seafountain_large

Fabergé – najsłynniejsze wielkanocne pisanki

Znana na całym świecie marka wyrobów czekoladowych Ferrero, nie może niestety szczycić się oryginalnością wprowadzając na More »

DSC_4693

Montreal – Pomnik Jana Pawła II

Zwyczaj stawiania pomników papieżom datuje się od czasów średniowiecza , większą skalę przyjął w czasach nowożytnych. Pomniki zazwyczaj More »

J-P II

Dzień Jana Pawła II obchodzony w Kanadzie

Parlament Kanady ustanowił  drugi dzień kwietnia Dniem Papieża Jana Pawła II. Przyjęta w obu izbach kanadyjskiego More »

DSC_0077

Mój kraj nie jest krajem,to jest zima

Poemat “Mój kraj” został skomponowany w 1964 roku przez Gilles Vigneault (muzyka i teksty), utwór został More »

DSC_4548

NA SZCZUPAKA DO PRZERĘBLA

Łowienie ryb spod lodu jest kanadyjskim zwyczajem odziedziczonym od Indian. Wędkowanie pod lodem inaczej zwane też More »

70653612

Anioł był…

Anioł był wczoraj bardzo wczesnym rankiem Nazywał się Jan lub Joanna… nie pamiętam dokładnie Tomek z More »

Bałwan

Bałwan ze śniegu

Bolesław Leśmian ( 1877-1937) najbardziej skrajna indywidualność twórcza literatury polskiej XX wieku. Leśmian postrzega świat w More »

El-Che_3

Mauzoleum terroryzmu

Komunistyczny rząd Kuby nie zdając sobie sprawy z tego, że kiedykolwiek zostaną odkryte zwłoki Ernesto Che More »

_DSC0079

Pola chwały

Pole Chwały (fr;Champ d’honneur) znajduje się w Pointe-Claire na obrzeżach Montrealu. Jest to miejsce spoczynku zarezerwowane More »

Puste Miejsca

Puste miejsca Do przeszłości często powracam. Przybywam. I jak gość nieproszony, pokornie O jałmużnę wyciągam rękę… More »

_DSC0511

Jesień  w dolinie  łagodności

Buddyzm, jedna z wielkich religii uniwersalistycznych, która rozwijała się począwszy od V w. p.n.e., a jej punkt More »

atom_bomb_nuclear_weapon_nuke_sticker-p217734592870808075envb3_400

Bunkier premiera Diefenbakera

W odległości 35 kilometrów od stolicy Kanady; Ottawy w miejscowości Carp, 30 metrów pod ziemią znajduje More »

mont saint- sauveur 2008 011

United colors of quebec

Na północ od Montrealu, jakieś 45 minut jazdy samochodem zaczyna się masyw Gór Laurentyńskich. Są to More »

DSC_0920

Kurtuazyjna wizyta Ambasadora Honorowego Polonii Quebeckiej w Montrealu

W dniach 3-4 września gościł w Montrealu Ambasador Honorowy Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręg Quebek, Pan Bogusław More »

192312

JAN KIEPURA, 1902-1966 – NAJSŁAWNIEJSZY POLSKI TENOR

Z Martą Eggerth, żoną artysty rozmawia Piotr Wiesław Grajda, czerwiec  1989 W sierpniu tego roku przypada More »

DSC_0349

Robert Pludowski-malarz. Największy mistrz sztuki współczesnej, wierny kontynuator ekspresjonizmu abstrakcyjnego.

Robert Pludowski jest Polakiem mieszkającym w Montrealu. Jest artystą malarzem. Jest właścicielem galerii sztuki Christo Stefanoff More »

Capture d’écran 2016-08-17 à 15.58.38

Pokaz filmu pt. Ojcu

Polonia montrealska będzie miał okazję obejrzeć długo oczekiwany film pt. “Ojcu” polonijnych producentek filmowych Liliany Komorowskiej More »

1023x682_o0vyd8

Niewinne

Oparty na prawdziwej historii najnowszy film Anne Fontaine, autorki pamiętnych „Coco Chanel” i „Dziewczyny z Monaco”. More »

DSC_0007

Zdeptane Buty Felixa

Felix Leclerc urodził się 2 sierpnia 1914 roku w małej górskiej miejscowości La Tuque w kanadyjskiej More »

Mynarski

Andrew Mynarski, polsko-kanadyjski heros

06 czerwca tego roku minęła 72 rocznica alianckiej inwazji we Francji, znanej pod nazwą Lądowania w Normandii More »

corrida_de_juillet

Milczenie byków

Aria torreadora, po polsku bardziej znana jako „Zabiłem byka”, pochodzi z opery „Carmen” Georges’a Bizeta. Jest toastem na cześć More »

Sonety Emigranta : 1

Sonet Ta kraina powraca w moich snach intymnych Porzucona ,powiedziałbyś… zdradzona Ta kraina, których jezior nie More »

ralph_modjeski_1

Ralph Modjeski-największy budowniczy mostów w Ameryce

Rudolf Modrzejewski urodził się w Bochni (Salzberg) 27 stycznia 1861 r.w  ówczesnej Galicji pod zaborem austriackim.  Rodzicami Ralpha More »

canadian art

Dzieła rozczochrane. Jean-Paul Riopelle

Jean-Paul Riopelle,malarz,rzeźbiarz kanadyjski urodzony w Montrealu 07 października 1926,zmarł 12 marca 2002 r. w Saint-Antoine-de-l’Isle-aux-Grues. Już More »

st-jea10

Św Jan Chrzciciel w kolorze blue

Każdego roku w kanadyjskiej prowincji Quebec, dzień 24 czerwca jest niezwykle ważnym dniem ,kiedy to jest More »

_DSC0120

Ticonderoga

Całkowicie zrekonstruowany fort z okresu wojen brytyjsko-francuskich o kolonizację terenów Ameryki znajduje się w miejscowości Ticonderoga More »

DSC_1344

Ostatni dzień wizyty polskiej Pary Prezydenckiej w Kanadzie

Prezydent Andrzej Duda w środę 11 maja w Ottawie podczas spotkania z Gubernatorem Generalnym Kanady Davidem More »

DSC_0061

Srebrny jubileusz kapłaństwa Ojca Darka

W niedzielę, 22 maja 2016 miała miejsce uroczysta msza św. poprzedzająca bankiet z okazji jubileuszu 25 More »

DSC02035

Jakub Muda z trasy. Kierunek: Kosmos. Wywiad

Jakub Muda, ur w 1993 r. w Warszawie, mieszkaniec Montrealu, student Concordia University na kierunku chemia More »

DSC_1234

Drugi dzień wizyty polskiej Pary Prezydenckiej w Kanadzie

Podczas drugiego dnia  wizyty Prezydent RP spotkał się w jednostce wojskowej w Petawawie z grupą żołnierzy More »

Pola chwały

_DSC0079

Pole Chwały (fr;Champ d’honneur) znajduje się w Pointe-Claire na obrzeżach Montrealu. Jest to miejsce spoczynku zarezerwowane dla kanadyjskich weteranów. Cmentarz powstał w 1930 roku i od czasu założenia został wielokrotnie modernizowany. W 1934 roku został na tym osobliwym cmentarzu postawiony Krzyż Pamięci. W roku 1937 została wybudowana Brama Pamięci. W latach 60-tych ubiegłego wieku ścieżki cmentarne zostały nazwane imionami wybitnych żołnierzy kanadyjskich, w tym między innymi wielkiego bohatera kanadyjskiego ,polskiego pochodzenia Andrew Mynarski,o którym obszerniej w Kronice Montrealskiej napisano klikając tutaj. W roku 1975 została wybudowana Kaplica Pamięci na terenie cmentarza. Pole Chwały w Pointe-Claire jest  pierwszym i największym pomnikiem w Kanadzie oddanym w hołdzie dla kanadyjskich żołnierzy walczących na frontach ostatnich wojen. Inne prowincje kanadyjskie podjęły ten szlachetny cel i podobne cmentarze znajdują się w Ontario,Manitobie, Nowej Szkocji i w Nowej Fundlandii. Cmentarz w Pointe-Claire to 12 000 grobów wśród nich jest około 440 Polaków. Na Polu Chwały są pochowani żołnierze, wszyscy bez względu na swoją rangę i stopień wojskowy w równym rzędzie,w jednym szeregu od stopnia generała i szeregowca, z taką samą tablicą. Równi, wszyscy wobec fenomenu śmierci.

_DSC0015 _DSC0019 _DSC0020 _DSC0022 _DSC0024 _DSC0025 _DSC0026 _DSC0028 _DSC0029 _DSC0033 _DSC0034

_DSC0035 _DSC0036 _DSC0038 _DSC0040 _DSC0044 _DSC0045 _DSC0046 _DSC0047 _DSC0079 _DSC0086

 

Autor: Zbigniew Wasilewski

Fot: Zbigniew Wasilewski

Puste Miejsca

 ławka

Puste miejsca

Do przeszłości często powracam. Przybywam.
I jak gość nieproszony, pokornie
O jałmużnę wyciągam rękę…

Do przeszłości powracam, tamtej odległej -
- bliskiej; tej memu sercu najbliższej.
Idę na wojnę, by z niej nie powrócić,
Ale…przecież powracam z niej zwyciężony lecz niepokonany.

Szukam tej ciszy w śpiewie skowronków
I jej nie odnajduję…
Podchodzę tak bardzo blisko, tak blisko
By znów się jeszcze bardziej  oddalić.

Zapełnić miejsca… te miejsca,
Te puste szkolne ławki,
Te opuszczone fontanny w parku,
I te krzesła przy stołach biesiadnych.

Niedokończone rozmowy…
Przerwane tańce…
I obiad zjedzony na szybko…
I te gorzkie pożegnania na zawsze…

Tam zaglądam jeszcze,
Bo tutaj już jestem
A tam ciągle i na wieki pozostanę !

Monsieur LaPadite

Z tomiku poezji: “Bylecopis Nasz Powszedni”

grafika: na-telefon.org

 

Czas

 
Wspominam katedry zapomniane i omszałe kamienie 
Dojrzewający agrest i porzeczkę za spróchniałymi sztachetami 
Szklankę gorzkiego wina wychylam ,za naszych przodków cienie 
Za ich marzenia,za mżonki ,za ich słowa niewypowiedziane ustami 
 
 
Samotny ty, wychyl ten puchar goryczy winnej 
Wypij do dna,gorzkie wino,samotny ty… 
Ty… gorzkie wino,z tej szklanki niewinnej 
Wypjasz jak maki i bzy przywołane echem tęsknoty 
 
 
Za cały ten czas dokonany… 
Za czas,który leczy rany. 
I za ten ,którego nie znamy 
I za ten ,co przed sobą  mamy 
 
Ciągle wierzę,że jeszcze jest czas…
 

Autor:Monsieur LaPadite 

Jesień  w dolinie  łagodności

_DSC0511

Buddyzm, jedna z wielkich religii uniwersalistycznych, która rozwijała się począwszy od V w. p.n.e., a jej punkt wyjścia stanowiły nauki głoszone przez Buddę Śakjamuniego. Podstawą buddyzmu są tzw. Cztery Szlachetne Prawdy, objawione przez Buddę w jego pierwszym kazaniu w Benaresie :
1) wszelkie bytowanie to ból i cierpienie – bolesne są narodziny, starość, śmierć, połączenie z niechcianym, rozłączenie z miłym, niezaspokojenie pragnień;
2) źródłem cierpienia jest niewiedza, z której poprzez różne stadia pośrednie wyłania się pożądanie i przywiązanie do życia zamykające człowieka w kręgu wcieleń (reinkarnacja);
3) istnieje możliwość położenia kresu cierpieniu;
4) stwarza ją tzw. Ośmioraka Ścieżka: należyty pogląd, należyty zamiar, należyta mowa, należyte działanie, należyty sposób życia, należyty wysiłek, należyta uwaga, należyta koncentracja;
Buddyzm jest systemem autosoteriolegicznym: wskazuje drogę do samowyzwolenia, dostępną dla każdego, kto zechce ją w sposób właściwy praktykować. Jest uważany za religię nonteistyczną Nie odwołuje się Boga – zarówno Boga-Stwórcy, jak i Boga-Zbawcy (dlatego w kategoriach religioznawstwa Zachodu opisywany jest jako doktryna ateistyczna).

Przyjmuje, że u podłoża wszystkiego tkwi odwieczna pustka: śunjata, a świat stanowi dynamiczny układ nieustannie zmieniających się elementów, dharm, które nie istnieją same z siebie, lecz pojawiają się we wzajemnych momentalnych powiązaniach uwarunkowanych przez to, co je poprzedza, i zarazem warunkujących to, co po nich następuje (tzw. Prawo Współzależnego Powstawania sformułowane przez Buddę).

Podobną strukturę ma według buddyzmu osobowość ludzka, dlatego odrzuca on istnienie substancjalnej, trwałej duszy – głosi równocześnie zasadę absolutnej odpowiedzialności za popełnione czyny (tzw. prawo karmana), która trwa tak długo, jak długo człowiek tkwi w kręgu wcieleń. Wyzwalające oświecenie osiąga się bez zbawczej interwencji jakiejkolwiek instancji zewnętrznej, wyłącznie wysiłkiem własnym, odsłaniając i aktualizując tkwiące w samym sobie dyspozycje (każde stworzenie ma według buddyzmu naturę Buddy).

Wiara w Buddę jest wiarą w to, że był on kimś, kto zjawił się na Ziemi, by głosić naukę o wyzwoleniu, a jednocześnie w sposób doskonały ją zrealizował – jest też wiarą w prawdziwość i skuteczność jego nauki. Uważa się go zatem za mistrza duchowego, za nauczyciela, nie za Boga czy zbawiciela.

Buddyzm jest systemem otwartym, pozbawionym rozbudowanej dogmatyki, dlatego mimo całej różnorodności jego szkół i kierunków nie występuje w nim zjawisko herezji.
Stanowi przede wszystkim pewną indywidualną praktyką, której fundament to medytacja i zachowywanie podstawowych zasad etycznych: majtri (współczucia i przyjaznego nastawienia wobec wszystkich istot), ahinsy (nieczynienia krzywdy żadnej z nich), karuny (miłosierdzia) – rytuał i kult nie grają w nim roli pierwszoplanowej.

Nie istnieje też jakaś specjalna forma przyjęcia owej religii – buddystą staje się ten, kto podzielając wiarę w Cztery Szlachetne Prawdy zaczyna dążyć do wyzwolenia. W niektórych tradycjach nawrócenie na buddyzm łączy się z wypowiedzeniem formuły przyjęcia schronienia w tzw. trzech klejnotach buddyzmu: w Buddzie, Dharmie, czyli jego nauce, i Sandze, czyli wspólnocie wyznawców.

Obecnie liczy ok. 700 mln wyznawców. Dominuje w Nepalu, Laosie, Bhutanie, Tajlandii, Birmie, Kambodży, Sri Lance. Wielu buddystów mieszka też w Chinach, Japonii, Korei Południowej, Wietnamie, Mongolii, Indonezji, Malezji oraz na obszarze Federacji Rosyjskiej. Niewielkie gminy buddyjskie znajdują się w Europie. W Montrealu istnieje kilka świątyń buddystów, w przeważającej  większości skupiających przedstawicieli  Indii, Chin i Wietnamu. Miejsce przedstawione w poniższym reportażu odkryłem dzięki mojemu montrealskiemu przyjacielowi, Kanadyjczykowi pochodzenia wietnamskiego, mistrzowi Feng Shui, mistrzowi karate, buddyście o niezwykłej inteligencji żyjącemu w perfekcyjnej harmonii z naturą; Ricky The Cuong Quan. Ricky opowiedział mi pewnego dnia historię pewnego mnicha buddyjskiego mieszkającego w Montrealu, który miał wizję aby zbudować klasztor. W wizji tego mnicha pojawił się element drzewa okrytego białymi kwiatami; według przesłania tej wizji, mnich otrzymał za zadanie odnalezienie miejsca z tym drzewem kwitnącym na biało, które  miało być miejscem założenia klasztoru buddystów. Ponad dwadzieścia lat temu w 199o roku, po odnalezieniu tego drzewa w kompletnej quebeckiej głuszy w otoczeniu dziewiczej natury powstają pierwsze obiekty dzisiejszego imponującego sanktuarium buddyzmu.  Klasztor nazywa się Tam Bao Son  ( pol: Wielki Sosnowy Las), znajduje się w górach Laurentydach w pobliżu Mont Tremblant. Dojeżdżając do tego miejsca leśnym traktem, ostatnią osadą jest miejscowość Arundel, w której wielki Polak, generał Kazimierz Sosnkowski, spędził swoje życie na wygnaniu jako pospolity banita. Dynamika kebeckiej jesieni harmonizuje z filozofią Buddyzmu w nieoczekiwanie łagodnym stylu w klasztorze Tam Bao Son.

_DSC0510 _DSC0511 _DSC0513 _DSC0517 _DSC0518 _DSC0527 _DSC0529 _DSC0533 _DSC0534 _DSC0536 _DSC0551 _DSC0563 _DSC0574 _DSC0575 _DSC0578 _DSC0583 _DSC0584 _DSC0585 _DSC0597 _DSC0605 _DSC0611 _DSC0617 _DSC0624 _DSC0627 _DSC0635 _DSC0644 _DSC0645 _DSC0646 _DSC0652 _DSC0653 _DSC0657 _DSC0673 _DSC0686_DSC0593

Opracował: Zbigniew Wasilewski

Fot: Grace Wasilewska, Zbigniew Wasilewski

Bunkier premiera Diefenbakera

atom_bomb_nuclear_weapon_nuke_sticker-p217734592870808075envb3_400

W odległości 35 kilometrów od stolicy Kanady; Ottawy w miejscowości Carp, 30 metrów pod ziemią znajduje się doskonale zakonserwowany jeden z rzadkich bastionów  z okresu Zimnej Wojny na terenie Kanady . Bunkier antynuklearny w pobliżu Ottawy pomimo,że otwarty dla zwiedzających i zadeklarowany jako zabytek historyczny jest raczej bardzo mało znany Kanadyjczykom. Ten prawdziwy labirynt złożony z 368 pomieszczeń miał służyć  w latach 60-tych ubiegłego wieku jako schron dla rządu kanadyjskiego,jego przybocznej gwardii oraz jako skarbiec narodowy w przypadku ataku nuklearnego.

 

Little Boy –(pol: chłopczyk) kryptonim bomby jądrowej zrzuconej 6 sierpnia 1945 roku na Hiroszimę. Bomba Little Boy została zrzucona z wysokości około 9500 m przez bombowiec B-29 o nazwie Enola Gay, pilotowany przez płk. Paula Tibbetsa. Bomba wybuchła o 8:16:02 (rano) czasu lokalnego, na wysokości około 580 metrów nad centrum miasta.

“Fat Man” – (pol:”Grubas”) nazwa bomby atomowej, która w dniu 9 sierpnia 1945 roku została zdetonowana nad japońskim miastem Nagasaki.

Budynek wejścia do schronu celowo posiada formę chlewu do chodowli świń,jakich jest wiele w rolniczej okolicy.

Bunkier,wybudowany w wielkiej tajemnicy między 1959-1961 za cenę 22 000 000 dolarów w maleńkiej miejscowości Carp został oficjalnie zamknięty w 1994 roku. W tym samym roku został oficjalnie uznany przez rząd kanadyjski jako: najważniejsze miejsce w Kanadzie z okresu Zimnej Wojny. To niecodzienne miejsce pozwoli nam zrozumieć atmosferę tamtych lat wynikłą z bardzo realnego zagrożenia konfliktu nuklearnego między Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim.

Zwiedzanie rozpoczynamy od olbrzymiego korytarza o dlugości 125 metrów,który miał za zadanie skanalizować podmuch ewentualnego wybuchu jądrowego i tym samym uchronić właściwe wejście do bunkra. Po wejściu do bunkra, przez pancerne drzwi,oraz po przekroczeniu strefy dekontaminacyjnych prysznicy przedostajemy się do prawdziwego labiryntu podziemnych korytarzy,który mógł pomieścić 535 osób podczas jednego miesiąca. Po czym-z założeń w tamtych czasach-ocalona ekipa rządząca miałaby za zadanie odbudować kraj.

Strefa dekontaminacyjna

Schron ten teoretycznie mógł wytrzymać atak nuklearny o sile 5 megaton,czyli 250 razy silniejszy niż ten,który zmasakrował Hiroszimę i Nagasaki. Historia nie  potwierdziła,czy Diefenbunker jest w stanie przetrzymać taki wybuch nuklearny :)

Makieta bomby atomowej  w wejściu do podziemi.

Wszystko w bunkrze zostało zostało przemyślane z niesłychaną dokładnością. Maszyneria,system wentylacyjny,oraz hydraulika tej swoistej budowli jest zainstalowana na amortyzatorach,mających zapewnić funkcjonalność tych urządzeń na wypadek ogromnego wstrząsu jaki miałby być wywołany ewentualną eksplozją bomby atomowej.

Prywatny pokój Premiera Diefenbakera

Słynny War Room (pol: Pokój Narad) wygląda dokładnie tak jak to można jedynie zobaczyć w kinach na filmach o tematyce science-fiction. Przy prostokątnym stole było przewidziane miejsce dla gubernatora Kanady,Premiera,ważniejszych ministrów oraz generalicji kanadyjskiej. Na ścianach tego pokoju porozwieszane są mapy aby łatwiej określić rozmiar katastrofy. Nie brakuje również jak w najlepszych produkcjach z Hollywood systemu kamer ,dzięki którym rząd miałby przekazywać wiadomości do narodu z głęboko zakopanej w ziemi kryjówki.

War Room

Na najniższym poziomie znajduje się olbrzymie pomieszczenie-sejf bankowy,przewidziany na przechowanie kanadyjskiej rezerwy złota.

Korytarz prowadzący do sejfu.

Budynek dla wartowników,obecnie zamieniony na kasę z biletami.

Pomimo,że rząd kanadyjski starał się ukrywać istnienie tego bunkra to już bardzo wcześnie został on podany do opinii publicznej przez niejakiego George Brimmela,dziennikarza torontońskiej gazety. Nawet robotnicy zatrudnieni na tej budowie nie wiedzieli dokładnie o powołaniu tego obiektu. Mówiono im ,że będzie to eksperymentalna stacja radiowo-telewizyjna dla celów wojskowych. George Brimmel ,zaintrygowany tą dziwną budowlą,do realizacji której usunięto całe zbocze wzgórza,wynajął samolot i przeleciał się nad budową. Mówi się,że widząc dziesiątki sedesów spuszczanych do podziemi skojarzył to z właściwym powołaniem tego obiektu. Już w 1961 roku ogłosił na łamach prasy istnienie rządowego bunkra przeciwatomowego w miejscowości Carp koło Ottawy.

Brama wjazdowa na teren bunkra

Oczywiście rząd kanadyjski nie był wcale zachwycony podaniem do wiadomości publicznej istnienie tego bunkra,co wcale nie przeszkodziło w funkcjonowaniu i zapewnieniu pełnej gotowości w razie potrzeby. Około 120 żołnierzy stacjonowało w bunkrze przez cały czas aż do 1994 roku. Dziennikarzowi Brimmelowi zawdzięcza się dzisiejszą nazwę tego bunkra,który nazwisko ówczesnego premiera Johna Diefenbakera zniekształcił na Diefenbunker. Oficjalna nazwa tego miejsca to;Diefenbunker-muzeum Zimnej Wojny.

Wszystko co widać na powierzchni ,to dwa małe budyneczki wśród okolicznych wzgórz.

Premier John Diefenbaker nigdy nie postawił nogi w bunkrze,którego budowę rozkazał jako premier Kanady. Doprowadzony do wściekłości,że armia kanadyjska odmówiła wstępu do bunkra jego żonie motywując to zachowaniem tajemnicy wagi państwowej,postanowił zbojkotować ten bunkier.  Jedynym premierem kanadyjskim,który odwiedził Diefenbunker był Pierre Elliot Trudeau. Najlepsi kanadyjscy plotkarze twierdzą, że jedynym motywem ,dla którego odwiedził on to miejsce była przemożna chęć zjedzenia okrytego legendami hamburgera w tych podziemiach :) .

Zdjęcia wnętrz; archiwum Diefenbaker Museum

Fot: Zbigniew Wasilewski

Autor: Zbigniew Wasilewski

United colors of quebec

mont saint- sauveur 2008 011

Na północ od Montrealu, jakieś 45 minut jazdy samochodem zaczyna się masyw Gór Laurentyńskich. Są to raczej olbrzymie pagórki mające od 800 do 1200 metrów n.p.m. Najwyższy szczyt tego masywu znajduje się na  Mont Raoul Blanchard a jego wysokość wynosi 1181 metrów n.p.m. Nazwa gór jest hagiotoponimem odsyłającym do Św. Wawrzyńca z Rzymu żyjącego w III wieku po Chrystusie,męczennika który zginął śmiercią męczeńską na rozżarzonym do czerwoności ruszcie. Wawrzyniec był czczony jako patron ubogich, piekarzy, kucharzy i bibliotekarzy. Uważano, że chroni od pożarów, pomaga w chorobach reumatycznych i w poparzeniach. Według legendy miał schodzić co tydzień do czyśćca, aby wybawić choćby jedną duszę. Św. Wawrzyniec jest także patronem GOPR-u w Polsce. W Montrealu jest jeszcze rzeka ,której nazwa zainspirowana została tym samym świętym. W związku ze zbliżającą się jesienią polecamy wycieczkę w Góry Laurentyńskie na jeden z licznie organizowanych festiwali kolorów. Poniższe zdjęcia pochodzą z ubiegłych lat z miejscowości Rigaud oraz z Saint-Sauveur.

DSC_0227

DSC_0222

mont saint- sauveur 2008 013 106_0656 SerpentCapture d’écran 2013-09-06 à 17.55.26mont saint- sauveur 2008 011

DSC_0228 DSC_0231 DSC_0232 DSC_0233 DSC_0234
Autor Zbigniew Wasilewski
foto: Zbigniew Wasilewski

Kurtuazyjna wizyta Ambasadora Honorowego Polonii Quebeckiej w Montrealu

DSC_0920

W dniach 3-4 września gościł w Montrealu Ambasador Honorowy Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręg Quebek, Pan Bogusław Falkowski wraz z małżonką Ewą. Szanowni Państwo Ewa i Bogusław Falkowscy swój czas wakacyjny poświęcony na zwiedzanie kontynentu Ameryki Północnej dzielą ze zwiedzaniem wspólnot polonijnych na północno-amerykańskim kontynencie. Mgr inż. Bogusław Falkowski przyjął nominację Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręg Quebek na Ambasadora Honorowego tejże organizacji jesienią ub. roku bez wahania. Rolą Ambasadora Honorowego Kongresu Polonii skupionej w prowincji kanadyjskiej Quebek jest przede wszystkim promowanie naszej żywej aktywności na wszystkich płaszczyznach; naukowej, kulturalnej, politycznej, społecznej i innych. Jedną z dotychczas udanych inicjatyw Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręg Quebek przy wsparciu i skutecznym działaniu naszego Ambasadora była wizyta  syna ostatniego żołnierza wyklętego. W chwili obecnej trwają prace nad przywróceniem instytucji Konsulatu Generalnego, który został sprzedany za przysłowiową czapkę śliwek za rządów Platformy Obywatelskiej. W nawiasie podam, że Konsulat Generalny RP w Montrealu jest najstarszą placówką dyplomatyczną na kontynencie północno-amerykańskim. Jej początki sięgają 1919. Polonia w prowincji Quebek nigdy nie zaakceptowała decyzji byłego ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego dotyczącej anulowania, wymazania i sprzedania placówki dyplomatycznej, historycznej i ogromnie ważnej w relacjach polsko-kanadyjskich.

DSC_0814 Jego Ekscelencja Ambasador Honorowy KPKQ w pierwszym kontakcie z naszą dzielną Policją montrealską, rowerową.

DSC_0818 Ambasador Honorowy KPKQ, na tle gejowskiej dzielnicy w  Montrealu

DSC_0821 Serdeczne powitanie Pana Ambasadora Honorowego KPKQ przez Prezesa Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręg Quebek, pana prof. Adama Skorka.

DSC_0830 Poczęstunek w montrealskiej rezydencji Ambasadora Honorowego KPKQ; kabanosiki, orzeszki ziemne lukrowane, chrupki, ciasteczka, a wszystko takie …. polskie….

DSC_0838 Wizyta przed pomnikiem Naczelnego Astronoma, Polaka, Mikołaja Kopernika przy Planetarium w Montrealu. Pomnik M. Kopernika jest darem Polonii montrealskiej dla miasta Montreal.

DSC_0845 Pani Ambasadorowa Ewa Falkowska, Przewodniczący Komisji ds. Mediów Zbigniew Paul Wasilewski, Ambasador Honorowy Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręg Quebek, mgr inż. Bogusław Falkowski

DSC_0847 DSC_0850 DSC_0852 Państwo Bogusław i Ewa Falkowscy znaleźli inną medalistkę z Olimpiady w Montrealu; Irenę Szewińską.

DSC_0855 Prezes KPKQ, prof. Adam Skorek, szczęśliwy z powodu odnalezienia olimpijczyka o tym samym nazwisku. Edward Skorek-siatkarz, medalista olimpijski z 1974 r. był członkiem wielkiej rodziny Skorków.

DSC_0860 Wizyta w Planetarium montrealskim

DSC_0866 DSC_0867 Przy pomniku Jana Pawła II przy kościele Matki Boskiej Częstochowskiej.

DSC_0876 Przy tablicy pamiątkowej, upamiętniającej 5 rocznicę Tragedii Smoleńskiej. Kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej.

DSC_0882 Gościna u Kustosza Kanadyjskiej Kustodii Franciszkanów Konwentualnych, OFM. Ojca Józefa Błaszaka.

DSC_0890 DSC_0894 DSC_0900 Jego Ekscelencja Ambasador Honorowy Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręg Quebek, Bogusław Falkowski w siedzibie Związku Weteranów Polskich.

DSC_0904 Bogusław Falkowski na tle Gen. Sikorskiego, Gen. Kazimierz Sosnkowskiego, Gen. Andersa DSC_0909 W biurze Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręg Quebek

DSC_0913 Kongresmeni polonijni. Od Lewej; Zbigniew Paweł Wasilewski-Przewodniczący Komisji ds. Mediów, prof. Adam Skorek, Prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręg Quebek, Ambasador Honorowy Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręg Quebek, mgr inż. Bogusław Falkowski.

DSC_0917 DSC_0920

Jego Ekscelencja Ambasador Honorowy Kongresu Polonii Kanadyjskiej okręg Quebek, Pan Bogusław Falkowski.

Autor: Zbigniew Wasilewski

Fot: Zbigniew Wasilewski

JAN KIEPURA, 1902-1966 – NAJSŁAWNIEJSZY POLSKI TENOR

192312

Z Martą Eggerth, żoną artysty rozmawia Piotr Wiesław Grajda, czerwiec  1989

W sierpniu tego roku przypada 50-ta rocznica śmierci legendarnego polskiego tenora Jana Kiepury. Przez całe życie mieszkał na emigracji – zmarł nagle na atak serca w swoim domu w Rye pod Nowym Jorkiem 15 sierpnia 1966 roku…Przypominamy postać Jana Kiepury w archiwalnym wywiadzie z jego żoną, Martą Eggerth (1912-2013). Rozmowa została przeprowadzona przez naszego współpracownika Piotra Grajdę w 1989 roku, po pamiętnym występie Marty Eggerth w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym w Londynie. 

JanKiepura_06_1945_MartaEggerth

Fot: Marta Eggerth i Jan Kiepura w 1945 roku po sukcesach w wystawianej na nowojorskim Broadway’u operetki “Wesoła Wdówka”

(…) Takiego koncertu w londyńskim POSK (Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym) nie było dawno. Sala teatralna była wypełniona do ostatniego miejsca. Wszystkie bilety były wyprzedane niemal pierwszego dnia po ukazaniu się zapowiedzi koncertu sławnej śpiewaczki i aktorki węgierskiego pochodzenia Marty Eggerth oraz jej syna, pianisty Marjana Kiepury.

Kto nie widział filmów z Martą Eggerth, która występowała u boku swojego męża Jana Kiepury? Kto nie słyszał ich duetów! Oboje stali się legendą już w pierwszym okresie swojej kariery, w latach 30. Wielka popularność zawdzięczali nie tylko swojemu talentowi wokalnemu, ale także swojej wielkiej hojności i szlachetności. Niejednokrotnie dawali koncerty na cele społeczne i podkreślali przywiązanie do Polski. Tak jest też obecnie. Caly dochód z londyńskiego koncertu został przeznaczony na fundusz pomocy Polakom przebywającym na terenie Związku Sowieckiego.

Koncert przebiegał przede wszystkim pod znakiem muzyki Fryderyka Chopina, którego Marjan Kiepura jest wielkim miłośnikiem. Grał on walce, mazurki, polonezy – tak bardzo przywołujące w świadomości każdego z nas Ojczyznę. Marta Eggerth zaśpiewała kilka chopinowskich pieśni. Były tez trzy pieśni Franciszka Liszta. Nie obyło się oczywiście bez bisów. Po koncercie, w krótkiej rozmowie Marta Eggerth odpowiedziała na kilka pytań…

192312

Fot: Pomnik Kiepury w Krynicy.

Piotr Grajda: Dzisiejszy koncert to wydarzenie szczególne, jak doszło do niego i jak odbiera Pani polską publiczność?

Marta Egerth: Przyjechałam obecnie do Europy na koncerty w Niemczech, Austrii i Polsce, gdzie właśnie uczestniczyłam w Festiwalu Muzyki Operowej im. Jana Kiepury, który za sprawą niezwykle przedsiębiorczego Bogusława Kaczyńskiego, corocznie odbywa się na terenie pięknego zamku w Łańcucie. Będąc tak blisko Londynu nie mogłam ominąć tego miasta i nie wystąpić dla was – tym bardziej ze dochód z koncertu  jest przeznaczony na tak ważny cel. Wy, Polacy, jesteście wspaniałą publicznością i wspaniałym narodem. Wzrusza mnie wasza serdeczność otwartość. Serce moje jest zawsze z wami wszystkimi, gdziekolwiek jesteście!

Wystąpiła Pani dzisiaj razem ze swoim synem Marianem Kiepurą. Czy często macie Państwo wspólne występy i czy drugi syn, Jan, jest również utalentowany muzycznie?

W ostatnim czasie występuję z Marianem często – przede wszystkim w Ameryce, ale nie tylko. Obecnie nasze koncerty w Europie są również wspólne. Obaj synowie poszli w ślady rodziców. Młodszy syn, Marjan, studiował grę na fortepianie, natomiast starszy, Jan, uczył się śpiewu. Występuje on teraz w Stanach jako śpiewak i piosenkarz.

Pani Marto, pisali dla Pani muzykę bardzo znani kompozytorzy jak choćby sam Franz Lehar czy Robert Stoltz. Występowała Pani w filmach z różnymi znakomitymi artystami, między innymi z Judy Garland w filmie “For Me And My Gal” z 1942… Wszystkie Pani role były wspaniałe, jednak najbardziej zapamiętana Pani rola to tytułowa z operetki “Wesola Wdówka” Lehara, w której występowała Pani razem z mężem Janem Kiepurą jako hrabia Daniło. Przedstawienie cieszyło się ogromną popularnością na nowojorskim Broadway’u, a także na wyjazdach. Ogólnie, przedstawienie to grane było ponad 2000 razy! To niebywałe. Na czym polegal sukces Waszej “Wesołej Wdówki”?

Wystawienie tego spektaklu na Broadway’u w latach 40. miało już od początku posmak sensacji, ponieważ było to nasze prywatne przedsięwzięcie… Producentami, a jednocześnie głównymi wykonawcami byliśmy my sami – Jan i ja. Mąż wynajął reprezentacyjny Majestic Theatre na 44 ulicy w samym teatralnym centrum, zebrał obsadę, orkiestrę, sam przeprowadzał próby. Było to przedsięwzięcie dosyć ryzykowne – trzeba było zainwestować duże pieniądze, a konkurencja w Nowym Jorku była, tak jak i teraz, bardzo duża. Wszystko zakonczyćc mogło się klapą i plajtą. Później okazało się, że ten “element ryzyka” sprawił, że nasza publiczność powiększyła się. Ludzie chcieli zobaczyć tych “ryzykantów”.

Poza tym, nazwisko męża, jako śpiewaka operowego było już w tym czasie dosyć znane i niecodziennym było, że właśnie znany śpiewak operowy będzie wystepował w operetce… Były także w naszej “Wesołej Wdówce” elementy specjalne, nie prezentowane w innych wystawieniach. Elementem takim był na przykład bardzo polski accent w ostatniej scenie “U Maxima”, gdzie Janek śpiewał po polsku Kujawiaka Wieniawskiego. Zawsze powodowało to wielkie owacje i bisy. Publiczność była bardzo ciekawa tej naszej “Wesołej Wdówki” i rzeczywiście był to nasz wielki sukces. Po zakończonych występach na Broadway’u przyszły międzynarodowe tournee. Przez wiele lat jeździliśmy z tą operetką po całych Stanach, Kanadzie i Europie.

Wiadomo, że przez pewien czas po osiedleniu się w Stanach nie mieszkała Pani razem z mężem, jako że wasze kariery zawodowe związane były z dwoma odległymi krańcami Ameryki. Nie był to chyba łatwy okres w Pani życiu?

Gdy w 1938 Jan podpisał swój pierwszy kontrakt z Metropolitan Opera w Nowym Jorku, przenieśliśmy się z Europy właśnie tam. Ale potem ja dostałem kontrakt z wytwórnią MGM i musiałam wyjechać do Los Angeles. Zatem Jan mieszkał i śpiewał w Nowym Jorku, a ja grałam w hollywoodzkich filmach muzycznych w Kalifornii. Była tam duża konkurencja. W Europie uchodziłam już wówczas za znaną artystkę, jednak w Ameryce niewielu znało moje nazwisko, moje filmy i możliwości. I choć występowałam w amerykańskich produkcjach filmowych z takimi gwiazdami jak Judy Garland i Gene Kelly, to nigdy nie miałam szansy na zagranie pierwszoplanowej roli, tak jak w Europie… Było to oczywiście powodem ogólnego niezadowolenia i braku artystycznej satysfakcji. Poza tym, oboje z Janem bardzo żle znosiliśmy rozłąkę – ostatecznie zostawiłam więc Hollywood i wróciłam z Los Angeles do Nowego Jorku.

Wkrótce potem, w 1943 narodził się pomysł wystawienia naszej “Wesołej Wdówki”, która nie tylko pozwoliła nam nadal pracować – śpiewać i grać, ale także, a może przede wszystkim pozwoliła nam ponownie zamieszkać i być razem. Wystawienie tej operetki było zatem nie tylko sukcesem artystycznym ale również, na swój sposób, sukcesem osobistym.

Na temat życia Pani męża, Jana Kiepury ukazało się wiele publikacji. Czy uwaza je Pani zawsze za zgodne z prawdą?

Bardzo wielu ludzi interesowało się życiem Jana i interesuje się nim nadal. Każdy patrzy na to życie trochę inaczej i interpretuje pewne fakty na swój sposób. Zdarzają się nieścisłości lub przemilczenia, które mogą mnie drażnić, ale nie lubię o tym mówić…

A może jednak?

Często się słyszy, że Kiepura bardziej od opery pokochał pieniądze… Mąż był śpiewakiem, ale był także wspaniałym organizatorem i biznesmenem. Między innymi, dzięki temu mogliśmy wystawić “Wesołą Wdówkę”. Jak już wspominałam wcześniej, wszystkie koszty pokrywane były przez nas, bo mąż wiedział jak zadbać nie tylko o artystyczną, ale także o finansową stronę przedsięwzięcia. Dzięki temu mieliśmy artystyczną niezależność i nie musieliśmy prosić o dotacje…

Nie chcę się w jakikolwiek sposób teraz chwalić, ale prawda jest taka, że razem z mężem braliśmy zawsze bardzo chętnie udział w charytatywnych i dobroczynnych koncertach i występach, za które nie otrzymywaliśmy ani grosza… Dochody szły na budowę szkół, kościołów, muzeów, pomoc dla emigrantów i potrzebujacych w Polsce. Nigdy się z tym nie obnosiliśmy… i być może, właśnie dlatego czasami nie pamięta się już o tym. Jan był niezwykłym patriotą, mieszkającym z dala od Polski, ale kochającym swoją ojczyznę ogromnie – mimo, że ojczyzna ta zabrała mu po wojnie cały jego dorobek, włącznie ze znanym hotelem Patria w Krynicy, który został upaństwowiony i pozbawiono nas do niego wszelkich praw.

JanKiepura_15_Circa1937_MartaEggerth_KrynicaPatria_2

Fot: Martha Eggerth i Jan Kiepura przed wybudowanym przez siebie, sławnym hotelem Patria w Krynicy, 1937

Gdzie obecnie Pani najczęściej przebywa i co robi, jeżeli chodzi o muzykę?

Najczęściej i najchętniej przebywam obecnie po prostu w swoim domu, który razem z mężem kupiliśmy w 1957. Jest on położony w oddalonym o 50 km na północ od Nowego Jorku miasteczku Rye. Spędziłam w tym domu najwspanialsze lata swojego życia – razem z Janem i później po jego śmierci, gdy wychowywali się tam nasi synowie. Bardzo dużo się w tym domu wydarzyło i jest to dla mnie miejsce bardzo drogie, pełne nostalgii i wspomnień gdzie czuje się najlepiej.

Warto może tu także wspomnieć, że Rye położone jest zaledwie o kilka kilometrów od miejscowości Port Chester, gdzie znajdowało się i nadal działa niewielkie polskie centrum kultury – “Dom Narodowy Polski”. Dzięki “Domowi Polskiemu” mieliśmy stały kontakt z Polakami i polskością. Bywaliśmy tam często przy okazji świat i różnych innych uroczystości – Jan zawsze chętnie śpiewał tam dla Polaków…
Jeżeli natomiast chodzi o teraźniejszość i o to co obecnie robię, to nadal cały czas staram się być aktywna i wciąż występuje. W ostatnim czasie śpiewałam w Stanach Zjednoczonych w dwóch musicalach, “Colette” Harvey Schmidta i Toma Jonesa, który wystawiany był w Denver oraz w “Follies” Stephena Sondheima w Pittsburghu. Brałam także ostatnio udział w kilku telewizyjnych widowiskach zarówno w Ameryce jak i w Europie.

Kiepura_Poster_Warsaw1958_3

Fot: Jan Kiepura podczas wizyty w Polsce w 1958 roku – śpiewa na powitanie na stopniach samolotu

Energii, wigoru, pasji i zapału do pracy, mógłby Pani pozazdrościć nie jeden artysta, że już o wspaniałym wyglądzie nie wspomnę… Co robić, aby być w takiej znakomitej formie, mimo upływu lat?

Przede wszystkim nie należy mówić i myśleć o tych upływających latach! Koniec, nie ma tematu upływu lat i starzenia się! Nie rozmawiam i nie myślę o tym. Poza tym, po prostu zwyczajnie staram się dbać o zdrowie, ale bez zbędnej przesady. Nie palę i nie nadużywam alkoholu – burzliwe życie nocne, wbrew temu co widzi się na scenie w “Wesołej Wdówce”, to też nie moje upodobania. Nie forsuję głosu, zwłaszcza w dzień koncertu. Jestem też ostrożna, co do tak popularnych obecnie, systemów centralnego chłodzenia i klimatyzacji. Nagle zmiany temperatury nie są dobre dla nikogo, zwłaszcza dla kogoś kto śpiewa, gdyż potrafią bardzo radykalnie podrażniać gardło. U siebie w domu nie mam klimatyzacji – otwarte okna i naturalne świeże powietrze służą mi najlepiej…

Pani Marto, bardzo dziękuje za rozmowę, ciepłe słowa pod adresem Polaków i niezapomniany koncert… Życzę nadal tej wspanialej werwy życiowej i wielu kolejnych, udanych występów.

 

Autor: Piotr Grajda z Toronto

Londyn – Anglia, czerwiec 1989

Marta Eggerth zmarła 26 grudnia 2013 w swoim domu w Rye, w wieku 101 lat. Pochowana została na miejscowym cmentarzu Greewood Union Cemetery w Rye, NY. Jan Kiepura zmarł 15 sierpnia 1966, w wieku zaledwie 64 lat. Jego ciało zostało przewiezione do Polski i pochowane na Warszawskim Cmentarzu Powązkowskim w Alei Zasłużonych.

Więcej na Stronie Internetowej: http://stefanbatoryoceanliner.weebly.com/celebrities-iv.html