Hiszpanka

maxresdefault

Film traktuje o kulisach zapomnianego przez Polaków, choć jedynego zwycięskiego w naszej historii powstania – Powstania Wielkopolskiego. Jest rok 1918, na mapach świata po stu dwudziestu trzech latach na nowo wykwitają polskie kontury. Tymczasem do kraju wraca Ignacy Jan Paderewski. Zamierza mu w tym przeszkodzić dowództwo armii pruskiej, które angażuje mroczne medium – doktora Abuse. Zarażenie tytułową „hiszpanką” ma pomóc Abuse w zawładnięciu ciałem i umysłem mistrza. Nie chcąc do tego dopuścić, polscy spirytyści proszą o pomoc niejakiego Rudolfa Funka. Tłem tej intrygi jest natomiast konspiracyjna, a w efekcie także i zbrojna walka wyzwoleńcza Polaków w Wielkopolsce.

540522_1.1 540524_1.1

Film ukazał się 23 stycznia. Reżyserem i scenarzystą jest Łukasz Barczyk, znany Polonii montrealskiej z Festiwalu Filmu Polskiego w 2003 roku, gdzie promował najnowsze wówczas dzieła: Patrzę na ciebie, Marysiu oraz Przemiany. Tym razem Barczyk proponuje film z nurtu historycznego, ale stworzony we właściwym jemu stylu. Film obfituje, a wręcz ocieka estetycznym przepychem, oczarowuje atmosferą epoki, serwuje dawkę gustownie opakowanej erotyki i nieustannie poszturchuje różnorodnością emocjonalną. Choć nie ustrzegł się reżyser również emocjonalnej mielizny, gdy w kulminacyjnym momencie, zamiast przyspieszać, akcja zaczyna się dłużyć, a widz – spoglądać na zegarek. A film trwa przecież sto dziesięć minut, czyli nie jest przesadnie rozwlekły w czasie. Szczęśliwie nie cierpi na tym widowisko i nie użyłem tego słowa przypadkowo. Ośmielę się stwierdzić, że film jest widowiskiem teatralnym, przeniesionym na ekran. Atmosfera, scenografia i plot filmu oscylują między najnowszym dziełem Wesa Andersona – The Grand Budapest Hotel, a Mortdecai’em z tego roku, ale wątpliwe, żeby reżysera zainspirowały te dzieła, ponieważ zdjęcia zakończono dwa lata temu. Umiejętność pokazania tego filmu na ekranie kinowym w taki sposób, aby widz miał wrażenie, że siedzi w auli teatralnej uważam za największą zaletę tego filmu, oczywiście obok scenariusza i zdjęć.

540526.1

No właśnie: film zbliżony jest do arcydzieła. Przynajmniej pod względem scenografii, a także kostiumów i rekwizytów. Akcja toczy się m.in. w znanych punktach Poznania: w Teatrze Polskim, na lotnisku „Ławica” i, oczywiście, w hotelu „Bazar”. Zaśnieżone, ukazane po zmroku i płasko oświetlone ulice stolicy Wielkopolski, po których bohaterowie poruszają się automobilami i bicyklami wprawiły mnie w zachwyt. Podobnie sceny powietrzne, zwłaszcza w pruskim sterowcu, widzianym oczywiście w nocy. Dla twórców literackich i filmowych sterowce ze swą nieodłączną ezoterycznością stanowią fascynujące dopełnienie każdej historii, w której pojawiają się elementy fantastyki i spirytystyki. Barczyk znakomicie wykorzystał ten fakt. Z kolei kostiumy kontrastowością graniczącą z przesadą żywcem przenoszą widza w 1918 rok. A ten dźwięk! Pierwszy raz w życiu oglądałem polski film, w którym świetnie (i wyraźnie, proszę państwa aktorów) słychać każde słowo, gdy dźwięki tła pozostają na drugim planie, a nie odwrotnie. Można?

540536_1.1 540545_1.1

Z racji dużej roli, jaką w filmie odgrywają niemieccy oficerowie, widzimy kilkoro aktorów zagranicznych – brytyjskich, niemieckich i francuskich. Rolę dr Abuse zagrał znany z najnowszych ekranizacji Aniołków Charliego i Alicji w Krainie Czarów Crispin Glover. Jego rywalem w walce umysłów jest dawno niewidziany na dużym ekranie Artur Krajewski. Atmosferę romantyzmu tworzy para kochanków zaangażowanych w konspirację: Krystian Ceglarski (Jakub Gierszał) i jego narzeczona Wanda Rostowska, grana przez Patrycję Ziółkowską. Aczkolwiek do życzenia pozostawia rola Gierszała. Jego Krystian jest niemrawy, wręcz apatyczny. Długo utrzymywaną tajemnicą była rola Paderewskiego. Nawet fotosy promujące film jakby unikają pokazywania jego postaci. Ostatecznie mistrza zagrał Jan Frycz i zrobił to świetnie. W scenach koncertów (w zbliżeniach na ręce mistrza) zastąpił go światowej sławy interpretator muzyki Chopina, Janusz Olejniczak.

540552_1.1

Z pewnością refleksją wielu widzów po obejrzeniu filmu będzie to jak go zakwalifikować? Na pewno jest to film sensacyjny o podłożu historycznym. Jednak ci, którzy liczą na fabułę historyczną w rodzaju Katynia, czy wręcz epopeję jak Pan Tadeusz, rozczarują się. Samo Powstanie Wielkopolskie jest epizodem; jedynie krótko (około pięciu minut) ukazaną konsekwencją wydarzeń na pierwszym planie – pojedynku mediów. Czy jest to w takim razie film patriotyczny? Z pewnością, i to nie tylko ze względu na powstanie. Ukazując polskich spirytystów za pomocą wirującej kamery oraz ich starania w walce o wolność mistrza Paderewskiego, reżyser zwraca uwagę na moc umysłu. Często potrzeba zaledwie kilkorga ludzi, którzy prowadzeni wspólnym celem, potrafią stanowić o rzeczywistości. Z kolei demoniczny Abuse jest wcieleniem dzisiejszych głosicieli przeróżnych ideologii, którym w krochmaleniu naszych umysłów wytrwale sekundują media (bo z tego żyją). Zatem bez wątpienia reżyserowi nie chodzi o patriotyzm romantyczny, jak u Mickiewicza, czy Żeromskiego. Ostatecznie potwierdza to szybki prosty w szczękę polskiej ekstremy pod koniec filmu: „Chciałbym, aby polska czerwień i biel to były wyłącznie truskawki ze śmietaną” – mówi jeden z bohaterów z ciałem zabitego syna na rękach. W jednym z wywiadów Łukasz Barczyk mówi o tej scenie: „Włosi (…) potrafili (…) swą bolesną i krwawą historię spuentować w taki sposób, że patrząc dzisiaj na włoską flagę, cały świat widzi pomidory, mozarellę i bazylię. (…) Identyfikując się z ludźmi, którzy umarli dla naszej wolności, identyfikujemy się z ich aktem ofiary. To bez sensu. Ci, którzy umarli, chcieli, żebyśmy rozwijali kraj najlepiej jak umiemy, żeby ich tragiczna śmierć czegoś nas nauczyła: ma się nie powtarzać!”.

Polecam,

Marcin Śmigielski

Fot.: filmweb.pl

Cytat pochodzi z miesięcznika „Kino”, nr 1/2015

One Response to Hiszpanka

  1. Angie pisze:

    „Chciałbym, aby polska czerwień i biel to były wyłącznie truskawki ze śmietaną”. Swoja droga, to ciekawa jestem ile pokolen musi minac, aby Polacy sami siebie postrzegali jako silny narod, a nie ten “ucisniony i bezbronny”…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>