-13144" alt="OLYMPUS DIGITAL CAMERA" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/1.jpg" width="480" height="360" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/09/montrealczycy-od-a-do-z-grzegorz-i-przyjaciele/11-16/" rel="attachment wp-att-13145"><img class="aligncenter size-full wp-image-13145" alt="11" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/11.jpg" width="480" height="320" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/09/montrealczycy-od-a-do-z-grzegorz-i-przyjaciele/111-2/" rel="attachment wp-att-13146"><img class="aligncenter size-full wp-image-13146" alt="111" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/111.jpg" width="480" height="360" /></a></p>
<p>“Halinko, znam miejsce gdzie bywają taaakie rydze, tylko&#8230; do Polski trzeba pojechać,” przypomniał radosnie Marian.</p>
<p>“A po co wam rydze, rude są, mogą być zdradliwe. Prawdziwki, podgrzybki, kozaczki&#8230;to są dobre grzybki. Ponoć niedaleko Rawdon jest takie miejsce gdzie maślaków bywa zatrzęsienie,” i na myśl o podsmażanych maślaczkach, Grzegorz przełknął ślinkę.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/09/montrealczycy-od-a-do-z-grzegorz-i-przyjaciele/attachment/1111/" rel="attachment wp-att-13147"><img class="aligncenter size-full wp-image-13147" alt="1111" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/1111.jpg" width="480" height="360" /></a></p>
<p>“ A kurki też tam bywają?” Zainteresowała się Halinka. “Takie złociutkie, kruchutkie. One świetnie nadają sie na marynatę.”</p>
<p>“ Tak szybko z rydzów rezygnujesz? Rude jest piekne,” głośno roześmiał się Marian. “</p>
<p>„A ja się założę że rydze też by się tu znalazło,” upierał się Grzegorz.“Tylko tradycji grzybobrania tu nie ma. Ktoś mi mówił że tutaj grzyby zbieraja tylko Polacy i Chińczycy.”</p>
<p>“Tak?”  Marian zdziwił się. “Mój znajomy, Chorwat, mówił mi kiedyś że należy tu do związku zbieraczy grzybów.”</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/09/montrealczycy-od-a-do-z-grzegorz-i-przyjaciele/grzegorz/" rel="attachment wp-att-13148"><img class="aligncenter size-full wp-image-13148" alt="Grzegorz" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/Grzegorz.jpg" width="480" height="360" /></a></p>
<p>“Może mógłbyś go zapytać o ten związek?” zainteresował sie Grzegorz, a Halinka skwapliwie mu przytaknęła.</p>
<p>“ Właściwie dlaczego do tej pory nie dowiadywaliśmy się ?”</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/05/09/montrealczycy-od-a-do-z-grzegorz-i-przyjaciele/2-39/" rel="attachment wp-att-13150"><img class="aligncenter size-full wp-image-13150" alt="2" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/05/2.jpg" width="480" height="392" /></a></p>
<p>“ Nie miałam kogo zapytać,” tlumaczyła Halina. “Kupowało się w sklepie pieczarki albo portobellę i wspominało polskie grzybobrania.”</p>
<p>“To co&#8230;planujemy wycieczkę na grzyby?”, rozochocił się Grzegorz. “ A jak znajdziesz, Halinko, pierwszego rydza to&#8230;”</p>
<p>“ Wystarczy że znajdę złociutką kurkę to ogłoszę wtedy mój osobisty sukces,” szczerze roześmiała się Halinka.</p>
<p>Autor: Elżbieta Uher</p>
<p>Szkic ołówkiem: Elżbieta Uher</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kronikamontrealska.com/2014/05/09/montrealczycy-od-a-do-z-grzegorz-i-przyjaciele/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Montrealczycy od A do Z &#8211; Camila</title>
		<link>http://kronikamontrealska.com/2014/03/28/montrealczycy-od-a-do-z-camila/</link>
		<comments>http://kronikamontrealska.com/2014/03/28/montrealczycy-od-a-do-z-camila/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Mar 2014 01:34:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbigniew Paweł Wasilewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Montreal]]></category>
		<category><![CDATA[Proza]]></category>
		<category><![CDATA[Elżbieta Uher]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kronikamontrealska.com/?p=12790</guid>
		<description><![CDATA[“Obiad !” zawołała z kuchni Camila, drobna, energiczna, zawsze gustownie ubrana. Gęste, ciemne włosy opadły jej na czoło zasłaniając duże, brązowe oczy. W jadalni zaczeło się szuranie krzeseł i rozległ się donośny głos Sebastiana: “Oby nie ryba&#8230; tabernusz!” “Dzisiaj jest Risotto Milanese z pomidorami suszonymi na słońcu,” Camila postawiła na stole półmisek z pachnącą potrawą. “Te pomidory]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>“Obiad !” zawołała z kuchni Camila, drobna, energiczna, zawsze gustownie ubrana. Gęste, ciemne włosy opadły jej na czoło zasłaniając duże, brązowe oczy.</p>
<p>W jadalni zaczeło się szuranie krzeseł i rozległ się donośny głos Sebastiana: “Oby nie ryba&#8230; tabernusz!”</p>
<p>“Dzisiaj jest Risotto Milanese z pomidorami suszonymi na słońcu,” Camila postawiła na stole półmisek z pachnącą potrawą.</p>
<p>“Te pomidory to aż na Słońcu trzeba suszyć?”, zażartował Jean.</p>
<p>„A gdzie jest Paul? Nie bedę trzymała obiadu specjalnie dla niego,”odgrażała się Camila przekładając pokaźną porcję na osobny talerz.</p>
<p>“Ja nie mam dzisiaj apetytu,” głos Maggie brzmiał ciszej niż zwykle.</p>
<p>Camila spojrzała na nią z troską w oczach: “ Maggie, jak chcesz to porozmawiamy po obiedzie.”</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/03/28/montrealczycy-od-a-do-z-camila/risotto-ai-3-pomodori-1-of-14/" rel="attachment wp-att-12795"><img class="aligncenter size-full wp-image-12795" alt="risotto-ai-3-pomodori-1-of-14" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/03/risotto-ai-3-pomodori-1-of-14.jpg" width="480" height="313" /></a></p>
<p>W drzwiach pojawił się Li, “Muszę pójść na pocztę, zjem obiad jak wrócę.”</p>
<p>“Co się dzieje?” Camila uniosła charakterystycznie dłonie.</p>
<p>“N&#8230;nic,” Li przestępował z nogi na nogę, a jego mina wyrażała zniecierpliwienie.</p>
<p>“No&#8230;idź już, skoro to takie pilne.”</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>“Mamma Camila! Obiad jest już na stole?” głos Paula był jak zwykle donośny, “Ciao rodzina!”</p>
<p>Camila rozłożyła ręce w geście bezradności i roześmiała się głośno.</p>
<p>“Porca miseria, gdybyśmy byli prawdziwą rodziną to ja już bym was nauczyła punktualności.”</p>
<p>“Ależ my jesteśmy rodziną. My nikogo oprócz siebie nie mamy.</p>
<p>A Camila dzieli serce na pół. Jedna część jest dla jej wlasnej rodziny, a druga dla nas.”</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/03/28/montrealczycy-od-a-do-z-camila/camila/" rel="attachment wp-att-12798"><img class="aligncenter size-full wp-image-12798" alt="Camila" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/03/Camila.jpg" width="480" height="435" /></a></p>
<p>“Paul, pamiętasz że lekarstwa bierzesz przed jedzeniem?” Camila przygotowała leki i spojrzała na siedzącego obok Leone. Był nowy w grupie, nieśmiały, cichy, przestraszony, siadał zawsze na rogu stołu. Jego rodzice przybyli z Sardynii. Camila cieszyła się że bedą mogli rozmawiać po włosku, ale Leone mówił dialektem i często łatwiej im było porozumiewac się po francusku.</p>
<p>“Leone, dzisiaj od 17-tej do 18-tej porządkujemy ogródek, przyłączysz sie do nas?”</p>
<p>Leone rozejrzał się bezradnie dookoła. Z pomocą pospieszył mu Jean.</p>
<p>“Camila hoduje tu pomidory i bazylię, jak w jej rodzinnej Kalabrii. A jak mamy w Montrealu deszczowe lato, to suszy je na Słońcu,” wyjaśnił z uśmiechem.</p>
<p>“Z tych pomidorów gotuje nam minestrone, piecze w nich bakłażany, robi omlety w sosie pomidorowym, i różnego rodzaju makarony.”</p>
<p>“Albo rybę&#8230; ,” dodał Sebastian.</p>
<p>“Czy możemy porozmawiać, Camila?”, przypomniała się Maggie, wstając od stołu.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/2014/03/28/montrealczycy-od-a-do-z-camila/spaghetti-club/" rel="attachment wp-att-12800"><img class="aligncenter size-full wp-image-12800" alt="Spaghetti club" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/03/Spaghetti-club.png" width="480" height="478" /></a></p>
<p>Zadzwonił telefon. Francesca chciała wiedzieć czy Camila będzie dzisiaj o 20-tej w montrealskim klubie włoskich kobiet.</p>
<p>“Oczywiście, przyjdę. Wiesz jak lubię te nasze pogaduszki,” zapewniła przyjaciółkę Camila.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Autor: Elżbieta Uher</p>
<p>Szkic ołówkiem: Elżbieta Uher</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kronikamontrealska.com/2014/03/28/montrealczycy-od-a-do-z-camila/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Montrealczycy od A do Z</title>
		<link>http://kronikamontrealska.com/2014/03/13/montrealczycy-od-a-do-z/</link>
		<comments>http://kronikamontrealska.com/2014/03/13/montrealczycy-od-a-do-z/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Mar 2014 09:00:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbigniew Paweł Wasilewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Człowiek]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Montreal]]></category>
		<category><![CDATA[Proza]]></category>
		<category><![CDATA[Elżbieta Uher]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kronikamontrealska.com/?p=12639</guid>
		<description><![CDATA[AMY Od tygodnia Amy szykowała się do wyjazdu. Każdego dnia przed pracą układała na stoliku w kuchni plastikowe torby na zakupienie prezentów. Od dziesieciu lat nie była w swojej rodzinnej wsi na Jamajce. “Nie tęsknię,”mawiała.“ Mój ex tęsknił, nie mógł sobie znaleźć miejsca tu, w Montrealu. Pojechał kiedyś na Jamajkę i wrócić juz nie chciał.Wysyłałam mu]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>AMY</p>
<p>Od tygodnia Amy szykowała się do wyjazdu. Każdego dnia przed pracą układała na stoliku w kuchni plastikowe torby na zakupienie prezentów. Od dziesieciu lat nie była w swojej rodzinnej wsi na Jamajce.</p>
<p>“Nie tęsknię,”mawiała.“ Mój ex tęsknił, nie mógł sobie znaleźć miejsca tu, w Montrealu. Pojechał kiedyś na Jamajkę i wrócić juz nie chciał.Wysyłałam mu pieniądze na bilet powrotny, a on tam siedział, rum pił i palił różne świństwa. Po roku umarł. Wysłałam dla rodziny pieniądze na pogrzeb. Syn bez ojca się tu wychowuje, ale widzę ze charakter ma do ojca podobny, dlatego nie zabieram go ze sobą do mojej wsi. Tu, w Montrealu moge go upilnować. Do szkoły tu chodzi, w trzech językach mówi, po francusku mówi bez akcentu.”</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/?attachment_id=12644" rel="attachment wp-att-12644"><img class="aligncenter size-full wp-image-12644" alt="800px-Air_Jamaica_Boeing_737-800_Heisterkamp" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/03/800px-Air_Jamaica_Boeing_737-800_Heisterkamp.jpg" width="480" height="320" /></a></p>
<p>Amy, w geście zakłopotania pogładziła ręką swoje króciutkie włosy.</p>
<p>“Też chodziłam na francuski, ale młodym jest łatwiej. Pracuję w nocy, w domu dla bezdomnych. Czasem boję się że mnie napadną, ale psycholog powiedział że przywiozłam te lęki z mojej wsi.”</p>
<p>Zamilkła i pochyliła się lekko do przodu bacznie przyglądając się twarzom słuchajacych. Jej duże,ciemne oczy przez moment wyrażały nieufność.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/?attachment_id=12655" rel="attachment wp-att-12655"><img class="aligncenter size-full wp-image-12655" alt="IMG_2838" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/03/IMG_2838.jpg" width="480" height="578" /></a></p>
<p>Portret Amy,autorka szkicu: Elżbieta Uher</p>
<p>“To prawda że na Jamajce może być niebezpiecznie,” kontynuowała. “Trzeba znać miejscową kulturę. Jak przyjechałam do Montrealu, też musiałam poznać nową kulturę i daję sobie radę. W każdą niedzielę chodzę do kościoła. Na początku chodziłam do naszego, z Jamajki &#8211; lubię śpiewać pieśni kościelne &#8211; ale tak jak na Jamajce, celebrowało się tu w kościele cały dzień, a ja miałam dużo zajęć. Poszłam do montrealskiego kościoła i  polubiłam ten styl. Czasem tylko odwiedzam dawny kościół, staję z tyłu, pomodlę sie za rodzinę na Jamajce, posłucham śpiewów&#8230;W tygodniu dużo pracuję, ale tak trzeba.</p>
<p><a href="http://kronikamontrealska.com/?attachment_id=12645" rel="attachment wp-att-12645"><img class="aligncenter size-full wp-image-12645" alt="Jamaïque-Chemin-de-campagne" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/03/Jamaïque-Chemin-de-campagne.jpg" width="480" height="360" /></a></p>
<p>Mówię bezdomnym z którymi pracuję, żeby nie pili i nie palili marihuany bo to powoli zabija. Marihuana z tutejszego czarnego rynku to trucizna z domieszkami. Na Jamajce była inna, czysta jak zioło. Wystarczy w palcach szczyptę rozetrzeć żeby poznać różnicę.”</p>
<p>Twarz Amy rozpromieniała szerokim uśmiechem.</p>
<p>“Nie martwię się tu o mojego syna. On chce się wyuczyć zawodu kucharza. Bedzie mu dobrze.”</p>
<p>Autor: Elżbieta Uher</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kronikamontrealska.com/2014/03/13/montrealczycy-od-a-do-z/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Różowe okulary</title>
		<link>http://kronikamontrealska.com/2014/02/09/rozowe-okulary/</link>
		<comments>http://kronikamontrealska.com/2014/02/09/rozowe-okulary/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 09 Feb 2014 02:11:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbigniew Paweł Wasilewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Montreal]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Proza]]></category>
		<category><![CDATA[Beata Gołembiowska-Nawrocka]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Wasilewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kronikamontrealska.com/?p=12274</guid>
		<description><![CDATA[Siedzę sobie w swojej leśnej głuszy, na dworze -28C, ogień buzuje w piecyku i podkręcił temperaturę do 25C, plus oczywiście. Powinnam rozkoszować się i ciszą dookoła, i bajkowym, mroźnym światem i widokiem płomieni leniwie liżących szczapy drewna. A ja tymczasem myślę o Polsce. Może to spowodowały ostatnie dyskusje na Facebooku, może post Macieja, który porusza]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<div>
<p>Siedzę sobie w swojej leśnej głuszy, na dworze -28C, ogień buzuje w piecyku i podkręcił temperaturę do 25C, plus oczywiście. Powinnam rozkoszować się i ciszą dookoła, i bajkowym, mroźnym światem i widokiem płomieni leniwie liżących szczapy drewna. A ja tymczasem myślę o Polsce. Może to spowodowały ostatnie dyskusje na Facebooku, może post Macieja, który porusza problem masowej emigracji Polaków.<a href="http://kronikamontrealska.com/2014/02/09/rozowe-okulary/img_3195/" rel="attachment wp-att-12277"><img class="aligncenter size-full wp-image-12277" alt="img_3195" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/02/img_3195.jpg" width="480" height="320" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/02/09/rozowe-okulary/img_3196/" rel="attachment wp-att-12278"><img class="aligncenter size-full wp-image-12278" alt="img_3196" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/02/img_3196.jpg" width="480" height="320" /></a></p>
<p>Należę do tych kilku milionów, które zwiało z Ojczyzny z różnych powodów. Wydawało mi się wtedy, w roku 1989, tuż przed upadkiem komuny, że jestem idealnym materiałem na emigranta. Nie lubiłam komunistycznej ojczyzny, byłam „patriotką pięknych miejsc”, ciekawą świata, rządną przygód, pragnącą zapewnić lepszą przyszłość swoim dzieciom.  No i piękne miejsce jest, dzieci świetnie sobie radzą, przygód miałam wystarczającą ilość, a Polska cały czas tkwi we mnie. Piszę po polsku, myślę po polsku, czytam i mówię wprawdzie też po angielsku, a czasami po francusku, ale nie przejmuję się tak wiadomościami z Kanady czy ze świata, jak tymi z Polski. Jadę do ojczyzny raz do roku, albo co dwa lata i za każdym razem mogę powiedzieć, cytując moją córę, że „było super”. Kolorowo, spokojnie, pyszne jedzenie, przemiła młodzież, cudne knajpki, zabytki, ciepło, a nawet polskie narzekania mnie rozczulają.</p>
<p>Dziewczynka może 10siecioletnia, z warkoczykami, ubrana skromnie, stoi na straganie i sprzedaje jagody.</p>
<p>– Jagódek pani? Zbierałam o świcie, świeżutkie.</p>
<p>No i jak jej odmówić? Nasypała cały słoik, odkręciła drugi i z miną „sielnej gospodyni” dodała.</p>
<p>–  Nasypię troszkę do wagi.</p>
<p>Potoczyło się ich kilka, mała odstawiła słoik, z poważną miną wydała resztę, a ja mam łzy w oczach.</p>
<p>Umówiłam się z wycinakarką z Łowicza – uwielbiam wycinanki. Wita mnie na dworcu ubrana w ludowy strój, razem z mężem oprowadzają mnie po Łowiczu, częstują obiadem, zajmują się mną przez cały dzień, a potem żegnając,  dodają z żalem – Jeszcze nie pokazaliśmy tobie wszystkiego.</p>
<p>No i znowu „oczy mi się pocą”.</p>
<p>Wprawdzie dwa razy mnie okradli i wtedy łzy były, ale wściekłości, lecz mimo wszystko zawsze jest więcej tych, spowodowanych rozczuleniem. Mówię o tym Polakom w Polsce, ile rzeczy mi się podoba, opowiadam, że gdzie indziej politycy są tacy sami albo gorsi, też trzeba czekać w kolejkach do lekarza, jest biurokracja  … etc.  No i spotykam się z zarzutem, że mam na nosie różowe okulary.<a href="http://kronikamontrealska.com/2014/02/09/rozowe-okulary/img_3222/" rel="attachment wp-att-12279"><img class="aligncenter size-full wp-image-12279" alt="img_3222" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/02/img_3222.jpg" width="480" height="720" /></a> <a href="http://kronikamontrealska.com/2014/02/09/rozowe-okulary/img_3223/" rel="attachment wp-att-12280"><img class="aligncenter size-full wp-image-12280" alt="img_3223" src="http://kronikamontrealska.com/wp-content/uploads/2014/02/img_3223.jpg" width="480" height="720" /></a></p>
<p>A tymczasem pamiętam dobrze szare, brudne domy, krzywe chodniki, pustki w sklepach. Chodzę po zaczarowanych uliczkach Warszawy, Krakowa, Kazimierza, odwiedzam galerie, z upodobaniem przyglądam się pięknie ubranym rodakom, ślicznej, długonogiej młodzieży, uśmiecham się do nich i oni mi odpowiadają uśmiechem. Rozmawiam z przekupkami, z pasażerami w pociągu, ze sprzedawczyniami w sklepach. W teatrze na widowni pełno ludzi, eleganckich, kulturalnych.</p>
<p>Boże, co to za kraj! Jestem ciekawa, ilu Polaków mieszkających w Polsce myśli podobnie. Czy trzeba stracić, aby docenić? Może stanie się tak, że kiedyś emigranci powrócą i tym „różowym” spojrzeniem na Polskę zarażą nim tych, którzy nigdy nie wyjechali.</p>
<p>Na pewno moja pisanina nie jest obiektywna. Wiem, że jest w Polsce dużo ludzi, którzy klepią biedę, są bez pracy, albo są chorzy i nie mają pieniędzy na leczenie. Tych ludzi przepraszam za moje entuzjastyczne nostalgie ojczyźniane.</p>
<div></div>
<div id="jp-post-flair">Autor: Beata Gołembiowska Nawrocka</div>
<div>Fot: Beata Gołembiowska Nawrocka</div>
<div>Grafika: Zbigniew Wasilewski</div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kronikamontrealska.com/2014/02/09/rozowe-okulary/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
