24pazdziernika2016Wojcik1

Henryk Wójcik (1947-2018)

Polonia montrealska pożegnała Henryka Wójcika w piątek 07 grudnia 2018 na uroczystej mszy pogrzebowej w kościele More »

Domestic_Goose

Milczenie Gęsi

Wraz z nastaniem pierwszych chłodów w Kanadzie oczy i uwaga konsumentów jest w wielkiej mierze skupiona More »

rok-ireny-sendlerowej-logo

2018 rok Sendlerowej

Uchwała Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 8 czerwca 2017 r.w sprawie ustanowienia roku 2018 Rokiem Ireny More »

Parc-Oméga1

Mega przygoda w parku Omega

Park Omega znajduje się w miejscowości Montebello w połowie drogi między Gatineau i Montrealem. Został założony More »

homer-simpson-krzyk-munch

Bliskie spotkanie ze służbą zdrowia.Nowela

Nie tak bardzo dawno temu w wielkiej światowej metropolii na kontynencie północno-amerykanskim w nowoczesnym państwie Kanadzie, More »

Flower-for-mother

Dzień Matki

Dzień Matki obchodzony jest w ponad 40 krajach na świecie. W Polsce mamy świętują 26 maja, More »

DSC_0307

Christo Stefanoff- zapomniany mistrz światła i koloru

W kanadyjskiej prowincji Quebek, znajduje się miasteczko Val David otoczone malowniczymi Górami Laurentyńskimi. W miasteczku tym More »

2970793045_55ef312ed8

Ta Karczma Wilno się nazywa

Rzecz o pierwszych osadnikach polskich w Kanadzie. W kanadyjskich archiwach jako pierwszy Polak imigrant z polski More »

Capture d’écran 2018-04-01 à 20.00.04

Rezurekcja w Parafii Św. Krzyża w Montrealu

W Montrealu oprócz czterech polskich parafii katolickich, zarządzanych przez Franciszkanów jest jeszcze jedna polska parafia należąca More »

Capture d’écran 2018-03-25 à 12.47.16

Wielkanoc w Domu Seniora

W sobotę 24 marca 2018 uczniowie z montrealskiego Szkolnego Punktu Konsultacyjnego przy Konsulacie RP w Montrealu More »

DSC_4819

Gęsie pipki i długi lot do punktu lęgu

Jak się mają gęsie pipki do długiego gęsiego lotu ? A jak się ma piernik do More »

embleme-insecte-montreal

Montrealski admirał

Entomologicznym emblematem prowincji Quebek  jest motyl admirał. W 1998 roku, Quebeckie Stowarzyszenie Entomologów zorganizowało publiczne głosowanie More »

Capture d’écran 2018-03-20 à 15.21.11

XVII Konkurs Recytatorski w Montrealu

W robotę 17 marca 2018 r. odbył  się XVII Konkurs recytatorski w Montrealu. W konkursie brały More »

herb templariuszy

Sekret Templariuszy

Krucjata albigeńska, jaką zorganizował przeciwko heretykom Kościół Katolicki w XIII wieku, zniszczyła doszczętnie społeczność Katarów, dzięki More »

Capture d’écran 2018-03-14 à 17.54.19

IV Edycja Festiwalu Stella Musica

Katarzyna Musiał jest współzałożycielką i dyrektorem Festivalu Stella Musica, promującego kobiety w muzyce. Inauguracyjny koncert odbył More »

800px-August_Franz_Globensky_by_Roy-Audy

Saga rodu Globenskich

August France (Franz) Globensky, Globenski, Glanbenkind, Glaubenskindt, właśc. August Franciszek Głąbiński (ur. 1 stycznia 1754 pod More »

Bez-nazwy-2

Błękitna Armia Generała Hallera

Armia Polska we Francji zwana Armią Błękitną (od koloru mundurów) powstała w czasie I wojny światowej z inicjatywy More »

DSC_4568

Polowanie na jelenia wirginijskiego, czyli jak skrócić zimę w Montrealu

Jest z pewnością wiele osób nie tylko w Montrealu, którym dokuczają niedogodności kanadyjskiej zimy. Istnieje jednak More »

CD-corps-diplomatique

Konsulat Generalny RP w Montrealu-krótki zarys historyczny

Konsulat Generalny w Montrealu jest jednym z trzech pierwszych przedstawicielstw dyplomatycznych powołanych przez rząd polski na More »

Capture d’écran 2018-03-07 à 08.47.09

Spotkania Podróżnicze: Krzysztof Tumanowicz

We wtorek, 06 marca w sali recepcyjnej Konsulatu Generalnego w Montrealu odbyło się 135 Spotkanie Podróżnicze. More »

Capture d’écran 2018-02-24 à 09.30.00

Polsko Kanadyjskie Towarzystwo Wzajemnej Pomocy w Montrealu

Polsko-Kanadyjskie Towarzystwo Wzajemnej Pomocy w Montrealu ( PKTWP) powstało w 1934 roku jako nieformalna grupa. Towarzystwo More »

poutine 2

Pudding Kebecki,czyli gastronomiczna masakra

Poutine jest bardzo popularnym daniem kebeckim. Jest to bardzo prosta potrawa złożona generalnie z trzech składników;frytki,świeże kawałki More »

original.1836

Sir Casimir-rzecz o gubernatorze pułkowniku jej królewskiej mości

Przy okazji 205 rocznicy urodzin przypominamy sylwetkę Kazimierza Gzowskiego (1813 Petersburg-1898 Toronto),najsłynniejszego Kanadyjczyka polskiego pochodzenia – More »

Syrop-klonowy

Kanada miodem płynąca

Syrop klonowy powstaje z soku klonowego. Pierwotnie zbierany przez Indian, dziś stanowi istotny element kanadyjskiego przemysłu More »

Capture d’écran 2018-02-22 à 12.57.23

Nowy Konsul Generalny RP w Montrealu, Dariusz Wiśniewski

Dariusz Wiśniewski jest związany z Ministerstwem Spraw Zagranicznych od roku 1994.  Pracę swą rozpoczął w Departamencie More »

24 marzec 2015

Chronologia sprzedaży budynków Konsulatu Generalnego w Montrealu

20 lutego 2018 roku, środowisko polonijne w Montrealu zostało poinformowane bardzo lapidarną wiadomością rozesłaną do polonijnych More »

DSC_0016

Rzeźby lodowe

Miasteczko Saint-Côme, byłoby jednym z wielu dziesiątek podobnych i nie wyróżniających się miasteczek w całej prowincji More »

png_5139-Cowboy-Riding-Bull-In-Rodeo-Royalty-Free-RF-Clipart-Image

Panna Maria z Teksasu-rzecz o amerykańskich kowbojach z Górnego Śląska

Chicago jest największym skupiskiem Polonii amerykańskiej, ale nie pierwszym miejscem w Ameryce, w którym osiedlili się More »

Słońce. Słońce, słońce…

Słońce Mieliśmy wsiąść do tego pociągu, aby nas zawiózł nad brzegi… Oceanu błękitnego, Odległego, Naszego, Oceanu… More »

Une rose dans un vase en cristal.

Hymn-serce lubi w parze iść…

  Ja znam wszystkie tajemnice, kręte i ciemne szlaki
 Wszystkie Madonny i Świątki na rozdrożach
 Chylące More »

Daily Archives: 22 grudnia 2013

Co ma piernik do krokieta, czyli Christmas polsko-kanadyjski

christmas_crown

Mój Christmas nie rozpoczyna się, wbrew pozorom, paradą świętomikołajową w połowie listopada, nie zaczyna się również pierwszym reniferkiem na dachu w połowie października. Na pewno też nie zacznie go pierwsza reklama produktu okołochristmasowego w połowie września.

Mój sezon christmasowy rozpoczyna się w dniu, kiedy przybywszy z pracy do domu zastaję na progu, zawiniętą w biały papier i pancernie oklejoną srebrną taśmą izolacyjną, paczkę. Zaadresowana koślawym pismem teścia paczka jest zwiastunem, że można brać się za sprzątanie szafek, wywlekanie z piwnicy zdezelowanych światełek i zakurzonych girland. Paczka zostaje komisyjnie rozpakowana, zinwetaryzowana, a jej zawartość z namaszczeniem przełożona do zamrażarki z groźbą autorstwa mojego męża: – Ani mi się waż!
Paczka zawiera zazwyczaj cztery pozycje – dwie płaskie, okrągłe blaszanki z ciasteczkami maślanymi (każda osobno oklejona pancernym duct tape’m) i dwie nieokreślonego kształtu bryły owinięte w folię aluminiową i worek plastikowy, zabezpieczony dodatkowo rzeczoną taśmą. Ciastka maślane mojej teściowej mają tę cudowną właściwość, że mimo taśmy izolacyjnej i komisyjnie zaplombowanego worka, w 90% znikają z puszki przed 24 grudnia jak sen jakiś złoty. Dwie pancerne bryły okazują się kryć pod warstwami aluminium słynny kanadyjski świąteczny Fruit Cake. Przez wiele lat dawałam się zwieść brunatnej powierzchowności, ale do czasu…

dried-fruit

Fruit cake to coś jak piernik, z wielką ilością orzechów, rodzynek, kandyzowanych owoców i nasączony whisky – jest jedną z tych rzeczy (jak nasze flaki), które albo pokocha się bezgraniczną miłością, albo zaczyna się opowiadać głupie kawały o ludziach lubujących się w tym specyjale. Istnieją setki przepisów przekazywanych w rodzinach z matki na córkę i pilnie strzeżonych – mistrzynią fruit cake’a była Lucy Maud Montgomery. Chodzą również po Kanadzie setki kawałów o tym cieście. Ci, którzy za nim, delikatnie mówiąc, nie przepadają, proponują wykorzystać je jako podpórki do książek, przyciski do papieru, materiał budowlany albo podkłady kolejowe.
Całe szczęście, fruit cake mojej teściowej należy do tej samej kategorii, co jej maślane ciastka. Z tym, że trochę trudniej niepostrzeżenie rozwinąć go z taśmy izolacyjnej, plastiku, aluminium, odkroić sobie kawałek z zamrożonej bryły, zawinąć w aluminium, plastik i taśmę tak, żeby mój podejrzliwy mąż nie domyślił się, że już połowę ubyło. Przez lata wypracowałam sobie metodę odpierania zarzutów z kamienną twarzą,
– Zeżarłaś?!
– Zgłupiałeś?! Jakim cudem odwinęłabym to z tego pancernego opakowania?
– Hmm, wydawało mi się, że ten fruit cake był dwa razy większy…
– Hmm…
– Może ja to lepiej owinę, bo do Wigilii nic nie zostanie!

129430

Wigilia.
Jak każdemu Polonusowi wiadomo, nie ma nawet dyskusji nad wyższością polskiej Wigilii nad jakąkolwiek inną. A już na pewno nie kanadyjską. Na najmniejszą sugestię, że Kanadyjczycy też mogą mieć jakieś zwyczaje wigilijne, typowy Potomek-Narodu-Świętującego-Narodziny-Dzieciątka-w-Jedynie-Właściwy-Sposób wykonuje gest, który polega na wzniesieniu w górę oczu, przy jednoczesnym wciągnięciu do środka warg, wydęciu policzków, po czym głośnym wpuszczeniu powietrza w celu wykonania dźwięku brzmiącego coś jak p—haaaaaaa! I wszystko jasne.
W związku z tym, choćby rodzina była internacjonalna, nie ma miejsca na stole z karpiem na jakieś tam pogańskie placki mięsne. Czy ja powiedziałam MIĘSNE?!! Jezus, Maria! Mięso na wigilijnym stole?! Pomiędzy barszczykiem z buraczków, po które specjalnie jechaliśmy do POLSKIEGO sklepu w centrum Toronto, a uszkami z grzybami przemycanymi nielegalnie z Polski?! Równie dobrze można by było położyć granat zamiast sianka pod obrus!
Co bardziej politycznie poprawni próbowali to to popróbować. Próbowałam i ja, ale chrzęściło mi to mięcho w zębach, jakbym daszek od szopki żuła. Mniej poprawni politycznie po prostu stwierdzili, że toż by się Ojciec Święty w grobie przewrócił i zakończyli definitywnie temat mięska na urodzinach Jezuska!

No więc, jak wspomniałam, nie opłaca się pisać o kanadyjskim marnym placku nieczystym, który przytłoczony polskim jadłem prawowitym przywiędnie sobie gdzieś na końcu stołu… i dobrze.

Odarta z rodzinnej tradycji moja pogańska druga połowa dochodzi do wniosku, że w pierwszy dzień świąt nie opłaca się robić indyka bandzie pomyleńców, delektujących się śledziem z cebulą. Na ptaka więc co roku idziemy do ciotki Ann – wiekowej krewnej mojego męża. Indyk ciotki Ann to jeden z dwóch indyków, które wrosły mocno wszystkim czterema łapami w proces mego wielostopniowego skanadyzowania. Jeden, to indor mojego męża – majestatyczne, soczyste ptaszysko z chrupiącą skórką w Święto Dziękczynienia, drugi – to wysuszona na wiór ptaszyna ciotki Ann. A jednak Christmas bez tego, dwukrotnie uśmierconego nieszczęśnika ciotki, byłby jak święta bez śniegu albo bez choinki. A obiad u ciotki to nie tylko obiad, ale cały dzień wypełniony słodkim lenistwem, żadnego tam wykrochmalonego krawaciarstwa, wciskania dziecka w gajerek, a siebie w drapiącą bluzkę z koronki. Żadnego: – Nie ruszaj, to dla gości!
Just relax, take it easy and be merry.

1bd0af3c

Przy wejściu do niewielkiego mieszkania w Centrum Seniora można wpaść w panikę, każda półeczka, każda etażerka, gablotka zastawione są christmasowymi cudeńkami, co przy makabrycznej ilości ciotczynych fajansowych figurek, które rezydują tu przez okrągły rok, sprawia, że można poczuć się jak przysłowiowy słoń w przysłowiowym składzie. Chwała Bogu, ciotka ma do tych dekoracji stosunek swobodny: – A kopnij to pod kanapę, niech się nie poniewiera pod nogami. Dziecko oczywiście masakruje figurynki, migające mikołajki i wodne kule z pozytywkami.
Wuj Arthur (bo jest tu i wujek) wstawia do piekarnika indyka, który jednakże przejdzie do historii jako indyk ciotki Ann, bo ciotka, choć słabowita i prawie nie wstająca z fotela, zarządza niepodzielnie tak indykiem, jak i Arthurem.turkey-dinnerMamy przed sobą przynajmniej trzy godziny słodkiego lenistwa. Indyk dochodzi w piekarniku, a my dochodzimy do siebie po wczorajszej polskiej Wigilii, po której wciąż krzyża nie czuję. No i najważniejsze – przed nami otwieranie prezentów, których cały stosik leży pod choinką, równie przygiętą wiekiem, jak ciotka Ann. Tu znów mamy pełną namaszczenia ceremonię, bez której święta nie byłyby pełne. Co roku, od czternastu lat, zostaję obdarowana takim samym zestawem prezentów i co roku sprawia ciotce taką samą radość zaskoczenie na mojej twarzy. Otwieramy pudełko po pudełku – w pierwszym puchate kapciuszki, czasem różowe, czasem błękitne.chaussons_chauffant_noel– Cudne, ciociu!
– Ha ha ha! Widzisz, jak dobrze wiedziałam, że takie lubisz?!
W drugim różowy, perłowy płyn do kąpieli o intensywnym zapachu, w trzecim bawełniany golf z okolicznościowym hafcikiem. Mój stary co rok dostaje grubą, barchanową koszulę w kratę.

468485-1Rokrocznie trzy numery za małą, mierzy ją przed choinką, pokrzykując:
– Skąd wiedziałaś, że mi takiej właśnie koszuli potrzeba?!
– A-ha! Widzisz jak trafiłam?! Przynajmniej ci w pracy zimno nie będzie! (mój stary pracuje w dobrze ogrzewanym biurowcu).
Takie koszule zawsze dostawali pod choinkę, pracujący przy wyrębie lasu w Cape Breton, bracia i ojciec ciotki Ann.
Nasz sześcioletni chłopak dostaje kupę zabawek dla trzylatka, którymi zresztą cieszy się jak trzylatek, i grubą flanelową piżamę dla 10-latka. Właściwie to całkiem niezły system z tymi piżamami – mały właśnie dorósł do tej sprzed 4 lat i gdyby ciotce przyszło pożegnać się z tym światem to mamy jeszcze zapas na 3 kolejne lata.
Ann rokrocznie piszczy z radości otwierając pudełko z kasetami z celtycką muzyką, a wujek Art klepie się po kolanie, pokrzykując: – A po coście tyle pieniędzy wydawali? – odwijając z papieru…B00B30SIIW_oldspice_201305091_4627_lgbutelkę wody kolońskiej Old Spice i parę rękawiczek albo scyzoryk (co, do cholery, można kupić osiemdziesięcioletniemu wujkowi?!) Po wyjściu znajdziemy te rękawice w naszej torbie z gościńcami – “bo Art w tym roku dostał 6 par rękawic”.

Po prezentacji prezentów każdy zapada w swój upatrzony fotel, dziecko kontynuuje masakrę fajansu. Ciotka drzemie w fotelu, ja w drugim. Indyk powinien być już gotów, Arthur skrada się do kuchni…
– Arthur!! Zostaw tego ptaka, pewnie jest jeszcze na wpół surowy!
W ciotce płynie irlandzka krew – i nie darmo opowiadają kawały o kuchni irlandzkiej, sądząc po ciotczynym gotowaniu.
Średnio co piętnaście minut procedura będzie się powtarzać: ciotka przysypia, Arthur na paluszkach otwiera piekarnik…
– Arthur, ten ptak jest tak surowy, że jakby mógł, to by odfrunął!
– Ależ honey
– Arthur Norbert Henry! Nie ucz Ann Alice McAlister jak piec indyka!
Wujek uprzejmie nie przypomina, że od jakichś trzydziestu lat gotuje on. Podobne dialogi odbywają się przy gotowanej rzepie, marchewce, zielonej fasolce, które po półtorej godziny gulgotania we wrzątku wyglądają jak jedno i to samo warzywo. Po kolejnej potyczce słownej indyk zostaje uratowany przez mojego męża, który już zdzierżyć nie może. Białe mięso skrzypi po zębach jak styropian o szybę, a mój stary wychwala pod niebiosa:
– Wiesz, tyle lat gotuję, ale nigdy nie udało mi się zrobić takiego indyka jak twój!
Ciotka staruszka promienieje, szturcha Arthura pod żebro:
– I TY mnie mówisz, jak piec indyka?! MNIE?!Lazy SantaPo obiedzie pozostaje wrócić nam na swoje stare pozycje w stanie absolutnej błogości, włączyć telewizor na kanał 32, który nastawiony jest na kamerę security w hallu wejściowym budynku i obserwować wchodzących i wychodzących gości, głośno komentując ich stroje, fryzury i nabyte przez ostatni rok kilogramy.

Merry Christmas!

Autor: Ewa Henry

Grafika:internet