24pazdziernika2016Wojcik1

Henryk Wójcik (1947-2018)

Polonia montrealska pożegnała Henryka Wójcika w piątek 07 grudnia 2018 na uroczystej mszy pogrzebowej w kościele More »

Domestic_Goose

Milczenie Gęsi

Wraz z nastaniem pierwszych chłodów w Kanadzie oczy i uwaga konsumentów jest w wielkiej mierze skupiona More »

rok-ireny-sendlerowej-logo

2018 rok Sendlerowej

Uchwała Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 8 czerwca 2017 r.w sprawie ustanowienia roku 2018 Rokiem Ireny More »

Parc-Oméga1

Mega przygoda w parku Omega

Park Omega znajduje się w miejscowości Montebello w połowie drogi między Gatineau i Montrealem. Został założony More »

homer-simpson-krzyk-munch

Bliskie spotkanie ze służbą zdrowia.Nowela

Nie tak bardzo dawno temu w wielkiej światowej metropolii na kontynencie północno-amerykanskim w nowoczesnym państwie Kanadzie, More »

Flower-for-mother

Dzień Matki

Dzień Matki obchodzony jest w ponad 40 krajach na świecie. W Polsce mamy świętują 26 maja, More »

DSC_0307

Christo Stefanoff- zapomniany mistrz światła i koloru

W kanadyjskiej prowincji Quebek, znajduje się miasteczko Val David otoczone malowniczymi Górami Laurentyńskimi. W miasteczku tym More »

2970793045_55ef312ed8

Ta Karczma Wilno się nazywa

Rzecz o pierwszych osadnikach polskich w Kanadzie. W kanadyjskich archiwach jako pierwszy Polak imigrant z polski More »

Capture d’écran 2018-04-01 à 20.00.04

Rezurekcja w Parafii Św. Krzyża w Montrealu

W Montrealu oprócz czterech polskich parafii katolickich, zarządzanych przez Franciszkanów jest jeszcze jedna polska parafia należąca More »

Capture d’écran 2018-03-25 à 12.47.16

Wielkanoc w Domu Seniora

W sobotę 24 marca 2018 uczniowie z montrealskiego Szkolnego Punktu Konsultacyjnego przy Konsulacie RP w Montrealu More »

DSC_4819

Gęsie pipki i długi lot do punktu lęgu

Jak się mają gęsie pipki do długiego gęsiego lotu ? A jak się ma piernik do More »

embleme-insecte-montreal

Montrealski admirał

Entomologicznym emblematem prowincji Quebek  jest motyl admirał. W 1998 roku, Quebeckie Stowarzyszenie Entomologów zorganizowało publiczne głosowanie More »

Capture d’écran 2018-03-20 à 15.21.11

XVII Konkurs Recytatorski w Montrealu

W robotę 17 marca 2018 r. odbył  się XVII Konkurs recytatorski w Montrealu. W konkursie brały More »

herb templariuszy

Sekret Templariuszy

Krucjata albigeńska, jaką zorganizował przeciwko heretykom Kościół Katolicki w XIII wieku, zniszczyła doszczętnie społeczność Katarów, dzięki More »

Capture d’écran 2018-03-14 à 17.54.19

IV Edycja Festiwalu Stella Musica

Katarzyna Musiał jest współzałożycielką i dyrektorem Festivalu Stella Musica, promującego kobiety w muzyce. Inauguracyjny koncert odbył More »

800px-August_Franz_Globensky_by_Roy-Audy

Saga rodu Globenskich

August France (Franz) Globensky, Globenski, Glanbenkind, Glaubenskindt, właśc. August Franciszek Głąbiński (ur. 1 stycznia 1754 pod More »

Bez-nazwy-2

Błękitna Armia Generała Hallera

Armia Polska we Francji zwana Armią Błękitną (od koloru mundurów) powstała w czasie I wojny światowej z inicjatywy More »

DSC_4568

Polowanie na jelenia wirginijskiego, czyli jak skrócić zimę w Montrealu

Jest z pewnością wiele osób nie tylko w Montrealu, którym dokuczają niedogodności kanadyjskiej zimy. Istnieje jednak More »

CD-corps-diplomatique

Konsulat Generalny RP w Montrealu-krótki zarys historyczny

Konsulat Generalny w Montrealu jest jednym z trzech pierwszych przedstawicielstw dyplomatycznych powołanych przez rząd polski na More »

Capture d’écran 2018-03-07 à 08.47.09

Spotkania Podróżnicze: Krzysztof Tumanowicz

We wtorek, 06 marca w sali recepcyjnej Konsulatu Generalnego w Montrealu odbyło się 135 Spotkanie Podróżnicze. More »

Capture d’écran 2018-02-24 à 09.30.00

Polsko Kanadyjskie Towarzystwo Wzajemnej Pomocy w Montrealu

Polsko-Kanadyjskie Towarzystwo Wzajemnej Pomocy w Montrealu ( PKTWP) powstało w 1934 roku jako nieformalna grupa. Towarzystwo More »

poutine 2

Pudding Kebecki,czyli gastronomiczna masakra

Poutine jest bardzo popularnym daniem kebeckim. Jest to bardzo prosta potrawa złożona generalnie z trzech składników;frytki,świeże kawałki More »

original.1836

Sir Casimir-rzecz o gubernatorze pułkowniku jej królewskiej mości

Przy okazji 205 rocznicy urodzin przypominamy sylwetkę Kazimierza Gzowskiego (1813 Petersburg-1898 Toronto),najsłynniejszego Kanadyjczyka polskiego pochodzenia – More »

Syrop-klonowy

Kanada miodem płynąca

Syrop klonowy powstaje z soku klonowego. Pierwotnie zbierany przez Indian, dziś stanowi istotny element kanadyjskiego przemysłu More »

Capture d’écran 2018-02-22 à 12.57.23

Nowy Konsul Generalny RP w Montrealu, Dariusz Wiśniewski

Dariusz Wiśniewski jest związany z Ministerstwem Spraw Zagranicznych od roku 1994.  Pracę swą rozpoczął w Departamencie More »

24 marzec 2015

Chronologia sprzedaży budynków Konsulatu Generalnego w Montrealu

20 lutego 2018 roku, środowisko polonijne w Montrealu zostało poinformowane bardzo lapidarną wiadomością rozesłaną do polonijnych More »

DSC_0016

Rzeźby lodowe

Miasteczko Saint-Côme, byłoby jednym z wielu dziesiątek podobnych i nie wyróżniających się miasteczek w całej prowincji More »

png_5139-Cowboy-Riding-Bull-In-Rodeo-Royalty-Free-RF-Clipart-Image

Panna Maria z Teksasu-rzecz o amerykańskich kowbojach z Górnego Śląska

Chicago jest największym skupiskiem Polonii amerykańskiej, ale nie pierwszym miejscem w Ameryce, w którym osiedlili się More »

Słońce. Słońce, słońce…

Słońce Mieliśmy wsiąść do tego pociągu, aby nas zawiózł nad brzegi… Oceanu błękitnego, Odległego, Naszego, Oceanu… More »

Une rose dans un vase en cristal.

Hymn-serce lubi w parze iść…

  Ja znam wszystkie tajemnice, kręte i ciemne szlaki
 Wszystkie Madonny i Świątki na rozdrożach
 Chylące More »

Monthly Archives: Sierpień 2012

Polski Szkot w Montrealu

Kilt

Jednym z licznych uczestników Festiwalu Polskiego w Montrealu, który odbył się w weekend w dniach 11 i 12 sierpnia br. w Parku des Faubourgs, oprócz takich gości jak Chińczycy, Arabowie, Haitańczycy, Kebecy, Ukraińcy i in. pojawił się również Szkot. Nie byłoby w tym fakcie nic nadzwyczajnego gdyby się nie okazało, że ów Szkot doskonale włada językiem polskim. Był nim pan Andrzej Zalewski, który jest polskim pracownikiem naukowo – dydaktycznym na Politechnice Łódzkiej, na stałe mieszka w Warszawie i przebywa w Kanadzie na stypendium naukowym. Kronika Montrealska poprosiła o wywiad z tym nad wyraz sympatycznym jegomościem. A oto rezultat naszego spotkania:

Zbigniew Wasilewski (ZW): Witam pana, panie Andrzeju. Dziękuje za przyjęcie zaproszenia. Chciałbym najpierw prosić o przedstawienie się oraz zapytać jaki jest cel pana pobytu w Montrealu.

Andrzej Zalewski (AZ): Jestem doktorem nauk technicznych i inżynierem budownictwa lądowego. Pracuję na Wydziale Budownictwa, Architektury i Inżynierii Środowiska w Katedrze Geotechniki i Budowli Inżynierskich Politechniki Łódzkiej. Prowadzę również zajęcia z Planowania Transportu dla Studentów kierunku Inżynierii Architektonicznej w Centrum Kształcenia Międzynarodowego PŁ. Są to zajęcia w języku angielskim. Uczestniczą w nich również studenci zagraniczni studiujący na naszej łódzkiej uczelni, w tym w ramach programu wymiany studentów Unii Europejskiej Erasmus, a którzy chcą zdobyć wiedzę i umiejętności w zakresie planowania transportu. Od 20 lat jestem również zastępcą kierownika Podyplomowego Studium Urbanistyki i Gospodarki Przestrzennej na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Od 2011r jestem również (wraz z M. Zamaną). koordynatorem krajowym Europejskiej Sieci Turystycznych Tras Rowerowych EuroVelo na Polskę Środkową i Południową. Jest to program rozwijany przez Europejską Federację Cyklistów (ECF).

Celem mojego pobytu w Kanadzie jest odbycie stażu naukowego i zebranie materiałów do dalszej pracy naukowo – badawczej.  Zajmuję się naukowo i profesjonalnie planowaniem systemów transportu w zagospodarowaniu przestrzennym, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień transportu zrównoważonego, w tym uspokojeniem ruchu drogowego, ruchem rowerowym, a także co się z tym bardzo wiąże – bezpieczeństwem ruchu drogowego. Mam również wieloletnie doświadczenie w planowaniu i projektowaniu dróg ekspresowych. Mój staż w Uniwersytecie McGill sponsorowany jest przez uczelnię w ramach środków uzyskanych z   Programu Unii Europejskiej „Kapitał Ludzki – Narodowa Strategia Spójności” w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego EU. W Kanadzie przebywam już od dziewięciu tygodni.

ZW: Jaki był dotychczasowy program pańskiego pobytu w Kanadzie?

AZ: W końcu czerwca uczestniczyłem w Światowej Konferencji Rowerowej Velo City Global 2012, która odbyła się w Vancouver w British Columbia. Podczas konferencji prezentowałem 2 referaty dotyczące rozwoju infrastruktury i ruchu rowerowego w Polsce. Są to zagadnienia, nad którymi pracuję naukowo od trzydziestu lat. M.in. mój doktorat dotyczył również tych zagadnień. W konferencjach Velo-City, VeloMondial i VeloCity Global biorę udział regularnie od 1991r, w większości konferencji przedstawiając wyniki swoich badań i studiów nad tymi zagadnieniami.

Z referatów przedstawionych na konferencji w Vancouver, jeden dotyczył projektowania infrastruktury rowerowej w przestrzeni publicznej w miastach polskich, natomiast drugie wystąpienie było przedstawieniem projektu Turystycznych Tras Rowerowych w Polsce Wschodniej. Jest to przedsięwzięcie, nad którym przez ostatnie dwa lata pracowałem w zespole autorskim jako ekspert ds. ruchu rowerowego. Projekt ten wykonywany był na zlecenie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego RP w ramach Programu Operacyjnego Polska Wschodnia, który finansowany jest przez Unię Europejską.

Kolejnym punktem programu jest pobyt na Uniwersytecie McGill w Szkole Urbanistyki, gdzie mam możliwość głębszego zaznajomienia się z problemami rozwoju przestrzennego i systemów transportu miejskiego miast kanadyjskich. W ramach stażu odbywam również podróże do najbardziej znaczących miast Kanady, jak Toronto, Quebec czy Ottawa-Gatineau, Odbywam również spotkania w różnych instytucjach publicznych z osobami odpowiedzialnymi za ww. zagadnienia. Są one niezwykle cenne zarówno w kontekście doświadczeń naukowych, jak i pracy dydaktycznej na uczelni.

ZW: Czy mógłby pan przybliżyć nam ten program i projekt „Turystycznych Tras Rowerowych w Polsce Wschodniej”, o którym pan wspomniał?

AZ. Polska po przystąpieniu do Unii Europejskiej (EU) w ramach działań mających na celu podnoszenie i wyrównywanie poziomu życia w Polsce, otrzymała pomoc finansową na rozwój sektorów gospodarczych i regionów, których rozwój społeczno – gospodarczy jest poniżej średniej europejskiej. Planowane przedsięwzięcia po ich wdrożeniu mają wyrównać obecne dysproporcje między rozwojem Polski i regionów naszego kraju z regionami europejskimi.  Do takich dziedzin należą m.in. infrastruktura i środowisko, innowacyjność w gospodarce, a także Polska Wschodnia. Program spójności EU pod pojęciem Polski Wschodniej rozumie pięć województw, z których cztery, tj. województwa: warmińsko – mazurskie, podlaskie, lubelskie i podkarpackie usytuowane są wzdłuż wschodniej granicy Polski. Jako piąte województwo do programu włączone zostało województwo świętokrzyskie, choć jest geograficznie usytuowane bardziej w centrum Polski niż na Wschodzie. Województwa te zamieszkuje łącznie 8 152,6 tys. osób ludności, co stanowi 21,1% ogółu populacji. poziom rozwoju gospodarczego mierzony produktem krajowym brutto na mieszkańca waha się w przedziale 67,2 – 77,6% średniej krajowej, która wg danych za rok 2010 wynosiła $ 8890 USD. Poziom urbanizacji, czyli udział ludności mieszkającej w miastach znacznie odbiega od średniej krajowej (60%) i dla województw Polski Wschodniej wynosi zaledwie 51,3%. Podobnie jest gęstością zaludnienia wynoszącej przeciętnie 82 osoby/km2, która jest również znacznie niższa niż średnia krajowa 123 osoby/km2. Jak widać regiony Polski Wschodniej są bardzo ubogie i słabo zasiedlone.

Na podstawie licznych doświadczeń zagranicznych, w tym również kanadyjskich, a dokładnie Prowincji Quebec przyjęto założenie, że rozwój turystycznych tras rowerowych w Polsce Wschodniej może być jednym z czynników rozwoju gospodarczego i społecznego tych regionów. Mówiąc o doświadczeniach Quebec’u chodzi mnie o wyjątkowe w skali światowej działania organizacji VeloQuebec, która zarządza siecią turystycznych tras rowerowych La Route Verte. Z tym projektem zetknąłem się już 20 lat podczas swojego pierwszego w Montrealu na Światowej Konferencji VeloMondial w roku 1992r. Dzisiaj jest to ok. 5000 km w Quebec’u i w innych prowincjach kanadyjskich. 20 lat temu projekt długodystansowych tras rowerowych był światową nowością. Było przedsięwzięcie niezwykłe i fascynujące. Kilka lat później w jednoczącej się Europie, ECF podjęła pracę nad tym projektem, a od kilku lat prace nabrały tempa nad wdrożeniem projektu, m.in. przez realizacje pierwszych odcinków oraz powołanie Koordynatora Europejskiego i Koordynatorów Krajowych.

ZW: A w jaki sposób projektowane turystyczne drogi rowerowe mają przyczynić się do rozwoju społeczno – gospodarczego?

AZ: Działania związane z rozwojem turystycznych tras rowerowych, aby przynieść efekty muszą mieć charakter systemowy. Tzn.,  że obok samej infrastruktury w formie tras rowerowych muszą być wyposażone w infrastrukturę noclegową i gastronomiczną, serwisy rowerowe oraz system informacji. Oznacza to rozwój sieci hoteli, pensjonatów, schronisk, restauracji, barów, warsztatów, etc. Równocześnie powstają nowe miejsca pracy, na których pracować będą osoby o wyższych kwalifikacjach niż posiadane wcześniej. Bardzo ważna jest kwestia poprawy poziomu znajomości języków obcych, gdyż wśród rowerzystów będą również cudzoziemcy. Nie zapominajmy również o doskonałej okazji promocji regionów i produktów regionalnych, przez które przebiega taka trasa. Działania te powinny zaktywizować gospodarczo i zmienić mentalność społeczności lokalnych, tak aby stały się otwarte na różnorodność. Czyli im więcej turystów, tym więcej pieniędzy dla mieszkańców i regionów, przez które przebiega dana trasa.

Należy jeszcze wspomnieć, że ww. regiony Polski Wschodniej odznaczają się w znacznej części unikalnymi w skali europejskiej walorami przyrodniczo – krajobrazowymi. Projektowana trasa rowerowa o łącznej długości prawie 2000 km przebiega przez bardzo atrakcyjne tereny o znacznymi zróżnicowaniu krajobrazowym. Gdybyśmy chcieli to krótko scharakteryzować, to województwo warmińsko – mazurskie przede wszystkim z licznymi jeziorami i wzgórzami, ale również pas wzdłuż Zalewu Wiślanego z zamkami i zabytkowym układem przestrzennym miast i miasteczek. Podlaskie z kolei, to obok jezior i unikalnych w skali europejskiej bagien stanowiących Biebrzański Park Narodowy, to przede wszystkim Puszcza Białowieska. Lubelskie to m.in. Pojezierze Włodawskie i Roztocze, a Podkarpackie – najbardziej górzysty rejon całej trasy z licznymi fortyfikacjami, pałacami i zamkami oraz malowniczymi dolinami rzecznymi. Wreszcie Świętokrzyskie – niezwykle urokliwy Sandomierz, coraz atrakcyjniejsze turystycznie Kielce i odcinki prowadzące przez najstarsze góry w Polsce. Atrakcji jest wiele w każdym z regionów, tak że nie sposób ich wszystkich wymienić. Projektowe Turystyczne Trasy Rowerowe mają powstać do końca 2016r. Największym problemem projektu jest jego koordynacja na szczeblu poszczególnych województw. Wspomnę tylko, że partnerami projektu jest ponad 300 jednostek samorządu terytorialnego (gminy, powiaty) oraz instytucji zarządzających wybranymi terenami (lasy, drogi).

Wypada jeszcze wspomnieć, że projektowane trasy rowerowe na znacznej długości prowadzone będą poza jezdnią w formie ścieżek rowerowych lub ciągów pieszo – rowerowych. Na odcinkach o niewielkim ruchu samochodowym (do 1000 p/d) rower będzie się poruszał w ruchu mieszanym, wspólnie z samochodami. W projektowaniu wykorzystałem swoje wieloletnie doświadczenia, m.in. z uczestnictwa w konferencjach VeloCity oraz z licznych podróży zagranicznych. Zakłada się oczywiście, że tzw. długodystansowi turyści rowerowi podczas jednej kilku- lub kilkunastodniowej podróży będą pokonywali wybrany przez siebie odcinek trasy. Dzienna porcja to maksymalnie ok. 60 – 80 km. Z tras rowerowych korzystać będzie również ludność miejscowa, zarówno w przemieszczeniach codziennych (np. do pracy, szkoły, po drobne zakupy) – podróże do kilku kilometrów, jak również dla rekreacji. Ocenia się podróże jednodniowe o charakterze rekreacyjno – turystycznym nie będą  przekraczały 30 km.  Aby zainteresować potencjalnych użytkowników nowym produktem turystycznym i ułatwić wybór, przewiduje się w ramach działań promocyjnych m.in. powstanie portalu internetowego przedstawiającego ww. kwestie.

 

ZW: Wspomniał pan, że jednym z ważnych pól zainteresowań naukowych i zawodowych jest uspokojenie ruchu drogowego. Czy mógłby pan przybliżyć naszym Czytelnikom to zagadnienie.

 

AZ: Uspokojenie ruchu jest kompleksową koncepcją urbanistyczno – komunikacyjną, która już od ćwierć wieku rozwijana jest miastach i aglomeracjach.

Uspokojenie ruchu drogowego wg profesorów A. Rudnickiego i K. Biedy z zespołem jest to „uporządkowanie i dostosowanie komunikacyjnego sposobu obsługi obszaru do jego podstawowych funkcji i charakteru użytkowego, kulturowego i ekologicznego”. Mówiąc prościej, w zależności od charakteru danego obszaru wprowadzamy takie ograniczenia w dostępności komunikacyjnej i  dozwolonej prędkości ruchu drogowego (max. do 30 – 50 km/h), aby uzyskać oczekiwane efekty. Są nimi przede wszystkim poprawa bezpieczeństwa ruchu, poprawa warunków ruchu dla rowerzystów, pieszych i komunikacji zbiorowej oraz warunków środowiskowych. Chcąc ograniczyć natężenia ruchu należy przede wszystkim wyeliminować ruch tranzytowy z danego obszaru, a następnie wprowadzić kompleksowe zmiany w organizacji ruchu. Uspokajając ruch drogowy nie wystarczy ustawić odpowiednich znaków ograniczających prędkość, ale również należy wprowadzić takie zagospodarowanie ulic, aby wymusić na kierowcach wolniejszą jazdę. Może to odbyć się np. przez zawężenie przekroju i pasów ruchu. Innym sposobem jest m.in. przekładanie toru jazdy i tym samym wymuszenie mniejszej prędkości. Metod i środków uspokojenia ruchu jest wiele i są one różnorodne. Muszą być one dostosowane do warunków lokalnych. Najlepiej jest oczywiście, gdy działaniom tym towarzyszy również przebudowa ulic i podnoszenie ich walorów estetyczno – krajobrazowych. Ulice stają się atrakcyjniejsze i bardziej przyjazne dla mieszkańców. Wdrażaniu rozwiązań uspokojenia ruchu muszą towarzyszyć działania informacyjne, które pokażą mieszkańcom efekty zamierzonych działań. Zarówno doświadczenia zagraniczne, jak i moje własne ze zrealizowanych projektów wskazują, że jest to zagadnienie obejmujące  informowanie, edukowanie i uwrażliwianie społeczności lokalnych. Jeśli te wszystkie działania będą spójne i kompleksowe, to osiągniemy efekt synergii, czyli łącze efekty będą znacząco większe niż gdybyśmy ww. działania podejmowali osobno. Idea uspokojenia ruchu ma zastosowanie prawie wszystkich typach i funkcjach obszarów zurbanizowanych, poza tylko teranami przemysłowymi. Wyjątkowe możliwości uspokojenia ruchu tkwią w interdyscyplinarności koncepcji i nowatorskim podejściu integrującym różne dziedziny działalności urbanistycznej, w tym: transport, przestrzeń, środowisko, aspekty społeczne i funkcjonalne. O tym i o wielu innych zagadnieniach związanych z uspokojeniem ruchu drogowego piszę w swojej monografii pt. „Uspokojenie ruchu jako zagadnienie urbanistyczne” wydanej przez Politechnikę Łódzką w roku 2011. Dla przybliżenia Czytelnikom „Kroniki Montrealskiej”, moim skromnym zdaniem, tego złożonego i pasjonującego, zagadnienia udostępniam streszczenie książki w jęz. polskim.

 

ZW: Jak widzi pan rozwiązania uspokojenia ruchu w warunkach Montrealu i miast kanadyjskich?

AZ: Studiując literaturę i prowadząc rozmowy na ten temat, a także obserwując ruch uliczny, dochodzę do wniosku, że w warunkach kanadyjskich uspokojenie ruchu jest bardziej kwestią mentalności i zmian w świadomości zarówno decydentów, jak społeczności lokalnych, niż działań techniczno – organizacyjnych i możliwości finasowych. Mieszkańcy Kanady od lat żyją w warunkach rozwiniętej motoryzacji i wspaniałych sieci autostrad i dróg ekspresowych. Dostępność sieci ulic w miastach, poza głównymi arteriami drogowymi nie jest ograniczana. Z drugiej strony widzę znacznie większą kulturę jazdy i przestrzeganie ograniczeń prędkości niż w Polsce. Nawyki społeczeństwa jest bardzo trudno zmienić, w związku z czym wprowadzanie uspokojenia ruchu na ulicach w miastach, które w miarę dobrze funkcjonują od lat, mogłoby spowodować zrozumiałe protesty. W wypadku, gdy dotychczasowe rozwiązania się już nie sprawdzają i gdy następuje uzasadniona konieczność podniesienia walorów estetyczno – krajobrazowych, rozwiązania uspokojenia ruchu będą z pewnością akceptowane. Podczas swojego pobytu w Kanadzie natrafiłem na różne studia i projekty uspokojenia ruchu w miastach, przede wszystkim w Prowincji Ontario i British Columbia, które są w swoich założeniach i propozycjach projektowych bardzo zbliżone do warunków europejskich. Nie znalazłem natomiast rozwiązań z Prowincji Quebec. W Montrealu natrafiłem na nieliczne rozwiązania uspokojenia ruchu. Ze zdumieniem natomiast przeczytałem stanowisko Kanadyjskiej Rady ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego z roku 2009, co prawda organizacji pozarządowej i niezależnej, w którym stwierdza się, że uspokojenie ruchu nie jest rozwiązaniem dobrym, a wręcz złym dla miast kanadyjskich! Pochłania pieniądze, utrudnia ruch zarówno codziennym użytkownikom, jak i dojazd samochodów w nagłych wypadkach oraz sprzątanie i odśnieżanie. W związku z tym rozwiązań uspokojenia ruchu nie należy wprowadzać. Chcąc poprawić bezpieczeństwo ruchu i estetykę ulic, za najlepsze rozwiązanie wspomniana Rada uznał, że najlepsze są „sprawdzone środki poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego” przez dalsze usprawnienia sterowania ruchem, w tym stosowanie inteligentnych sygnalizacji świetlnych, zwiększenie przepustowości, poprawę oznakowania i oświetlenia[1]. Stanowisko prawie, jak Polskiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, ale sprzed 20 lat! Zmieniło się ono radykalnie, po opracowaniu Krajowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego „GAMBIT” w 1996r. i w którego połączonych zespołach autorskich miałem zaszczyt uczestniczyć. O tym, że są również inne stanowiska szczebla krajowego w Kanadzie niech świadczy fakt, że niezwykłe walory koncepcji uspokojenia ruchu doceniono w bardzo ciekawym  opracowaniu studialnym dotyczących tych zagadnień, a zrealizowanym w kontekście wpływu uspokojenia na poprawę stanu zdrowia mieszkańców na zlecenie Centrum Narodowego Współpracy w zakresie polityki publicznej i zdrowia (Centre de collaboration national  sur les politiques publiques et la santé) oraz Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Quebec’u (Institut national de santé publique du Québec)

ZW: Ale powróćmy do informacji wspomnianej na wstępie wywiadu. Podczas Festiwalu Polskiego w Montrealu prezentował się pan w kilcie szkockim. Skąd ten odmienny strój?

Wynika to z kilku powodów. Bardzo lubię kilty i tradycyjne stroje szkockie oraz generalnie szkocką kulturę. Często, gdy pozwalają na to okoliczności ubieram kilt. Jest to bardzo wygodny strój. Wzór kraty w kilcie, w którym jestem na załączonych do wywiadu fotografiach, jest to „The Black Watch” – wzór tartanu (kraty) Królewskiego Regimentu Szkockiego. Upalna pogoda spowodowała, że z oryginalnego szkockiego stroju miałem na sobie jeszcze tylko koszulę. Skarpety zmieniłem na lżejsze. Zrezygnowałem z szala i sporranu (specjalnie usztywniona torebka ze skóry noszona z przodu i umocowana do kiltu) oraz rodzaju czapki – glengarry. Uważam, że kilty i spódnice dla mężczyzn są bardzo dobrym rozwiązaniem. Aby nie być gołosłownym osobom, które uważają inaczej,  proponuje prześledzić w internecie aktualne tendencje w modzie męskiej prezentowane w kolekcjach wielu znanych projektantów podczas wielkich pokazów mody.

Tutaj w Montrealu widoki ludzi w strojach ludowych z różnych kontynentów nie należą do rzadkości i Montrealczycy są przyzwyczajeni do widoku np. Hindusa w turbanie czy arabskiego Imama z długą brodą i białej sukni.

Z.W: Jakie jest pana zdanie o Montrealu oraz o Polonii montrealskiej ?

A.Z: Jak wspomniałem w Montrealu jestem po raz drugi w moim życiu, przebywałem w Montrealu dwadzieścia lat temu, ale krótko. Zawsze mnie to miasto fascynowało, w ogóle uważam, że Kanadyjczycy to bardzo uprzejmi, życzliwi, pogodni ludzie, którzy są gotowi nieść pomoc. Ponadto Montreal dla wielu starszych Polaków jest miastem symbolem. Tutaj właśnie przed laty swe rejsy z Polski kończyły m.in. transatlantyki „Batory” i „Stefan Batory”, a Rodacy zaczynali nowe życie. Dzisiaj to już historia. Montreal jest miastem bardzo różnorodnym kulturowo i niezwykle bogatym w wydarzenia artystyczne i społeczne. Mieszkańcy Montrealu pokazują jak mogą przyjaźnie współistnieć środowiska o odmiennej kulturze, przekonaniach i orientacjach z pożytkiem dla wszystkich. Montrealu poruszam się komunikacją miejską i co mnie zdumiewa, to fakt jak bardzo są zdyscyplinowani pasażerowie autobusów – grzecznie ustawiając się w kolejce. Uważam, że Polonia montrealska jest doskonale zorganizowana. Odnoszę wrażenie, że skupia się ona wokół parafii polskich w Montrealu. Ogromna i nieocenialna jest rola Ojców Franciszkanów, którzy tak oddanie sprawują opiekę duszpasterską nad Polonią. Jest to bardzo ważne dla osób wierzących. Jestem od ośmiu tygodni w Montrealu i widzę jak bardzo dużo się dzieje w polskiej społeczności. Ogromne wrażenie wywarło na mnie spotkanie z byłym proboszczem parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej – O. Łucjanem Królikowskim, które odbyło się w lipcu w Domu Polskim Orła Białego. Wzruszająca do łez była powieść wiekowego już dziś duchownego o losach tułaczki wojennej i dzieci polskich, którymi opiekował się i przyjechał do Kanady. A wspólne spotkanie z tymi dziećmi, dzisiaj już również ludźmi w podeszłym wieku i wspólna fotografia, to coś niezwykłego. Podobnie wzruszająca, jak relacja Ojca Łucjana o osobistej znajomości i wspólnej pracy przed II Wojną Światową z Św. Ojcem Maksymilianem Kolbe. Jako Polak jestem dumny, że Prezydent RP śp. Lech Kaczyński uhonorował Ojca Królikowskiego jednym z najwyższych polskich odznaczeń państwowych, na co niewątpliwie sobie zasłużył.

ZW: A jakie wrażenie wywarł na panu Festiwal Polski?

AZ: Dwa dni Festiwalu były bardzo ciekawe. Pragnę przy okazji złożyć serdeczne gratulacje organizatorowi panu Leszkowi Kaczorowi oraz życzyć mu sukcesów na przyszłość. Wszystkie prezentacje taneczno – muzyczne oraz towarzyszące wykłady i wystawy twórczości polonijnych naukowców i artystów plastyków, w tym m.in. znakomite obrazy autorstwa pani Marioli Nykiel, pokazały, że Polonia montrealska jest pełna pasji twórczej i zaangażowania w rozwój kultury i nauki oraz zachowanie narodowego polskiego dziedzictwa kulturowego. Niezwykły wprost był moim zdaniem koncert znanego jazzmana Jacques’a Kuby Sequin’a, który podczas jednej z przerw między przedstawianymi utworami, powiedział do zgromadzonej publiczności, że jest dumny z bycia Polakiem i z możliwości występu na Festiwalu Polskim. Niestety takich artystów o uznanej renomie przyznających się do polskich korzeni mamy niewielu, a bardzo szkoda!

Bardzo podobała mi się pańska propozycja przedstawiona na zakończenie festiwalu, aby podjąć działania zmierzające do nadania Parkowi des Faubourgs nazwy Parku Polskiego.

Kanadyjska Gwardia honorowa w czasie zmiany warty w Ottawie

Z.W: Jakie są pana plany na przyszłość, czy zobaczymy się w przyszłym roku na Polskim Festiwalu? Nie obiecuję, ale postaramy się na przyszły rok o zorganizowanie występu kanadyjskich grenadierów na naszym Festiwalu :)

A.Z: :)  To bardzo miłe, dziękuję za zaproszenie, lecz niestety muszę wracać na uczelnię do Łodzi, gdyż oprócz pracy dydaktycznej ze studentami,  w nachodzących tygodniach czeka mnie obrona habilitacji na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Montreal znajduje się na mojej liście miejsc na świecie, do których chętnie powrócę.

Z.W: Serdecznie dziękuję za miłą rozmowę i życzę powodzenia w karierze naukowej i zawodowej.

A.Z: Dziękuje za zaproszenie i życzenia. Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich Czytelników Kroniki Montrealskiej i życzę wielu dalszych sukcesów życiowych oraz pielęgnacji polskości na tej dalekiej od Ojczyzny Ziemi.  Kronika Montrealska wnosi w to również znaczący wkład.

Opracował: Z.P.Wasilewski

fot:Z.P.Wasilewski

Wywiad autoryzowany przez: Andrzej Zalewski

Zabójcza Ambrozja

exploding_head

Ambrozja bylicolistna  ( Ambrosia artemisiifolia ) jest gatunkiem rośliny należący do rodziny astrowatych. Pochodzi z Ameryki Północnej, ale aktualnie ma kosmopolityczny zasięg. W Polsce występuje jedynie na południowym zachodzie. W języku francuskim ta roślina jest znana pod nazwą : herbe a poux ,anglofoni nazywają ją :ragweed. Pyłek tej rośliny jest silnym alergenem powodującym u niektórych osób katar sienny, zapalenie zatok przynosowych a nawet może prowadzić do astmy.Według Światowej Organizacji Zdrowia alergia plasuje się na trzecim miejscu na liście najczęściej występujących schorzeń przewlekłych.

Dane szacunkowe pokazują, że różnego rodzaju objawy  wykazuje od 15 do 25 procent populacji na świecie (częściej w dużych miastach, niż na wsiach).  Według opracowań naukowych liczba  doświadczających problemów na tle alergicznym stale się zwiększa. Niektórzy chorują na nią od dziecka. Inni pierwsze objawy zauważają w wieku dorosłym. I jak dotąd lekarzom nie udało się wynaleźć skutecznego leku. Przede wszystkim należy unikać alergenów.

Alergen pyłku ambrozji jest najczęstszą przyczyną pyłkowicy w Ameryce Północnej i przez wiele lat uważano, że nie stanowi problemu w Europie. Od końca lat 60. ambrozja obecna jest we Francji, północnych Włoszech, w krajach bałkańskich, południowej Austrii, na Węgrzech i na Ukrainie, a ostatnio także na terenie Polski.

Rodzaj ambrozja należy do rodziny astrowatych i obejmuje około 40 gatunków. Większość gatunków pochodzi z Ameryki Północnej. Za objawy alergiczne przede wszystkim odpowiedzialne są alergeny pyłku dwóch gatunków ambrozji: ambrozji bylicolistnej i ambrozji trójdzielnej. Pozostałe gatunki ambrozji, jak np. ambrozja zachodnia czy ambrozja nadmorska, mają mniejsze znaczenie w wywoływaniu objawów alergicznych. Ambrozja jest rośliną zielną, jednoroczną lub byliną.

Chwast o boskiej nazwie

Nie wiadomo, dlaczego tak dumnie nazywa się ta jednoroczna, wyglądająca zupełnie niepozornie, roślina.Jej niewinnie brzmiąca nazwa nie jest jednak w stanie zmylić alergików na całym świecie, którzy na samą myśl o sezonie jej pylenia dostają gęsiej skórki. Pylenie zaczyna się w połowie sierpnia i trwa aż do października. Pyłek ambrozji jest bardzo mocno uczulający i wywołuje przede wszystkim reakcje ze strony układu oddechowego. Objawy, choć typowe, bywają bardzo nasilone. Zwykły katar nie jest zwykły, a wydzielina z nosa bardziej obfita. Bóle głowy i zatok to rzecz w tym czasie normalna. Piekąca i swędząca skóra, piekący nos i gardło, zapalenie zatok, napady kichania i kaszel również.

To jednak nie koniec niespodzianek związanych z ambrozją. Możemy źle się poczuć po zjedzeniu banana, arbuza, ziaren słonecznika, rumianku lub echinacei. Pieczenie, swędzenie, a nawet obrzęk w ustach to objawy tzw. reakcji krzyżowej. Wszystkie te objawy powinny ustąpić – albo przynajmniej stracić na intensywności po zakończeniu pylenia. Problem w tym, że pylenie trwa przecież długo.

Na dodatek możemy odczuwać jego skutki nawet wtedy, kiedy ambrozja nie rośnie w najbliższej okolicy. Odnotowywano przypadki uczuleń nawet w miejscach oddalonych o setki kilometrów od miejsca jej kwitnienia. Pyłek tego chwastu jest wyjątkowo obfity i wyjątkowo lotny.

Opracował: Z.P.Wasilewski

foto:internet

Baloniku nasz malutki

montgolfieres-1920-1200

Międzynarodowy festiwal balonów na ciepłe powietrze w mieście Saint-Jean-sur-Richelieu  pod Montrealem jest wydarzeniem,mającym na celu promowanie  turystyki w regionie oraz stworzenie rodzaju wielkiego rodzinnego święta w tym dużym,ok 80-cio tysięcznym mieście lecz nieco uśpionym i leniwym.  Wydarzenie to ma miejsce corocznie w miesiącu sierpniu i trwa 9 dni. W 2010 roku festiwal balonów przyciągnął 400 000 gości. Początki festiwalu sięgają 1984 roku ,kiedy to organizacje turystyczne,ekonomiczne i miejskie zadecydowały o realizacji inwestycji mającej na celu  stworzenie ważnego wydarzenia turystycznego,lecz również pozwalającego rozwijać ekonomię regionalną.

 

Balon  jest statkiem powietrznym z grupy aerostatów (statków lżejszych od powietrza), bez napędu silnikowego. Składa się z obszernej powłoki wykonanej z nieprzepuszczalnej, lekkiej tkaniny nagumowanej lub tworzywa sztucznego, o dużej wytrzymałości i zawieszonej pod nią gondoli (kosza).

Pierwszej udokumentowanej próby z modelem balonu wypełnionego gorącym powietrzem dokonał 8 sierpnia 1709 Bartholomeo Lourenco de Gusmao (1686–1724), kapelan nadworny portugalskiego króla Jana V.

5 czerwca 1783 bracia Joseph Michel (1740–1810) i Jacques Etienne Montgolfier (1745–1799) w Annonay dokonali pierwszej udanej próby wzlotu balonu papierowo-płóciennego (średnica ok. 12 m) Ad Astra (Ku gwiazdom) napełnionego gorącym powietrzem. Balon przeleciał 2 336 m, unosząc się na wysokość ok. 1,8 km.

19 września 1783 w Wersalu odbył się pierwszy załogowy lot. Bracia Montgolfier wraz ze szwajcarskim fizykiem Ami Argandem zbudowali balon na gorące powietrze, na pokładzie którego znalazły się baran, kogut i kaczka. Dzięki temu doświadczeniu próbowano ustalić, jaki wpływ na żywe organizmy będzie miała podróż powietrzna. Po tej próbie rozpoczęto przygotowania do lotu z udziałem ludzi.

15 października 1783 Jean Francois Pilatre de Rozier (1754–1785) wzniósł się balonem na uwięzi na wysokość 26 m. Powodzenie tych doświadczeń zadecydowało o tym, że bracia Montgolfier przygotowali balon o pojemności 2 000 m³, który mógł unieść dwie osoby. 21 listopada odbył się pierwszy w historii wolny lot balonu, na pokładzie którego znaleźli się Jean Francois Pilatre de Rozier i Francois Laurent d’Arlandes (1742–1809).

1 grudnia 1783 Jacques Alexandre Charles wraz z Nicolasem Louisem Robertem podczas lotu balonem wypełnionym wodorem osiągnęli wysokość 524 m. Warto dodać, że zaprojektowana przez Charlesa i wykonana przez braci Robert konstrukcja balonu była bardzo nowoczesna. Jego powłoka była wykonana z gumowanego jedwabiu i opleciona siatką, do której przymocowano gondolę. Balon został wyposażony w klapę umożliwiającą wypuszczenie gazu z powłoki oraz w balast i barometr służący do pomiaru wysokości lotu. Podobne konstrukcje balonów budowano jeszcze przez następne dwa wieki.

Pod koniec 1783 próby balonowe przestały być francuskim monopolem. Prasa zaczęła informować o kolejnych eksperymentach dokonywanych w Londynie,Rotterdamie,Hadze i Mediolanie.

Polska była jednym z pierwszych państw, w których rozpoczęto samodzielne eksperymenty w tej dziedzinie. Już 17 stycznia 1784 w Krakowie, w dzielnicy Wesoła, rozpoczęły się udane eksperymenty ze wzlotem balonu. Inicjatorami byli krakowscy uczeni: Jan Śniadecki,Jan Jaśkiewicz,Franciszek Scheidt i Jan Szaster. Następnie 12 lutego w Warszawie wypuszczono w przestrzeń powietrzną balon. Dokonał tego nadworny chemik i mineralog królewski Stanisław Okraszewski (1744–1824). Balon, mający niespełna 1 m średnicy, został napełniony wodorem. Utrzymywany na linie, wzniósł się na wysokość ok. 180 m i pozostawał w powietrzu ok. 3 minut. Przeniesiony następnie do wysokiej sali, utrzymywał się pod jej sufitem ok. 1 godziny. Próba odbyła się w obecności króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i licznych widzów. Kolejne doświadczenie przeprowadził Okraszewski nad brzegiem Wisły 6 marca 1784. Przy wystrzałach z dział balon, utrzymywany na linach, wzbijał się w powietrze dwukrotnie. Po raz trzeci zaś wzleciał bez uwięzi, kierując się w stronę Kobyłki. Po 22 min. stracono go z oczu. Spadł, jak się później okazało, w pobliżu Słupna k.Radzymina, w odległości ponad 20 km od miejsca startu. W tym samym miesiącu w Krakowie ponownie dokonano prób z balonem papierowym wypełnionym gorącym powietrzem. 1 kwietnia 1784 balon, w kształcie połączonych podstawami piramid, wzniósł się na wysokość ok. 4 700 m i utrzymywał się w powietrzu przez 33 min.

Pierwszy w Polsce lot balonu załogowego odbył się zaś 10 maja 1789. Z ogrodu Foksal w Warszawie, w obecności króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, wystartował aerostat pilotowany przez Francuza Jeana Pierre Blancharda (1753–1809), który wzniósł się na wysokość 2 km, a po 45 min. wylądował w Białołęce.

Od 1906 do I Wojny Światowej, następnie w okresie międzywojennym oraz ponownie od 1983 są rozgrywane najbardziej prestiżowe w sporcie balonowym zawody o Puchar Gordona Benetta.

Fotoreportaż:Z.P.Wasilewski

“Piękne i Bestia”: Jak wygrać z rakiem piersi ?

AfficheFFM2012

Aktorka Liliana Głąbczyńska-Komorowska podczas tegorocznego Światowego Festiwalu Filmowego w Montrealu, zaprezentuje swój debiut reżyserski – “Piękne i Bestia” (“Beauty and the Breast”) – pełnometrażowy film dokumentalny przedstawiającym piękne kobiety, między innymi artystki i modelki, zmagające się z rakiem piersi.”Piękne i Bestia” – to zbiorowy portret dziewięciu kobiet, które próbują wygrać walkę z rakiem piersi. Film przedstawia specyficzny obraz tej strasznej choroby poprzez prawdziwe, wzruszające losy bohaterek, które walczą o przeżycie z zaskakującą dozą siły i humoru, mieszając często śmiech i łzy.

- Podjęłam wyzwanie stworzenia prawdziwego świadectwa kobiet napiętnowanych rakiem piersi, mimo, że nie jestem jedną z nich. Temat mnie pochłonął a inspiracją stały się dla mnie słowa słynnej kanadyjskiej dokumentalistki, Alanis Obomsawin: “Prawdziwy dokument można stworzyć wtedy, kiedy jego twórca jest obiektywnym obserwatorem, zdolnym do słuchania historii ludzkich. To bohaterowie  filmu, a nie reżyser dzielą się swoimi doświadczeniami z widzem” – tłumaczy Głąbczyńska-Komorowska.

- Starałam się nawiązać bliską więź z kobietami, które znalazły w sobie dosyć odwagi, aby podzielić się ze mną swoimi przeżyciami. Z czasem zbliżyły się do mnie na tyle, że czułam się niemalże jedną z nich. (…) Dogłębnie poruszające zwierzenia, wypowiedziane często po raz pierwszy, dopiero przed kamerą, stały się dla nich początkiem procesu wyzwolenia i niezwykłym przeżyciem dla mnie – dodaje autorka “Pięknych i Bestii”.

Liliana Głąbczyńska-Komorowska jest nie tylko reżyserem  filmu, ale także jego producentem. Jej firma QueenArt Films, wyprodukowała wcześniej film dokumentalny o losach polskiej arystokracji na emigracji w Kanadzie “Raj utracony, raj odzyskany” (2011).

Polska aktorka od ponad dwudziestu lat mieszka w Ameryce Północnej, gdzie z powodzeniem realizuje swoje plany życiowe i artystyczne. Karierę rozpoczęła w 1979 roku, w warszawskim Teatrze Dramatycznym, u boku takich sław polskich scen jak Gustaw Holoubek, Zbigniew Zapasiewicz, Piotr Fronczewski, Marek Kondrat i Janusz Gajos. Przed wyjazdem z Polski zagrała wiele znaczących ról teatralnych, telewizyjnych i filmowych. Za rolę Abigail w Czarownicach z Salem, (1980, Teatr Telewizji) otrzymała Nagrodę za Debiut Aktorski.

W Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie Liliana wystąpiła m.in. u boku Telly Savalasa, Donalda Sutherlanda, Aidana Quinna, Westleya Snipesa i wielu innych. W 2005, w Teatrze Prospero w Montrealu, Liliana wyreżyserowała, wyprodukowała i zagrała główną rolę w sztuce teatralnej “Biesiada u Hrabiny Kotłubaj” na podstawie opowiadania Witolda Gombrowicza. Ostatnio gra w języku francuskim w teatrze, telewizji i w filmach fabularnych.

W ramach założonej przez nią w 2004 roku Fundacji Liliany Komorowskiej dla Sztuki, od lat jest zaangażowana w działalność na rzecz szerzenia polskiej kultury w środowisku kanadyjskim, za którą została odznaczona Srebrnym Medalem Zasługi.

Liliana Głąbczyńska-Komorowska mieszka obecnie na stałe w Montrealu.

Premiera “Beauty and the Breast” odbędzie się 28 sierpnia 2012 o godz 19:00 w Cinema Imperial : 1432 Rue de Bleury  Montréal, QC H3B 2W4
(514) 848-7187

Odbędą się jeszcze dwie dodatkowe prezentacje tego filmu ;

29-08,godz. 15:00 w Cinema Quartier Latin 11

30-08,godz. 14:40 w Cinema Quartier Latin 11

Autor: Liliana Głąbczyńska-Komorowska

Sezon Ogórkowy

peki8

Kronika Montrealska ogłasza prasowy sezon ogórkowy od 18-27 sierpnia 2012, ze względu na letnią pogodę,wakacje i leniwość. Cały personel redakcyjny jest obecnie na wakacjach lub na działkach pod gruszą: na rozjazdach, sympozjach, konferencjach, zlotach, odczytach, kursach, sanatoriach, rajdach, wycieczkach, jednych redaktorów boli spuchnięta gęba od zębów mądrości inni wzięli wolne bo mają tego po prostu dość , inni bo muszą zrobić remont a inni bo muszą zakisić ogórki lub pogodzić się z teściową.  Samo życie.  C’est la vie !  Powracamy zgodnie za tydzień .  Miłych wakacji szanownym czytelnikom Kroniki Montrealskiej życzy cały skład redakcyjny. :) :) :)

Przychodzi Niemiec do polskiego sklepu i pyta:
- Czy są pomidory?
Sprzedawczyni odpowiada:
- Tak są.
Na to Niemiec mówi:
- Takie małe? U nas mamy taaakie duże pomidory.
- A czy są ogórki?
- Tak mamy (i pokazuje).
- U nas mamy większe!!!!
Sprzedawczyni nie wytrzymuje zachowania Niemca i wychodzi na zaplecze, przynosi arbuz i pyta się Niemca.
- A widział pan kiedyś taki groszek!!??

Jedzie matka z dzieckiem w przedziale ze studentami. W pewnym momencie jeden pyta drugiego:
- wiesz dlaczego policjanci nie jedzą ogórków?
- nie wiem odpowiada drugi,
- bo mu się głowa do słoika nie mieści
Na to synek
- mamo ale nasz tata przecież je ogórki
- tak ale z beczki

Uroczystość w ambasadzie Stanów Zjednoczonych w Moskwie. Ambasador amerykański podchodzi do jakiegoś Rosjanina i pyta:

-Słyszałem, że wy, ruskie, to możecie dużo wypić. Powiedz, czy wypiłbyś butelkę spirytusu?
-Da.
-A wiadro spirytusu?
-Da.
-A wielką cysternę?
-Da
-A jezioro spirytusu?! -krzyczy poirytowany Amerykanin.
-Da. -odpowiedział spokojnie ruski.
-A morze?
-Da.
-A ocean?
-Niet. Okieana niet.
-A czemu?
-Bo ogurcew nie wystarczy…

Ogórki kiszone

Składniki:

  • 2 kilogramy jak najmniejszych ogórków gruntowych
  • 2 litry przegotowanej wody
  • jedna pełna łyżka soli na każdy litr wody
  • wiązka kopru, do kupienia na bazarach, w budkach z warzywami itp.
  • kawałek korzenia chrzanu
  • 2–3 główki czosnku
  • kilka liści – z porzeczki, winogron, dzikiego wina lub wiśni, generalnie z czegoś co owocuje i jest dla nas jadalne, a jego liście są ciemnozielone i dość twarde

Ogórki myjemy i upychamy do słoika, lub kamiennego naczynia. Gdzieniegdzie, równomiernie, wkładamy też czosnek, koper, liście i chrzan,żeby się nie schrzaniło Przegotowaną wodę solimy i zalewamy ogórki. Woda może być ciepła. Przykrywamy, odstawiamy w ciemne miejsce i czekamy  (można czekać na hamaku pod gruszą,co może potrwać do 4 dni ). Tutaj wtrącę, że liście dodajemy, aby ogórki były chrupiące. I nie jest to żaden zabobon . Po dwóch dniach są już małosolne, jeśli właśnie o takie nam chodzi, musimy je szybko zjeść, albo wyjąć z kiszonki i przełożyć do innego naczynia bez płynu. Po 3–4 dniach są już gotowe, przekładamy je więc do lodówki. A potem zjadamy warzywa swojej pracy. Crunch crunch crunch :)  Chrup chrup chrup :)

Zbigniew Paweł Wasilewski :)

Zadaszone mosty w Quebeku

Bridge washboard

W 1958 roku  w całej prowincji Quebec było około 1000 zadzaszonych mostów. Na dzień dzisiejszy pozostało jedynie około 90 sztuk , z czego tylko jeden w regionie  Stolicy Narodowej ,niedaleko miasta Quebec. Most ten znajduje się w pobliżu maleńkiej miejscowości Saint-Placide w pobliżu miasteczka Baie St-Paul . Nie tek dawno,ponieważ w 1999 roku,most ten został mianowany jako zabytek historyczny aby zapobiec jego ewentualnej destrukcji.

Most w Saint-Placide został zbudowany w 1926 przez cieślę Jos Normandeau  aby połączyć dwa brzegi rzeczki Bras du Nord-Ouest .Całkowity koszt budowy wynosił w tamtych czasach 2076 $ . W obecnych czasach koszt jedynie maleńkiego remontu tego mostu wyniósł 3 razy tyle co jego całkowity koszt budowy. Podobnie jak większość zadaszonych mostów w Kebeku,ten most jest zbudowany w stylu; “Town québécois” z klasycznym portykiem oraz strukturą i dachem w stylu europejskim. Jego długość wynosi 34 metry i jest szeroki na 5,7 metra.

Pierwsze zadaszone mosty ujrzały światło dzienne na starym kontynencie w Szwajcarii. W Ameryce  pierwsza taka konstrukcja pojawiła się na rzece Schuykill w Filadelfii w 1806. W następnym roku powstaje pierwszy zadaszony most w Kanadzie ,w Montrealu,na wschodniej części wyspy ,na której leży miasto Montreal. Z czasem ,w ciągu XIX wieku liczba tych mostów uległa zwiększeniu i uważa się ,że pod koniec XIX wieku było ich około 1000.

Most zadaszony najbliżej Montrealu znajduje się w miejscowości Sainte-Genevieve-de-Berthier w pobliżu Joliette. Jest to najstarszy tego typu most w całej prowincji Quebec,łączący oba brzegi rzeczki Bayonne. Będąc w Sainte-Genevieve-de-Berthier nie należy zapomnieć zwiedzić jednego z najpiękniejszych kościółków w Kebeku uznanego za pomnik historyczny.

Autor: Z.P.Wasilewski

Foto: Z.P.Wasilewski

Parafia św. Michała i św. Antoniego

sw_michal_antoni_kosciol1sm

Część Polonii montrealskiej, tworzy parafię pod wezwaniem św. Michała i św. Antoniego z Padwy, której okazała świątynia w stylu bizantyjskim mieści się na rogu ulic St.Viateur i St.Urbain.

Początki parafii sięgają pierwszych lat XX wieku. Dnia 2 maja 1902 roku arcyhiskup Bruchesi zatwierdził istnienie irlandzkiej parafii w Montrealu. Już 25 maja została odprawiona pierwsza Msza św. w sali pod budynkiem straży pożarnej na rogu ulic St. Denis i Laurier. W dwa lata później wybudowano pierwszy kościół przy ulicy Boucher. Jednak ze względu na silną rozbudowę tej dzielnicy w lipcu 1914 roku rozpoczęto hudowę nowego kościoła. Okres buowy tej potężnej świątyni trwał tylko dziesięć miesięcy. W grudniu 1915 wspomniany arcybiskup dokonał poświęcenia tego kościoła. Wtedy parafia liczyła około 15 tys. wiernych i posiadała najwyższy kościół w Montrealu. Obecnie przewyższa ją tylko Oratorium św. Józefa wybudowane w latach 1904-44.

Irlandczycy z zaangażowaniem rozwinęli życie parafii uczestnicząc w nabożeństwach, zakładając towarzystwa kośclelne i budując szkoły.

Po drugiej wojnie światowej zamożniejsze rodziny z tej parafii zaczęły przenosić się do bardziej luksusowych dzielnic, co w efekcie doprowadziło do znacznego spadku liczebności wspólnoty parafialnej. W tym samym okresie przybyła do Montrealu nowa grupa Polaków. Wielu z nich znalazło sie na terenie parafii św. Michała. Początkowo utworzono na tym terenie polską Misję św. Antoniego z Padwy. Pierwszym duszpasterzem Misji został franciszkanin – o. Tytus Wictor ze Stanów Zjednoczonych. Dnia 1 lipca 1958 roku kardynał P.E.Leger zatwierdził istnienie tej misji.

Początkowo Polacy gromadzili się w kaplicy szpitala Hôtel-Dieu. Następcą o. Tytusa był o. Konrad Miller, który wraz z parafianami zamierzał wybudować własną świątynię. Jednak władze kośclelne nie widząc potrzeby budowy nowego kościoła w lipcu 1964 roku przyłączyły Misję św. Antoniego do parafii św. Michała.

Proboszczem połączonej parafii został o. Miller. Liczyła ona około 1000 rodzin polskich i około 500 rodzin irlandzkich. Specjalna konstytucja z dnia 16 grudnia 1969 roku potwierdziła istnienie dwujęzycznej parafii pod wezwaniem św. Michała i św. Antoniego. Od tego czasu administracją parafialną zajmuje się dwunastoosobowa Rada Parafialna (sześciu Polaków i sześciu Irlandczyków), której przewodniczącym jest każdorazowy proboszcz.

Następcą o. Millera w 1969 r, został o. Bruno Parzych, odznaczający się dobrocią i łagodnością w pracy duszpasterskiej. Po jego trzechletniej kadencji przybył z amerykańskiej prowincji franciszkanów o. Tymoteusz Zientek.

W tym czasie, dnia 24 września 1974 roku powstała Kustodia św. Maksymiliana w Montrealu. O. Tymoteusz sprawawał funkcję proboszcza do 1976 r. W tym to roku stanowisko proboszcza objął o. Bernard Przewoźny. O. Bernard, pochodzący z polskiej rodziny zamieszkałej w Kanadzie, zarówno szkołę podstawową jak i średnią ukończył w Montrealu. Studia teologiczne ukończył w Rzymie z tytułem doktora. Niedługo jednak trwał na tym stanowisku, bo po roku proboszczowania wrócił do prowincji św. Antoniego w USA i poświęcił się pracy profesorskiej na franciszkańskiej uczelni Seraphicum w Rzymie. Za kadencji o. Bernarda parafia obchodziła 75-lecie swego istnienia.

Po odejściu o. Bernarda, administratorem parafii został w 1977 r. o. Maksymilian Pado, który był jedocześnie kapelanem szkoły średniej. Kadencja jego trwała zaledwie dwa miesiące. Jego miejsce na stanowisku administratora parafii objął o. Leon Dąbkowski, który pełnił tę funkcję do 1980 roku. W tym czasie dokonano naprawy wieży kościoła. Na ten cel parafia przeznaczyła wszystkie swoje środki finansowe, dokonano też pożyczki z Kurii Arcybiskupiej.

Dnia 9 grudnia 1980 roku proboszczem parafii został mianowany o. Krzysztof Cybulski, który pełnił tę funkcję do września 1989 roku. W czasie jego potrójnej kadencji, przy współpracy Komitetu Parafialnego i ofiarności parafian, dokonano licznych napraw i remontów. O. Krzysztof w duszpasterstwie zwracał szczególną uwagę na współpracę między dwoma mówiącą po polsku i angielskojęzyczną grupą parafian.

W 1989 roku proboszczem parafii został o. Władysław Matejek, a po nim w 1995 o. Józef Błaszak.

Jak podkreślono wielokrotnie, parafia ma charakter dość specyficzny. Irlandczycy stanowią obecnie mniejszość i z roku na rok liczba ich maleje. Nabożeństwa odprawiane są w języku polskim i angielskim. W pobliżu kościoła mieszkają również inne mniejszość narodowe jak Portugalczycy i Włosi, którzy także uczestniczą w nabożeństwach w języku angielskim. Dużym mankamentem jest brak parkingu w pobliżu kościoła, co znacznie utrudnia funkcjonowanie kościoła i parafii.

Życie parafii związane jest z działalnością duszpasterską i organizacjami. Do tych ostatnich należy zaliczyć Towarzystwo Różańcowe, ministrantów i lektorów oraz chór parafialny i chór młodzieżowy “Dziewiątka” jak i grupy taneczne “Tatry”.

Źródła:http://www.franciszkanie.org/kanada/michal.htm

Fot:Z.P.Wasilewski

kosaciec różnobarwny-roślinny emblemat prowincji Quebec

photo-iris-02

Kosaciec różnobarwny (iris versicolor),jest rośliną z rodziny kosaćcowatych. Rośnie na większości obszaru prowincji Quebec,poza porośniętą tajgą północną.Porasta tereny wilgotne.Jako symbol prowincji został zaadoptowany w 1999 roku,wcześniej symbolem roślinnym była lilia biała, która nie jest jednak rośliną rodzimą dla Quebeku. Nazwa Irys (pol:kosaciec) pochodzi z mitologii greckiej i symbolizuje tęczę. Kosaciec różnobarwny jest byliną osiągającą od 60-90 centymetrów wysokości,ma długie wąskie liście. Kwiat tej byliny jest bardzo duży.Płatki kwiatowe są w kolorze błękitno-fioletowym w żółto-zielono-białe prążki

Kwitnienie:koniec wiosny ,oraz w ciągu całego lata.

Siedlisko: tereny wilgotne.

Występowanie:prawie na całym terytorium prowincji Quebec.

Kontrowersyjny Emblemat roślinny .

Kanadyjska prowincja Quebec jeszcze nie tak dawno posiadała emblemat roślinny,który jest całkowicie obcy dla jej terenów.Emblematem oficjalnym Quebecu była nieodłączna biała lilia(lilum candidum),która występuje nad Morzem Śródziemnym. Jacques Rousseau ,kebecki botanik , szef Ogrodu Botanicznego w Montrealu wypowiedział się na temat białej lilii jako emblematu roślinnego prowincji w następujący sposób; Wybór białej lilii jako symbolu roślinnego Quebecu jest tak niefortunne i niezdarne jak na przykład wybór wielbłąda na zwierzęcy symbol prowincji.

Kosaciec różnobarwny,zbyt popularny i zbyt mało  reklamowany ,traktowany niemalże jako chwast.

Rząd prowincji Quebec zaadoptował kosćca różnobarwnego jako emblemat prowincji Quebec w 1999 roku.

Autor:Z.P.Wasilewski

fot:internet